Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Zarabianie na życie za pomocą stosu losów na loterię.

Pokonując codziennie dziesiątki kilometrów, przemykając się przez kawiarnie, chodniki i małe targowiska, sprzedawcy losów na loterię zarabiają na życie cierpliwością i nadzieją.

Báo An GiangBáo An Giang14/05/2026

Pomimo złego stanu zdrowia, pani Phan Thi Thuy (po prawej), mieszkanka okręgu Rach Gia, nadal codziennie podróżuje i sprzedaje losy na loterię, aby zarobić na życie. Zdjęcie: CAM TU

Pani Phan Thi Thuy (48 lat), mieszkanka oddziału Rach Gia, rozpoczyna swój dzień pracy rutynowo, każdego dnia około godziny 5:00 rano. W słabym świetle żółtych latarni ulicznych, jej wątła sylwetka i utykający chód zachęcają klientów do kupowania losów na loterię. W wieku 5 lat, po nieszczęściu, pani Thuy zachorowała na polio, co spowodowało zanik mięśni i deformację kości stopy w lewej nodze, utrudniającą chodzenie. Wielokrotnie się potykała i upadała.

Wcześniej, gdy był zdrowy, pan Vo Ngoc Nguyen (57 lat) – mąż pani Thuy – pracował jako robotnik budowlany. Jednak od czasu zachorowania na zapalenie płuc jego stan zdrowia pogorszył się, uniemożliwiając mu wykonywanie ciężkiej pracy, dlatego pan Nguyen postanowił zarabiać na życie, sprzedając losy na ulicy. Pani Thuy i jej mąż opuścili rodzinne miasto w gminie My Thuan i przenieśli się do okręgu Rach Gia, aby przez ponad 6 lat zarabiać na życie, sprzedając losy na loterię. Pani Thuy powiedziała: „Każdego dnia z mężem sprzedajemy 500 losów na loterię. Z uzyskanego zysku pokrywamy koszty utrzymania i opłacamy miesięczny czynsz. Niewielką kwotę odkładam na wypadek choroby”. Oprócz sprzedaży losów na loterię, zbiera również złom, aby zarobić trochę pieniędzy na edukację syna.

Praca na własny rachunek nie ogranicza harmonogramu, ale Thuy i jej mąż rzadko mają chwilę wytchnienia. Ciągła obawa przed niesprzedanymi losami na loterię, co może skutkować utratą kapitału, pochłania ich bez reszty i pracują niestrudzenie do 22:00 każdego dnia. Przez wiele lat, w okresie Tet (Księżycowego Nowego Roku), Thuy tymczasowo odłożyła na bok radość ze spotkań rodzinnych i wraz z mężem nieustannie zajmuje się sprzedażą losów na loterię. Korzystając ze wzrostu popytu w okresie Tet, decydują się pracować przez całe święto, aby dorobić i pokryć codzienne wydatki. Według Thuy, najgorszą rzeczą w sprzedaży losów na loterię są deszczowe i wietrzne dni, kiedy losy się nie sprzedają, marnując ich wysiłek i uszczuplając skromne oszczędności.

Zapytana o swoje marzenia, pani Thuy zwierzyła się: „Mój mąż i ja marzymy o małym domu, w którym moglibyśmy mieszkać, uciec od comiesięcznych zmartwień związanych z czynszem i mieć mniej stresu w pracy”. Po tych słowach oczy pani Thuy zaszły smutkiem. Zrozumiała, że ​​to marzenie jest wciąż poza jej zasięgiem, więc na razie mogła tylko oszczędzać każdy grosz. Miała nadzieję, że wkrótce zgromadzi wystarczająco dużo kapitału, aby otworzyć mały punkt sprzedaży losów na loterię, zamiast musieć jeździć tam i z powrotem, gdy jej nogi słabną, a sprawność ruchowa maleje.

W palącym, południowym słońcu maja, pan Nguyen Van Thang (61 lat), mieszkaniec gminy Tri Ton, wciąż przechadza się ulicami, sprzedając losy na loterię. Zajmując się tym zawodem od prawie 10 lat, przyzwyczaił się do codziennych, niepewnych sytuacji. W dobre dni zarabia przyzwoite pieniądze; w gorsze dni nawet posiłki stają się dla niego udręką. Bez ziemi do uprawy, bez sił do pracy i bez oszczędności, sprzedaż losów na loterię na ulicy jest dla pana Thanga najłatwiejszym rozwiązaniem.

Dzięki swoim staraniom w pozyskiwaniu klientów i odwiedzaniu targowisk, kawiarni i zatłoczonych miejsc, sprzedaje średnio 200 losów dziennie. Jego dzienny zysk wynosi około 200 000 VND, a czasami, gdy szczęśliwi klienci wygrywają, otrzymuje napiwki i kupuje kolejne losy, aby go wesprzeć. Według pana Thanga, sprzedaż losów to niestabilna praca, obciążona wieloma ryzykami, takimi jak kradzież, oszustwo finansowe i wypadki drogowe. Niedawno pan Thang został oszukany i wymienił zwycięski los na fałszywy, tracąc 1,4 miliona VND, nie wspominając o kilku przypadkach, gdy został okradziony.

Wielu ulicznych sprzedawców losów w prowincji An Giang nie kryło radości, gdy usłyszało wiadomość, że przedstawiciel Zgromadzenia Narodowego z prowincji zaproponował wsparcie składek na ubezpieczenia społeczne i mają nadzieję, że propozycja ta zostanie zatwierdzona. „Bardzo się cieszę, że przedstawiciel Zgromadzenia Narodowego z prowincji zaproponował wsparcie składek na ubezpieczenia społeczne dla ulicznych sprzedawców losów. W rzeczywistości dzienne dochody ze sprzedaży losów ledwo wystarczają na pokrycie kosztów utrzymania; trudno jest oszczędzać. Jeśli ubezpieczenie społeczne będzie zapewnione, uliczni sprzedawcy losów będą mieli trochę pieniędzy na życie, gdy ich zdrowie nie pozwoli na dalsze funkcjonowanie, więc będą mniej się martwić” – powiedział pan Thang.

KAMERA TU

Źródło: https://baoangiang.com.vn/muu-sinh-cung-xap-ve-so-a485459.html


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Wymieniajcie się informacjami i uczcie się od siebie.

Wymieniajcie się informacjami i uczcie się od siebie.

Kiedy zapalają się latarnie uliczne

Kiedy zapalają się latarnie uliczne

Badanie

Badanie