Zdobycie trzech punktów przeciwko Arsenalowi nie powinno być zbyt trudnym zadaniem dla Manchesteru City, ponieważ „niebieska połowa Manchesteru” pokonała już londyńską drużynę w obu spotkaniach na początku sezonu (wygrywając 3:1 w pierwszym meczu Premier League i 1:0 w czwartej rundzie Pucharu Anglii). Przed rewanżem na Etihad Stadium, Arsenal stracił punkty w trzech rozczarowujących remisach z Liverpoolem, West Hamem i Southampton, wywierając na siebie niepotrzebną presję przed kluczowym meczem sezonu z Manchesterem City.
Arsenal postawił sobie za cel zwycięstwo, ale nie udało mu się go osiągnąć, będąc całkowicie przytłoczonym i zmiażdżonym przez przeciwnika, który pod każdym względem był lepszy. Przed meczem eksperci mówili głównie o Erlingu Haalandzie, ale prawdziwym „nemezis” dla defensywy Arsenalu okazał się Kevin de Bruyne – autor dwóch bramek i asysty. John Stones i Erling Haaland również zdołali wpisać się na listę strzelców, zapewniając „Obywatelom” zwycięstwo 4:1.

Manchester City podekscytowany szansą na obronę tytułu. Zdjęcie: REUTERS
Manchester City przedłużył swoją serię meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach do 17 meczów, w tym pewne zwycięstwo 3:0 z Sheffield United, dające awans do finału Pucharu Anglii, remis 1:1, eliminując Bayern Monachium w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, oraz zwycięstwo nad Arsenalem, dające powrót do walki o tytuł mistrza Premier League – wszystko w ciągu ostatniego tygodnia. Chociaż 17 meczów to wciąż daleka droga do pobicia jakichkolwiek rekordów serii bez porażki, to eksperci są pod wrażeniem niezwykle wyrównanej gry City w czasie, gdy większość pretendentów do tytułu wykazuje oznaki zmęczenia.
Manchester City wciąż nie jest w stanie odzyskać pozycji lidera, tracąc do Arsenalu dwa punkty, ale drużyna Pepa Guardioli ma dwa mecze mniej do rozegrania. Oznacza to, że jeśli zagrają dobrze w pozostałych siedmiu meczach, Manchester City z pewnością obroni tytuł, niezależnie od tego, jak słabo będzie sobie radził Arsenal. Nawet menedżer Mikel Arteta przyznał, że Arsenal nie zagrał na miarę swoich możliwości w meczu z Manchesterem City i zasłużył na karę.
Źródło






Komentarz (0)