Departament Wojny USA ogłosił 30 maja, że Izrael i Liban odbyły w Pentagonie rozmowy na temat bezpieczeństwa, oficjalnie uruchamiając kanał dialogu wojskowego w celu wsparcia zawieszenia broni i negocjacji pokojowych między tymi dwoma krajami.
Według Departamentu Wojny USA delegacje izraelska i libańska przeprowadziły konstruktywną wymianę wojskową, skupiając się na budowaniu praktycznych mechanizmów mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa i stabilności w regionie.
Wyniki tych dyskusji staną się podstawą negocjacji politycznych organizowanych przez Departament Stanu USA, które mają zostać wznowione w przyszłym tygodniu.
Pentagon potwierdził, że Stany Zjednoczone cenią sobie partnerstwo zarówno z Siłami Obronnymi Izraela (IDF), jak i Libańskimi Siłami Zbrojnymi (LAF), jednocześnie potwierdzając swoje stanowisko popierające suwerenność i integralność terytorialną Libanu.
Departament Wojny USA uważa, że są to ważne kroki w kierunku urzeczywistnienia wizji prezydenta Donalda Trumpa dotyczącej trwałego pokoju na Bliskim Wschodzie.
Tego samego dnia sekretarz stanu USA Marco Rubio rozmawiał telefonicznie z prezydentem Libanu Josephem Aounem, aby omówić postępy w negocjacjach między Bejrutem a Izraelem. Według Departamentu Stanu USA, Rubio pochwalił wysiłki prezydenta Aouna na rzecz promowania bezpośredniego dialogu z Izraelem, jednocześnie oskarżając Hezbollah o próby blokowania tego procesu.
Sekretarz stanu USA podkreślił, że Hezbollah jest odpowiedzialny za obecne walki i wezwał tę grupę do zaprzestania ataków, aby ułatwić proces deeskalacji. Rubio zapewnił również o stałym wsparciu Waszyngtonu dla rządu libańskiego w jego działaniach na rzecz pokoju i odbudowy kraju.
Tymczasem biuro prezydenta Libanu, cytując Aouna, stwierdziło, że pełne wdrożenie zawieszenia broni z Izraelem jest warunkiem koniecznym rozwiązania nierozstrzygniętych kwestii między oboma krajami.
Obserwatorzy uważają, że pierwszy w historii bezpośredni dialog wojskowy między Izraelem a Libanem, pod auspicjami Stanów Zjednoczonych, jest pozytywnym sygnałem dla wysiłków na rzecz deeskalacji, mimo że sytuacja na miejscu pozostaje trudna.
Również 30 maja Hezbollah wystrzelił rakiety w kierunku kilku obszarów w północnym Izraelu, w tym Karmiel, Safed i Naharija. Był to pierwszy raz, kiedy w Karmiel i Safed zawyły syreny alarmowe od czasu ogłoszenia zawieszenia broni w połowie kwietnia.
Według doniesień lokalnych mediów, korespondent Wietnamskiej Agencji Informacyjnej (VNA) w Izraelu odnotował, że w nocy z 29 maja na 30 maja (czasu lokalnego) z terytorium Libanu wystrzelono w kierunku Izraela około 20 rakiet.
Większość z nich została przechwycona lub spadła na tereny otwarte. Jednak jedna rakieta uderzyła w nocy w centrum handlowe w Kirjat Szemona, a dron rozbił się na terenie wojskowym w Szomera. Władze Izraela nie poinformowały jednak o żadnych ofiarach śmiertelnych.
Późnym popołudniem w Safedzie i okolicznych miejscowościach zawyły syreny alarmowe. Był to pierwszy alarm rakietowy wydany przez miasto od 11 kwietnia. Około 30 minut później syreny zawyły ponownie w Nahariji, po raz pierwszy od trzech tygodni.
System ostrzegawczy został ponownie uruchomiony w Kirjat Szmona i Karmiel. Nagrania wideo opublikowane przez izraelskie media pokazały kilka pocisków spadających do morza u wybrzeży Naharijji, co zmusiło mieszkańców i plażowiczów do szybkiego opuszczenia plaży po usłyszeniu eksplozji.
Izraelskie wojsko poinformowało, że po serii syren alarmowych w Safedzie, jedna rakieta wystrzelona z Libanu została przechwycona, a druga wylądowała na otwartym terenie. W Nahariji i okolicach kilka rakiet zostało również przechwyconych przez obronę przeciwlotniczą, a reszta spadła na tereny niezamieszkane.
Około godziny wcześniej w kilku rejonach Zachodniej Galilei przez około 10 minut nieprzerwanie wyły syreny alarmowe, gdyż istniały obawy dotyczące wtargnięcia bezzałogowych statków powietrznych.
Tymczasem walki w południowym Libanie nadal się zaostrzają. Stało się to po tym, jak premier Izraela Beniamin Netanjahu ogłosił 29 maja, że jego wojska przekroczyły rzekę Litani.
Według wysoko postawionego libańskiego źródła wojskowego, siły izraelskie posunęły się w kierunku wiosek Zawtar al-Sharqiyah i Shqif Arnoun w regionie Beaufort. Kilka źródeł w Hezbollahu potwierdziło, że walki między izraelskimi żołnierzami a bojownikami Hezbollahu trwają w pobliżu starożytnej fortecy w południowym Libanie, podczas gdy Izrael prowadzi liczne naloty i intensywne ostrzały artyleryjskie od 29 maja.
Ostatnie wydarzenia wskazują, że front izraelsko-libański nadal jest potencjalnie zagrożony eskalacją, gdyż Hezbollah rozszerza ataki rakietowe na dalsze obszary północnego Izraela, a Izrael rozszerza swoje działania militarne na terytorium Libanu.
Mimo że żadna ze stron nie odnotowała ofiar śmiertelnych ostatnich ataków, fakt, że w wielu miastach, w których po zawieszeniu broni panował względny spokój, uruchomiono syreny alarmowe, pokazuje, że sytuacja bezpieczeństwa w północnej części Izraela na granicy pozostaje bardzo niestabilna.
Źródło: https://www.vietnamplus.vn/israel-va-liban-khoi-dong-kenh-doi-thoai-quan-su-post1113626.vnp








Komentarz (0)