
Ludzie odwiedzający pagodę Phuc Khanh w Hanoi , aby modlić się o pomyślność i odpędzić pecha z poprzednich lat - Zdjęcie: DANH TRONG
Wiele osób zastanawia się: co się stanie, jeśli nie odprawią rytuału odpędzającego pecha? Czy „pominą” coś ze swoich wierzeń duchowych?
Zgodnie z zasadami buddyzmu odpowiedź jest jasna: brak modlitw o odpędzenie nieszczęścia jest całkowicie akceptowalny. Dzieje się tak, ponieważ buddyzm nie opiera się na „dawaniu i braniu”, lecz na prawie karmy i wewnętrznej transformacji.
Zanoszenie modlitw w celu odwrócenia pecha nie jest praktyką buddyjską.
Według Wietnamskiego Portalu Informacji Buddyjskiej , najpierw należy zrozumieć, co oznacza „nieszczęście”. W folklorze nieszczęście często kojarzone jest z rokiem urodzenia, gwiazdą rządzącą lub trzema nieszczęściami… Kiedy sprawy nie idą zgodnie z planem, ludzie łatwo przypisują to „nadchodzącemu nieszczęściu”.
Jednak w naukach buddyjskich nie ma koncepcji siły nadprzyrodzonej, która arbitralnie wyrządzałaby ludziom krzywdę. Wszystkie radości i smutki, szczęście i nieszczęście, działają zgodnie z zasadą przyczyny i skutku. To, czego doświadczamy dzisiaj, jest wynikiem wielu przyczyn zasianych w przeszłości – bliskiej lub odległej.
Jeśli rzeczywiście chodzi o przyczynę i skutek, to najbardziej fundamentalnym sposobem „rozwiązania” nieszczęścia nie są zewnętrzne rytuały, ale transformacja wewnętrznej przyczyny. Aby zmniejszyć złe konsekwencje, należy przestać siać złe nasiona. Aby zwiększyć dobre konsekwencje, należy pilnie siać dobre nasiona.
Z psychologicznego i kulturowego punktu widzenia, modlitwy odpędzające pecha mogą pomóc ludziom poczuć się spokojniej. Kiedy umysł jest mniej zaniepokojony, zachowanie staje się mniej chaotyczne. Jeśli jednak ktoś błędnie wierzy, że samo odprawienie ceremonii automatycznie sprawi, że cała zła karma zniknie, to nie jest to zgodne z duchem nauk buddyjskich.
Budda kiedyś nauczał: „Istoty żywe są panami swojej karmy, spadkobiercami swojej karmy”. Oznacza to, że jesteśmy odpowiedzialni za nasze czyny, słowa i myśli. Nikt nie może wykonać ani udźwignąć naszej karmy za nas, nawet Buddowie. Budda jest jedynie oświeconą istotą, wskazującą nam drogę. To, czy pójdziemy tą ścieżką, czy nie, zależy od nas.

Praktyka odmawiania modlitw odpędzających pecha stała się powszechnym zwyczajem w wielu świątyniach zarówno na północy, jak i południu Wietnamu na początku roku. Na zdjęciu setki ludzi gromadzą się, aby modlić się i składać dary w świątyni Tay Ho w Hanoi w poprzednich latach – zdjęcie: NAM TRAN
Jeśli więc nie odprawimy rytuałów mających odpędzić pecha, co innego możemy zrobić?
Zamiast skupiać się na „neutralizowaniu pecha”, możemy zacząć od przestrzegania zasad, prowadzenia prawego życia i czynienia dobrych uczynków. Pierwszym krokiem do spokojnego roku jest ograniczenie gniewu.
Aby odnieść sukces zawodowy, prowadź swoją działalność uczciwie i odpowiedzialnie. Aby mieć spokojne życie rodzinne, mów życzliwie i więcej słuchaj. To najbardziej praktyczny „rytuał”.
W wielu świątyniach noworoczna modlitwa o pokój jest zasadniczo okazją do recytowania pism, recytowania imienia Buddy i słuchania nauk Dharmy. Głębsze znaczenie nie polega na zmianie przeznaczenia poprzez cuda, lecz na przypomnieniu uczestnikom, by powrócili do siebie. Kiedy umysł jest spokojny, a intelekt jasny, człowiek stawia czoła trudnościom ze spokojem. Taka postawa pomaga „zmniejszyć nieszczęście”.
Niektórzy obawiają się, że brak modlitw odpędzających nieszczęście byłby „brakiem szacunku” dla bogów i Buddów. Jednak buddyzm nie postrzega Buddy jako bóstwa, które obdarza błogosławieństwami ani przekleństwami. Budda jest Mistrzem. Szacunek dla Buddy nie polega na wysokości ofiar, ale na tym, jak dobrze praktykujemy jego nauki.
Należy jednak jasno powiedzieć: jeśli ktoś nadal chce uczestniczyć w ceremonii modlitewnej ze szczerym oddaniem, bez przesądów, nie ma w tym nic złego. Rytuał może być sposobem na pielęgnowanie wiary i przypomnieniem. Chodzi o to, by nie poprzestać na rytuale. Nie myśl, że po ceremonii możesz kontynuować lekkomyślne życie bez ponoszenia konsekwencji.
We współczesnym życiu wiele nieszczęść nie wynika z wpływów astrologicznych, ale z naszego własnego stylu życia: ciągłego przesiadywania do późna, nieregularnych posiłków, długotrwałego stresu i niezdrowej rywalizacji. To wszystko prowadzi do chorób, konfliktów i porażek. Jeśli się nie zmienimy, bez względu na to, ile razy odprawimy rytuały, nieszczęścia powrócą w innej formie.
Buddyzm kładzie nacisk na mądrość. Mądrość pomaga nam odróżnić wiarę od przesądu. Wiara pielęgnuje dobroć. Przesądy czynią nas zależnymi i lękliwymi. Kiedy wierzymy, że wszystko jest poza nami, tracimy wewnętrzną siłę. Kiedy rozumiemy, że jesteśmy panami swojej karmy, zaczynamy żyć bardziej odpowiedzialnie.
Dlatego na pytanie „Czy można uniknąć wykonywania rytuałów chroniących przed pechem?” można odpowiedzieć innym pytaniem: Czy jesteś gotowy przezwyciężyć pecha poprzez zmianę siebie?
Pokonywanie przeciwności losu nie polega na wymazaniu przeszłości, ale na tworzeniu innej przyszłości poprzez nowe działania. Każdego dnia powstrzymaj się od wypowiadania ostrych słów i zrób jeden dobry uczynek. Każdego miesiąca poświęć czas na słuchanie nauk Dharmy, czytanie pism i refleksję nad sobą. Każdego roku zwolnij tempo, aby zobaczyć, jak się zmieniłeś.
Kiedy siejemy wiele dobrych nasion, błogosławieństwa naturalnie się mnożą. Wraz ze wzrostem błogosławieństw, przeszkody stopniowo maleją. To jest „przezwyciężanie nieszczęść” w duchu buddyjskim: nie hałaśliwe, nie tajemnicze, lecz trwałe.
Należy pamiętać, że fundamentalną rzeczą, która decyduje o życiu, nie jest liczba rytuałów, które wykonujemy, ale to, jak żyjemy każdego dnia. Jeśli żyjemy uważnie, empatycznie i szczerze, to niezależnie od roku i okoliczności, możemy przez nie przejść z niezachwianym nastawieniem.
Powrót do tematu
HOAI PHUONG – WIETNAMSKI PORTAL INFORMACJI BUDDYJSKIEJ
Źródło: https://tuoitre.vn/cung-sao-giai-han-co-can-khong-20260223052759826.htm
Komentarz (0)