Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Kiedy powróci sezon mirtu krepowego

Gazeta internetowa Binh Phuoc, wiadomości online z Binh Phuoc, wiadomości o Binh Phuoc. Wiadomości z Binh Phuoc i ze świata, bieżące wydarzenia, polityka, gospodarka, edukacja, bezpieczeństwo w Binh Phuoc, konstytucja, prawo, nauka, technologia, zdrowie, styl życia, kultura, relaks, społeczeństwo, najnowsze wiadomości, młodzież z Binh Phuoc, sport, Dong Xoai, Bu Dang, Loc Ninh, Phuoc Long…

Báo Bình PhướcBáo Bình Phước23/04/2025


Kiedy powróci sezon mirtu krepowego

12:10:18 - 23.04.2025

Mam ponad 35 lat, nie jestem już uczennicą w białej sukience, którą kiedyś byłam, ani nie jestem już tak rozmarzona jak w dwudziestce. A jednak za każdym razem, gdy nadchodzi lato, idąc ulicą obsadzoną kwitnącymi mirtami krepowymi, moje serce bije delikatnie, głęboko, jak stary nawyk, jak nagle powracające wspomnienia.

Nie wiem dokładnie, kiedy mirt krepowy zaczyna kwitnąć, wiem tylko, że około kwietnia i maja, kiedy słońce staje się intensywniejsze, kwiaty nabierają fioletowego koloru. Jako dziecko nie zwracałam uwagi na kwiaty mirtu krepowego. Dla mnie wtedy były po prostu kwiatami, kwitnącymi i więdnącymi, niczym szczególnym. Czasami, idąc aleją wysadzaną drzewami, widziałam tylko fiolet pokrywający liście i delikatnie opadający na ziemię. Ale o dziwo, mimo że nie zwracałam na to większej uwagi, wciąż bardzo wyraźnie pamiętam ten fiolet, ten delikatny, delikatny kolor, który subtelnie wkradł się do mojego umysłu, nawet gdy tego nie zauważyłam.

Mój związek z mirtami krepowymi pogłębił się w latach licealnych. Moja szkoła znajdowała się tuż obok długiej, wysadzanej drzewami drogi. Oczywiście, po obu stronach rosły rzędy mirtów krepowych. Każdego ranka, idąc do szkoły, z przyjaciółmi często wychodziliśmy wcześnie, leniwie jeżdżąc rowerami wzdłuż tej drogi. Czasami delikatny wietrzyk kołysał kępy kwiatów, jakby machając na powitanie. Innym razem nagła ulewa zrzucała płatki kwiatów na całą drogę, barwiąc kałuże na fioletowo. Te chwile, choć pozornie nieistotne, pozostawiły we mnie trwałe wrażenie.

Czas leci. Minęło prawie dwadzieścia lat, odkąd skończyłem tę szkołę. Ale ilekroć spotykam starych przyjaciół, wspomnienia tamtych dni powracają falą. I, o dziwo, prawie każdy wspomina sezon kwitnienia mirtu krepowego. Chodzi o dzień, w którym wszyscy robiliśmy sobie zdjęcia z okazji ukończenia szkoły pod baldachimem fioletowych drzew, o pisanie do siebie pożegnalnych wiadomości, powtarzanie obietnic w stylu „nigdy o sobie nie zapomnimy”, o niepewnym spojrzeniu chłopaka, który skrycie mi się podobał, patrzącego na mnie, a potem szybko odwracającego wzrok…

Fioletowe kwiaty tamtego roku niosły ze sobą tak wiele pierwszych emocji – niezręcznych, nieśmiałych, a jednocześnie niezwykle czystych. Nie pamiętam dokładnie, co mi powiedział, tylko, że kiedyś podniósł opadłą gałąź mirtu krepowego ze szkolnego boiska i cicho włożył ją do szuflady mojego biurka, nic nie mówiąc. Ja też nie zareagowałam, po prostu skrycie trzymałam gałąź, aż zwiędła. Być może wtedy po raz pierwszy poczułam, jak to jest kogoś lubić, nerwowo czekać na spojrzenie, na spojrzenie…

Teraz, po zauroczeniach szkolnych lat i radościach oraz smutkach dorosłości, wciąż często się uśmiecham, wspominając tamten sezon mirtu krepowego. Ktoś kiedyś zapytał mnie, dlaczego nie lubię róż, storczyków ani innych bardziej luksusowych kwiatów? Pokręciłam tylko głową. Dla mnie mirt krepowy nie jest pretensjonalny ani przesadnie efektowny, ale jest piękny w prosty, znajomy sposób, zupełnie jak wspomnienia z młodości, które zawsze pielęgnuję.

Za każdym razem, gdy odwiedzam moje rodzinne miasto, zatrzymuję się w mojej starej szkole i siadam pod tym samym mirtem krepowym. Drzewo znacznie urosło, jego gałęzie i liście są bujne, a kwiaty wciąż są tak samo jaskrawo fioletowe jak zawsze. Ale wszystko wokół mnie się zmieniło. Stara klasa zniknęła, kamienne boisko szkolne zniknęło. Moi przyjaciele z tamtych lat są teraz rozproszeni. Niektórzy założyli rodziny, inni mieszkają w innych miastach, a z niektórymi nie miałem kontaktu od dawna. Sezon na mirt krepowy minął, ale jego wspomnienia nigdy nie blakną.

Myślę, że każdy ma w życiu kwiat, który pamięta i pielęgnuje. Dla mnie mirt krepowy to kwiat wspomnień, dni dzieciństwa, nigdy nieodwzajemnionych uścisków dłoni, nigdy nie wypowiedzianych pożegnań… Przypomina mi minione czasy, mnie samą, kiedy byłam niewinna, naiwna i pełna nadziei.

Teraz, po trzydziestce, choć nie zbieram już kwiatów, żeby je prasować w notesie ani pisać w pamiętniku o „wyjątkowej osobie”, wciąż jestem w milczeniu urzeczona, gdy widzę kwiaty mirtu krepowego na ulicy. Nie z żalu, ale z powodu uczucia spokoju, jakie niosą. Pośród zgiełku i presji życia, czasem ulotny przebłysk tego fioletowego odcienia wystarcza, by ukoić mój umysł. I dlatego uśmiecham się delikatnie, jakby to było znajome uczucie… gdy powraca sezon na mirt krepowy.

An Nhien

Od 7 września 2020 r. w gazecie internetowej Binh Phuoc uruchomiono kolumnę „Proste rzeczy”.

Będzie to nowy „plac zabaw” dla wszystkich czytelników w całym kraju, oferujący proste, ale znaczące perspektywy, które znajdą oddźwięk u wielu osób i doskonale wpisują się w motto kolumny: „proste rzeczy”.

Artykuły należy przesyłać na adres: baoindientu.thoisu@gmail.com; Tel.: 0888.654.509.

Redakcja będzie wypłacać tantiemy autorom artykułów, które zostaną opublikowane, zgodnie z regulaminem.

Szczegóły znajdziesz tutaj.

BBT

Źródło: https://baobinhphuoc.com.vn/news/19/171908/khi-mua-hoa-bang-lang-tro-lai


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Szczęście pod wschodem słońca

Szczęście pod wschodem słońca

Pokój jest piękny.

Pokój jest piękny.

Wspaniały przyjaciel

Wspaniały przyjaciel