Portugalia przegrywała trzema golami po pierwszej połowie, ale Inter Mediolan zdołał się podnieść i zremisować 3:3 na wyjeździe z Benficą w grupie D Ligi Mistrzów.
Sytuacja w tej grupie rozstrzygnęła się już na początku, kiedy Inter i Real Sociedad zapewniły sobie awans na dwa mecze przed końcem, co oznaczało, że gospodarze, Benfica, nie mieli już szans na awans do 1/8 finału. Jednak to spotkanie nadal miało znaczenie dla gości, ponieważ zwycięstwo dałoby im przewagę w walce o pierwsze miejsce w grupie.
Alexis Sanchez wyrównał dla Interu z rzutu karnego, ustalając wynik na 3:3. Zdjęcie: Reuters
Jednak drużyna Simone Inzaghiego nie miała łatwego zadania. Stracili gola w piątej minucie, kiedy Casper Tengstedt wyrwał się z pułapki ofsajdowej i podał do Joao Mario, którego strzał odbił się od ziemi i wpadł do lewego rogu bramki, nie dając Emilowi Audero żadnych szans.
Mario, grający na lewym skrzydle Benfiki, był najlepszym zawodnikiem w pierwszej połowie. Oddał trzy strzały, z których każdy zakończył się golem. Drugi gol padł po stracie piłki przez Kristjana Asllaniego tuż przed polem karnym, a Tengstedt wykorzystał okazję i dośrodkował do Mario, który strzelił gola.
Obrona Interu grała jakby w półśnie, pozwalając Benfice na swobodne manewry w polu karnym. Po prostopadłym podaniu Rafaela Silvy, Tengstedt skompletował hat-tricka asyst, podając piłkę zewnętrzną stroną stopy do Mario, który wbiegł do bramki i wykończył akcję na dalszym słupku. Gospodarze mieli w tej akcji trochę szczęścia, ponieważ podanie odbiło się od Carlosa Augusto. Jednak Inter zapłacił cenę za zignorowanie ruchów Mario w polu karnym.
Jednak w drugiej połowie drużyna gości zmieniła się. Ruszyli do ataku i wywarli ogromną presję na bramkę Anatolija Trubina. Po rzucie rożnym obrońca Yann Bisseck podał piłkę głową do Marko Arnautovicia, który z bliskiej odległości umieścił ją w siatce. Początkowo sędzia nie uznał gola z powodu spalonego. Jednak półautomatyczna technologia spalonego szybko udowodniła, że austriacki napastnik był w uzasadnionej sytuacji.
Hat-trick Joao Mario w pierwszej połowie nie wystarczył, by zapewnić Benfice trzy punkty. Zdjęcie: AFP
Tak jak Benfica szybko strzeliła gola w pierwszej połowie, tak Inter zrobił to samo w drugiej. Po dośrodkowaniu Francesco Acerbiego, Davide Frattesi uderzył z woleja lewą nogą w lewy róg bramki, nie dając Trubinowi szans na reakcję. Benfica mogła odzyskać dwubramkowe prowadzenie, gdyby Rafa Silva i Tengstedt w 64. minucie wykazali się większą skutecznością w kontratakach.
Krótko po tym incydencie sędzia podyktował rzut karny dla Interu, uznając, że Nicolas Otamendi sfaulował Marcusa Thurama. Z rzutu karnego Alexis Sanchez strzelił w lewy róg bramki, oszukując Trubina. Chilijski napastnik podbiegł do chorągiewki narożnej i z entuzjazmem świętował z rezerwowymi i sztabem szkoleniowym Interu.
Powrót gości mógłby być jeszcze bardziej zaskakujący, gdyby wykorzystali swoje ostatnie okazje do objęcia prowadzenia. Inter miał wyraźną przewagę po tym, jak obrońca gospodarzy Antonio Silva otrzymał czerwoną kartkę w 84. minucie. Jednak goście nie zdołali wykorzystać przewagi liczebnej przez pozostałe 15 minut, wliczając 10 minut doliczonego czasu gry, aby zdobyć trzy punkty.
Zdobycie punktu nie pomogło Interowi zapewnić sobie pierwszego miejsca w grupie D, ponieważ Sociedad zremisował 0:0 z RB Salzburg w drugim meczu. Zespół Inzaghiego będzie jednak miał przewagę przed ostatnią kolejką, kiedy to 29 listopada zmierzy się z Sociedad.
Quang Huy
Link źródłowy







Komentarz (0)