Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Sezon kwitnienia mirtu krepowego - Wymarzone fioletowe dni

Na początku maja w Bien Hoa bujnie rozkwitają jaskrawofioletowe kwiaty mirtu krepowego, barwiąc na fioletowo fragment nieba pozornie surowego, przemysłowego miasta. Bien Hoa wkracza w swój najpiękniejszy sezon – sezon delikatnych kwiatów mirtu krepowego, które rozkwitają po pierwszych letnich deszczach, sezon mieniącego się fioletem nieba, budząc we mnie niezliczone wspomnienia i nostalgię.

Báo Đồng NaiBáo Đồng Nai16/05/2025

Wzdłuż znanych ulic, takich jak Nguyen Ai Quoc, Pham Van Thuan, Huynh Van Nghe, Tran Cong An, a zwłaszcza w parku wzdłuż ulicy Nguyen Van Tri, gdzie często spaceruję samotnie każdego popołudnia, kwitną obficie drzewa mirtu krepowego. Kwiat ten nie jest tak krzykliwy jak jaskrawoczerwony płomień, nie jest tak dumny jak róża aksamitna i z pewnością nie jest tak ekstrawagancki jak hortensja. Mirt krepowy emanuje delikatnością i spokojem, niczym młoda kobieta, która potrafi ukryć swoje uczucia głęboko w oczach; tylko osoby o prawdziwej wrażliwości potrafią to dostrzec.

Zawsze uwielbiałam kolor fioletowy. Fiolet symbolizuje wierność i marzenia. Dlatego za każdym razem, gdy nadchodzi sezon mirtu krepowego, moje serce wypełnia się radością. Czasami nawet niewielki kępka kwiatów wyłaniająca się zza starego muru wystarczy, abym zatrzymała się na dłużej, zrobiła zdjęcie i delektowała się nim, jakbym właśnie trzymała w dłoniach cząstkę mojego młodzieńczego nieba.

Tego popołudnia znów samotnie wędrowałam ulicami. Stare drzewa mirtu krepowego rozpościerały gałęzie, rzucając cień na długi odcinek drogi. Powiew wiatru znad rzeki Dong Nai rozwiewał białe sukienki ao dai grupy uczennic wychodzących ze szkoły. Miałam wrażenie, jakbym zobaczyła siebie sprzed lat, również w białej sukience, wciskającą płatki mirtu krepowego do zeszytu i pospiesznie zapisującą czyjeś imię w te wzruszające majowe popołudnia.

Znajoma kawiarnia na rogu ulicy Vo Thi Sau była dziś prawie pusta. Zamówiłem mrożoną kawę z mlekiem skondensowanym i usiadłem przy oknie z widokiem na drzewa. Fioletowe kwiaty mirtu krepowego odbijały się w moich oczach, sprawiając, że serce biło mi wolniej. Otworzyłem stary zeszyt; starannie sprasowane płatki mirtu krepowego z dwunastej klasy wciąż były nienaruszone. Płatki zaschły i nabrały bladofioletowego koloru, ale słowa na dole wciąż były wyraźne: „Wracam do mojego siedemnastego roku życia, do miesiąca kwiatów mirtu krepowego”.

To imię już nie jest ze mną, ale wspomnienia z tamtych wczesnych sezonów kwiatowych pozostają tak żywe, jakby to było wczoraj. Pamiętam te palące południowe słońce, jak z przyjaciółmi wracaliśmy rowerami ze szkoły, mijając drogę usłaną fioletowymi, opadłymi kwiatami. Niektórzy wybuchali śmiechem, gdy kwiat uderzył ich w głowę, inni zbierali opadłe płatki do koszyków rowerowych, mówiąc, że zachowają je na listy miłosne. Te szkolne dni wypełnione były wyłącznie pierwszymi zauroczeniami i niebem pełnym fioletowych kwiatów.

Kiedyś słyszałam, jak ludzie mówili, że mirt krepowy to kwiat niespełnionej miłości. Może dlatego, że kwitnie tak obficie, a potem tak szybko więdnie, zachwycająco piękny, a jednocześnie ulotny. Ale może właśnie dlatego ludzie cenią i chronią mirt krepowy. Tak jak ja, za każdym razem, gdy kwiaty rozkwitają, tęsknię za odnalezieniem odrobiny przeszłości w jego delikatnym, fioletowym odcieniu.

Pewnego dnia, spacerując ulicą Nguyen Ai Quoc, zatrzymałem się przy starej księgarni. Właściciel skrupulatnie wycierał kurz z książek, które wyblakły z upływem czasu. Porozmawialiśmy chwilę, a on opowiedział mi, że przed 1975 rokiem to miejsce było słynną księgarnią, w której młodzi mężczyźni i kobiety z Bien Hoa spotykali się, by kupować zeszyty i szukać poezji. Jeden ze studentów, który co roku w okresie kwitnienia mirtu krepowego dawał swojej dziewczynie zeszyt z romantyczną dedykacją, nadal od czasu do czasu odwiedza to miejsce, by poszukać starych książek i przypomnieć sobie tamte chwile. Nagle uświadomiłem sobie, że Bien Hoa kiedyś była tak romantyczna, nie tylko dzięki fabrykom, warsztatom i pędzącym tłumom…

Przechodząc przez most Ghenh i patrząc w dół na krętą rzekę, zobaczyłem po drugiej stronie rząd drzew mirtu krepowego, których kwiaty miały jaskrawofioletowy kolor. Pod drzewami para robiła zdjęcia ślubne. Panna młoda uśmiechnęła się promiennie, delikatnie głaszcząc płatek kwiatu, jakby pieściła czułe wspomnienie. Bien Hoa jest zakochana, tętni życiem i staje się miejscem, gdzie każdy sezon kwitnienia mirtu krepowego jest piękny i przywołuje tak miłe wspomnienia.

Ktoś kiedyś powiedział mi: „Gdybyś była kwiatem, z pewnością byłabyś bzem, dyskretnie zniewalającym, delikatnym, a zarazem niezapomnianym”. Nie wiem, czy to był komplement, czy pożegnanie, ale od tamtej pory, w każdym bzowym sezonie, wędruję, szukając swojego odbicia w tym fioletowym niebie – miejscu, w którym kiedyś kochałam, marzyłam i pisałam pamiętnik, a drobne płatki opadały na mój szkolny mundurek.

W te pierwsze dni maja Bien Hoa wydaje się zupełnie inna. Nie dlatego, że miasto zmienia się z dnia na dzień, ale dlatego, że przyodziało się w senny, purpurowy płaszcz, niepodobny do żadnego innego miasta. Każde drzewo, każdy chodnik, każda mała alejka… kryje w sobie ślady wspomnień. A mirt krepowy, niczym stary przyjaciel, zawsze powraca w chwili, gdy potrzebuję ciszy, gdy pragnę powspominać.

Jeśli kiedykolwiek myślałeś, że Bien Hoa to miejsce, które można po prostu odwiedzić i wyjechać, spróbuj wrócić w okresie kwitnienia mirtu krepowego. Stojąc pod cicho opadającymi fioletowymi kwiatami, poczujesz, jak twoje serce się uspokaja, czas staje w miejscu, a kto wie, może wspomnienia ze szkolnych lat powrócą.

Nawet jeśli ulice Bien Hoa w przyszłości zmienią kolor, nawet jeśli drogi niegdyś zabarwione na fioletowo wspomnieniami młodości ulegną przemianie; nawet jeśli pojadę dalej, przemierzając wspanialsze i bardziej olśniewające miasta, Bien Hoa na zawsze pozostanie w moim sercu lazurowym niebem z tamtego sezonu mirtu krepowego. Nadal będzie to park Nguyen Van Tri z drzewami rzucającymi cienie na ścieżkę, po której kiedyś spacerowałem w milczeniu, i mały róg ulicy przy starej kawiarni, gdzie czyjeś oczy wpatrywały się tak długo, nie śmiejąc przemówić.

Dla mnie Bien Hoa jest tak samo piękna, jak moja pierwsza miłość. Delikatna, a zarazem wzruszająca. Nie hałaśliwa, ale głęboko wyryta w mojej pamięci. Pory kwitnienia mirtu krepowego przeminą, czas wszystko zmiecie, ale ten fiolet – fiolet pierwszej miłości, marzycielskiej młodości – pozostanie na zawsze, nienaruszony w moim sercu.

Esej Ngo Huonga

Source: https://baodongnai.com.vn/dong-nai-cuoi-tuan/202505/mua-hoa-bang-lang-nhung-ngay-tim-mong-mo-38e2f1c/


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Zapach przypominający aromat płatków ryżu kleistego.

Zapach przypominający aromat płatków ryżu kleistego.

1 września

1 września

Ho Chi Minh City

Ho Chi Minh City