W latach 60., mając dwadzieścia kilka lat, zaangażowałem się w ruch antywojenny. Uważaliśmy, że wojna jest zła, że wiąże się z nierównościami i niesprawiedliwym traktowaniem ludzi. W tym kontekście uznanie wojny i przyłączenie się do ruchu antywojennego przyszło mi bardzo naturalnie. Około 1966 roku odmówiłem poboru. Brałem udział w licznych protestach i akcjach antywojennych w latach 60. i 70.
| Pan Frank Howard Joyce – przewodniczący delegacji Krajowej Rady Seniorów, udziela wywiadu magazynowi Time. (Zdjęcie: Dinh Hoa) |
W kwietniu 1970 roku byłem członkiem delegacji pokojowej, która udała się do Hanoi i jego przedmieść, spotykając wielu Wietnamczyków i będąc naocznym świadkiem wpływu, jaki Ameryka i wojna wywarły i nadal wywierają. Jednym z celów tej podróży było to, abyśmy po powrocie do Stanów Zjednoczonych mogli opowiedzieć prawdziwą historię wydarzeń wojennych – czego amerykańskie media w tamtym czasie nie odzwierciedlały w sposób dokładny.
Wciąż pamiętam te dni w kwietniu 1975 roku, kiedy wyszliśmy na ulice, aby świętować. Byliśmy dumni z narodu wietnamskiego, a także z tego, co zrobiliśmy jako aktywiści antywojenni i orędownicy pokoju – podróż, którą większość z nas kontynuuje do dziś.
W kwietniu 2025 roku wróciłem do Wietnamu. To była moja piąta wizyta i za każdym razem jestem pod wrażeniem silnego rozwoju Wietnamu, jego niezłomnego ducha i wibrującej energii. Naprawdę imponujące!
Powrót tutaj z okazji tej ważnej rocznicy jest dla mnie naprawdę znaczący. Mogę być świadkiem obchodów dnia zjednoczenia Wietnamu i wrócić do Wietnamu z kolegami i przyjaciółmi. Co ważniejsze, mogę wrócić do Stanów Zjednoczonych, aby opowiedzieć historię cudownego odrodzenia i rozwoju Wietnamu od 1975 roku.
Od samego początku mojej kariery zawsze czułem się tu mile widziany jako obywatel amerykański. To uczucie pozostaje niezmienne do dziś. Widzę coraz więcej amerykańskich turystów przyjeżdżających do Wietnamu i wyraźnie widać, że czują to samo ciepłe powitanie. Doświadczanie ducha pokoju w Wietnamie zawsze mnie porusza i dodaje mi nowej energii.
Chcę podkreślić, że jestem niezmiernie szczęśliwy i dumny, że jestem w Wietnamie po raz piąty. Jakież to szczęście, że mogłem wrócić do tego miejsca pięć razy w życiu. Za każdym razem, gdy wracam, uczę się od Wietnamczyków cenniejszych rzeczy o pokoju i o tym, jak go budować.
Źródło: https://thoidai.com.vn/den-viet-nam-de-hoc-ve-hoa-binh-213095.html






Komentarz (0)