Magia powraca

Kiedy Bayern Monachium ogłosił, że Serge Gnabry będzie pauzował przez dłuższy czas z powodu kontuzji, świeżo koronowani mistrzowie Bundesligi szybko znaleźli jego najlepszą wersję w osobie Jamala Musiali.

Gdy sezon wchodził w decydującą fazę, a drużyna Vincenta Kompany'ego celowała w potrójną koronę, występy Musiały po raz kolejny pozwoliły bawarskim kibicom być świadkami magicznych chwil piłkarskich.

Musiala Bayern Leverkusen.jpg
Musiała gra w piłkę nożną, jakby tańczył. Zdjęcie: FC Bayern

Zwycięstwo 4-2 nad Stuttgartem – wynik, który zapewnił Bayernowi Monachium 34. tytuł mistrza Bundesligi (spośród 35 niemieckich mistrzostw piłkarskich) – było momentem, który zdawał się zamykać pewien cykl dla „ulubieńca” Allianz Areny.

Po tym, jak musiał przegrywać, Musiala otrzymał piłkę na lewym skrzydle, w swoim charakterystycznym stylu minął zwodem Bilala El Khannoussa i Finna Jeltscha i dotarł do linii końcowej boiska , gdzie dośrodkował do Raphaela Guerreiro, który z łatwością umieścił piłkę w pustej siatce, wyrównując wynik na 1-1.

Ten moment przypomniał kibicom Bayernu i całej Bundesligi o niebezpieczeństwie, jakie stwarza niemiecki reprezentant – o czym było widać już przed sześciomiesięczną przerwą, jaką spowodował złamanie nogi podczas Klubowych Mistrzostw Świata FIFA latem ubiegłego roku.

Musiala kontynuował imponującą formę w wygranym przez Bayern 2:0 meczu z Bayerem Leverkusen w półfinale Pucharu Niemiec, asystując przy otwierającym golu Harry'ego Kane'a w pierwszej połowie na BayArena.