![]() |
Gabriel był zdenerwowany po tym, jak zmarnował decydujący rzut karny. |
Na swojej stronie Gabriel zamieścił wzruszający wpis: „To bolesne, ale jestem dumny z tej drużyny i tego, co razem osiągnęliśmy. Dziękuję wspaniałym kibicom za to, że zawsze byli przy drużynie. Zasługujecie na to, by cieszyć się tą podróżą. Do zobaczenia w przyszłym sezonie”.
Tymczasem menedżer Mikel Arteta również stanął w obronie swojego zawodnika przed krytyką. Hiszpański strateg ujawnił, że Gabriel sam zgłosił się na ochotnika do wykonania piątego rzutu karnego, gdy kilku specjalistów od rzutów karnych z drużyny opuściło boisko.
W Budapeszcie Arsenal rozpoczął mecz wymarzony, kiedy Kai Havertz otworzył wynik w 6. minucie. PSG pokazało jednak charakter, wyrównując w drugiej połowie dzięki celnemu rzutowi karnemu Ousmane'a Dembélé. Po 120 minutach obie drużyny remisowały, co wymusiło serię rzutów karnych.
W serii rzutów karnych bramkarz David Raya dał Arsenalowi przewagę, broniąc strzał Nuno Mendesa. Jednak Eberechi Eze nie wykorzystał kolejnego rzutu karnego. W piątej rundzie presja spadła na Gabriela. Niestety, strzał brazylijskiego obrońcy przeleciał nad poprzeczką, dając PSG drugi tytuł mistrzowski z rzędu.
Mimo że Arsenal minimalnie stracił trofeum Ligi Mistrzów, wciąż ma powody do dumy. Londyński klub zakończył 22-letnie oczekiwanie na odzyskanie tytułu mistrza Premier League, a parada z okazji krajowego triumfu wciąż odbywała się w szaleńczej, świątecznej atmosferze.
Dla Artety i jego piłkarzy sezon 2025/26 nadal będzie kamieniem milowym w historii, pomimo wciąż odczuwanego żalu po tamtej nocy w Budapeszcie.
Źródło: https://znews.vn/gabriel-len-tieng-after-the-red-stone-in-the-champions-league-final-post1655865.html







Komentarz (0)