Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Kiedy ziemia „poznaje ból”...

Są poranki, kiedy stojąc nad rzeką Tien i obserwując bezszelestny przepływ wody – My Thuan, Sa Dec, Cao Lanh, Go Cong, Cai Be, Cai Lay… – nagle słyszysz cichy „trzask” gdzieś wzdłuż brzegu. Nie tak głośny jak burza. Nie tak gwałtowny jak tsunami. Ale może to być dźwięk „cierpiącej” ziemi.

Báo Đồng ThápBáo Đồng Tháp13/05/2026

Kawałek ziemi wpada do rzeki. Dach się przechyla. Rząd palm kokosowych się kołysze. Wiejska droga się otwiera.

Obszar hodowli akwakultury wzdłuż rzeki Tien, graniczący z drogą prowincjonalną 864. Zdjęcie: MINH THANH

A za odgłosem osuwiska kryje się nie tylko strata kilku metrów kwadratowych ziemi, ale także wspomnienia rodziny, ostoja życia.

Delta Mekongu nigdy nie była pod tak dużą presją jak obecnie. Zapadanie się gruntu, erozja, susza, intruzja słonej wody, powodzie… nie są już tylko problemami pory suchej lub deszczowej. Stają się „nowym stanem” delty.

Dlatego też, Konkluzja 26-KL/TW Biura Politycznego z 24 kwietnia 2026 r. to nie tylko dyrektywa. To jak dzwonek alarmowy. Ale, co głębsze, to przypomnienie o zmianie naszego nastawienia do rozwoju.

Być może w przyszłości Dong Thap wybuduje o wiele więcej mostów, stref przemysłowych i nowych obszarów miejskich.

Ale co jest najcenniejsze, to jeśli uda nam się zachować wciąż oddychające rzeki, pola zatrzymujące wodę, lasy namorzynowe wzdłuż brzegów rzek, pory powodzi z ich wciąż oddychającymi rybami i hiacyntami wodnymi, a także sady z ich wciąż dźwięcznym śpiewem ptaków.

Nie możemy dalej traktować natury jak obiektu do podboju. Nie możemy dalej eksploatować rzeki, jakby była niewyczerpana. Nie możemy dalej wydobywać wód gruntowych, jakbyśmy wypłacali pieniądze z konta, które nigdy się nie opróżni. Delta uczy nas ważnej lekcji: każdy rozwój, który odbiega od praw natury, będzie miał swoją cenę.

Patrząc z góry na nowy Dong Thap, teren powstały z połączenia prowincji Dong Thap i Tien Giang, można dostrzec niepowtarzalny krajobraz. Z jednej strony rozciąga się Dong Thap Muoi, rozległa nizina ekologiczna, pełniąca funkcję naturalnego „zbiornika regulującego wodę” dla całego regionu.

Z jednej strony rozciąga się oś rzeki Tien z jej wysepkami, sadami, wioskami rzemieślniczymi, nadrzecznymi miastami i systemem logistycznym dróg wodnych. Z drugiej strony otwiera się na Morze Go Cong. A z trzeciej strony znajduje się region przygraniczny łączący się z Kambodżą.

Jeśli te cztery przestrzenie zostaną harmonijnie połączone, utworzą zupełnie inną strukturę rozwoju: rozwój nie przez wypełnianie natury, lecz rozwój oparty na naturze.

Wiele krajów było pionierami na tej drodze. Holandia nie walczy z wodą za wszelką cenę, lecz uczy się „żyć z wodą”. Japonia przekształca rzeki w przestrzenie kulturowe społeczności. Korea Południowa przywraca ekosystemy miejskie w ramach swojej strategii rozwoju.

„Rzeka nie służy tylko do dostarczania wody. Las nie służy tylko do utrzymywania gleby”.

Pole nie służy tylko produkcji. To także wspomnienia, kultura, źródła utrzymania i przyszłość.

Przez wiele lat w delcie Mekongu panował zwyczaj „podnoszenia gruntu, utwardzania gleby i budowania na niej tam”. Ale woda zawsze znajdzie swoją drogę. Rzeka zawsze pamięta swój bieg. A ziemia również „ma swoje granice wytrzymałości”.

Pewien ekspert powiedział kiedyś: „Obniżanie się terenu jest bardziej przerażające niż podnoszenie się poziomu morza”. Ponieważ podnoszenie się poziomu morza postępuje powoli, obniżanie się terenu następuje tuż pod naszymi stopami.
Na niektórych obszarach nizinnych grunt obniża się o kilka centymetrów rocznie. Może się to wydawać mało, ale w ciągu wielu lat różnica ta sumuje się do bardzo dużej.

Ziemia się zapada. Drogi się zapadają. Domy się zapadają. Potem następują przypływy, powodzie i osuwiska.

Przyczyny wynikają nie tylko ze zmian klimatu, ale również z działalności człowieka. Nadmierne pobranie wód gruntowych. Wydobycie piasku z koryt rzek. Niekontrolowana rekultywacja gruntów. Nieplanowana urbanizacja. Nadmierna ingerencja w przyrodę.

W delcie brakuje nie tylko wody. Delta dosłownie „pragnie świeżej wody”. Paradoksalnie, region rzeczny doświadcza niedoboru wody. Kolejnym paradoksem jest to, że na obszarach bogatych w gleby aluwialne brakuje teraz piasku.

Odrodzenie flory i fauny w Parku Narodowym Tram Chim. Zdjęcie: MY LY

Jednak patrząc na deltę wyłącznie przez pesymistyczny pryzmat, możemy przeoczyć ważny fakt: Delta Mekongu jest krainą o ogromnej witalności.

Ludzie tutaj są przyzwyczajeni do adaptacji.

Od sezonu powodzi do sezonu suszy i zasolenia.

Od uprawy ryżu do uprawy drzew owocowych. Od monokultury do polikultury.

Od sposobu myślenia skoncentrowanego na produkcji rolnej do sposobu myślenia skoncentrowanego na ekonomice rolnictwa.

Teraz potrzebne są nie tylko projekty na dużą skalę, ale także gruntowna zmiana sposobu myślenia.

Odpowiedzialność za zapobieganie osuwiskom nie może spoczywać wyłącznie na branży budowlanej.
Nie możemy pozostawić problemu suszy i zasolenia wyłącznie sektorowi nawadniania.
Kwestie ochrony środowiska nie mogą być pozostawione wyłącznie Ministerstwu Zasobów Naturalnych.

To historia dla całego społeczeństwa. Dla urbanistyki. Dla edukacji. Dla mediów. Dla firm. Dla ludzi. I, co najważniejsze, dla lokalnej społeczności.

Plaża Go Cong to nie tylko miejsce akwakultury, ale także przestrzeń rozwoju gospodarki morskiej, energii odnawialnej, ekoturystyki nadmorskiej i lasów namorzynowych. Zdjęcie: QUOC TOAN

Nowa prowincja Dong Thap mogłaby stać się zupełnie innym modelem, gdyby wiedziała, jak umieścić „wodę” w centrum swojego planowania.

Obszar Dong Thap Muoi należy postrzegać nie tylko jako region produkcji ryżu, ale także jako zbiornik wodny, pochłaniacz dwutlenku węgla, obszar zachowania bioróżnorodności oraz centrum ekoturystyki i rozwoju zielonej gospodarki.

Wysepki na rzece Tien nie są jedynie miejscami uprawy owoców, ale mogą stać się również „społecznymi ogrodami ekologicznymi”, w których turyści mogą poznać kulturę sadów, posłuchać opowieści profesjonalnych rolników i doświadczyć rolnictwa w harmonii z naturą.

Plaża Go Cong to nie tylko miejsce akwakultury, ale także przestrzeń rozwoju gospodarki morskiej, energii odnawialnej, ekoturystyki nadmorskiej i lasów namorzynowych.

Obszary zagrożone osuwiskami powinny być nie tylko miejscami „reagowania kryzysowego”, ale także stać się „żywymi laboratoriami” do testowania nowych modeli adaptacyjnych.

Być może najważniejszy wniosek płynący z Wniosku 26 nie dotyczy rozwiązań technicznych, lecz nowego spojrzenia na rozwój.

Od sposobu myślenia nastawionego na eksploatację do sposobu myślenia nastawionego na ochronę środowiska.
Od rozwoju jednowartościowego do rozwoju wielowartościowego.
Od biernej reakcji do aktywnej adaptacji.
Od „mojej ziemi” do „ziemi, którą zostawię moim dzieciom i wnukom”.

Rzeka nie służy tylko do wody. Las nie służy tylko do ochrony gleby. Pole nie służy tylko do produkcji. To także pamięć, kultura, źródło utrzymania i przyszłość.

Być może w przyszłości Dong Thap zbuduje o wiele więcej mostów, stref przemysłowych i nowych obszarów miejskich. Ale najcenniejsze jest to, żebyśmy mogli zachować tętniące życiem rzeki, pola retencyjne, lasy namorzynowe wzdłuż brzegów rzek, pory powodzi z rybami żmijogłowymi i hiacyntami wodnymi, a także sady z odgłosami ptaków.

Ponieważ rozwój to nie tylko „wzrost”, ale także bardziej zrównoważone i życzliwe życie z ziemią. Kiedy ziemia „czuje ból”, ludzie muszą wiedzieć, kiedy się zatrzymać i posłuchać.

A kto wie, może właśnie w tych pęknięciach ziemi Dong Thap znajdzie nową ścieżkę rozwoju, łagodniejszą jak woda, ale tak trwałą jak gleba aluwialna.

LE MINH HOAN

Źródło: https://baodongthap.vn/khi-dat-biet-dau--a240774.html


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Akademia Dziennikarstwa i Komunikacji

Akademia Dziennikarstwa i Komunikacji

Podziwiając wujka Ho

Podziwiając wujka Ho

KOLORY RYNKU WIEJSKIEGO

KOLORY RYNKU WIEJSKIEGO