
Męska drużyna udowadnia swoją klasę.
Świat tenisa stołowego wiązał duże nadzieje z niespodzianką w męskim turnieju drużynowym, ponieważ reprezentacja Chin przystąpiła do tegorocznego turnieju w bezprecedensowej niestabilności. Przegrana w dwóch meczach fazy grupowej z Koreą Południową i Szwecją sprawiła, że media okrzyknęły ją „najsłabszą drużyną Chin kontynentalnych w historii”.
Jednak w finale przeciwko odwiecznemu rywalowi, Japonii, męska reprezentacja Chin odzyskała formę w odpowiednim momencie i zapewniła sobie dominujące zwycięstwo 3-0.
Największym wydarzeniem finału mężczyzn był mecz otwarcia pomiędzy Liang Jingkun i Tomokazu Harimoto. Harimoto, numer 3 na świecie, rozpoczął ofensywnie i objął prowadzenie 2:0.
Liang Jingkun wykazał się jednak niezłomną odpornością, broniąc piłki meczowej i doprowadzając do remisu, wygrywając 3:2 (11:8 w decydującym secie). To decydujące zwycięstwo mocno podkopało morale japońskiej drużyny.
Kontynuując swoją dobrą passę, numer jeden na świecie, Wang Chuqin, potwierdził swoją dominację nad cudownym Sorą Matsushimą. Pomimo przegranej w pierwszym secie, Wang Chuqin szybko przejął kontrolę, wygrywając w szczególności przekonująco trzeciego seta 11:2 i zapewniając sobie zwycięstwo 3:1.
Ostatecznie Lin Shidong pokonał Shunsuke Togami 3-1, zapewniając chińskiej męskiej drużynie 24. mistrzostwo w historii i 12. z rzędu tytuł mistrza świata.

Emocjonalny powrót drużyny kobiet.
W przeciwieństwie do dominacji drużyny męskiej, finałowy mecz kobiet był niezwykle zacięty i dramatyczny. Japońska drużyna dwukrotnie objęła prowadzenie, spychając Chinki w narożnik.
W meczu otwarcia 17-letni geniusz Miwa Harimoto wywołał sensację, pokonując numer dwa na świecie, Wang Manyu, 3:2. Było to pierwsze zwycięstwo Harimoto nad przeciwnikiem po 11 wcześniejszych porażkach.
W trudnej sytuacji Sun Yingsha, numer jeden na świecie, zabłysnęła. Z łatwością pokonała Hinę Hayatę 3:0, wyrównując wynik.
Jednak Japonia ponownie objęła prowadzenie 2-1, gdy gracz Honoka Hashimoto, grający techniką „slice”, wygrał 3-1 z Kuai Man, stosując frustrująco zróżnicowaną strategię.
Pod ogromną presją Sun Yingsha po raz kolejny udowodniła, dlaczego dominuje w światowym rankingu, pokonując Miwę Harimoto 3-0 i rozgrywając finał w piątym secie.
W meczu finałowym Wang Manyu odzyskała szczytową formę, pokonując Hinę Hayatę 3-0, co było niesamowitym powrotem chińskiej reprezentacji kobiet.
Trener Ma Lin nie krył swoich emocji, gdy wraz ze swoimi zawodnikami świętował ciężko wywalczone, ale w pełni zasłużone mistrzostwo.
Source: https://baovanhoa.vn/the-thao/doi-trung-quoc-lap-cu-dup-vo-dich-bong-ban-the-gioi-226823.html







Komentarz (0)