• Marynarka Wojenna przeprowadza inspekcje wyszkolenia i gotowości bojowej.
  • Marynarka Wojenna otrzymuje Order Ho Chi Minha .
  • Delegacja Dowództwa Marynarki Wojennej złożyła ofiarę kadzidła na nabrzeżu Vam Lung.

Ciche ofiary

Po 13 latach służby wojskowej, z czego 7 spędził na kutrze CQ, porucznik Tran Trung Kien, dowódca okrętu 561 Regionu 4 Marynarki Wojennej, wykonał setki misji transportu ludzi i towarów ze statków na wyspy. Ta praca może wydawać się prosta, ale kryje w sobie niezliczone trudności, wyzwania i ciche poświęcenia.

Porucznik Tran Trung Kien.

Zwierzył się: „Transport pasażerów, towarów i darów na wyspy w Truong Sa lub na platformę DK1 to wyczerpujące zadanie, ale to także praca, którą kocham i z której jestem dumny . Na rozległym oceanie nieoczekiwane burze mogą wystąpić w każdej chwili. Aby zapewnić bezpieczeństwo wszystkim, kierowca łodzi musi być dobrze przygotowany, mieć silny charakter, bogate doświadczenie i być zawsze gotowym do poświęceń, aby wykonać misję”.

Spośród setek razy, kiedy wiózł turystów na wyspy, podróż delegacji z Ho Chi Minh City na wyspę Da Tay jest dla porucznika Kiena najbardziej pamiętna. Tego dnia fale nie były zbyt duże, ale wiatr był silny i mżył. Statek HPBD 561 był zakotwiczony około 2 mil morskich od wyspy. Aby dotrzymać harmonogramu, delegacja zdecydowała się mimo wszystko zacumować. Setki delegatów i ich prezenty zostały przetransportowane w czterech łodziach CQ. Pierwsze kilka rejsów przebiegło bezpiecznie, ale podczas piątego rejsu, gdy łódź była około 160 metrów od krawędzi wyspy, nagle osiadła na mieliźnie z powodu odpływu. Bez chwili wahania porucznik Kien zanurzył się w morzu, wkładając wszystkie siły, aby odepchnąć łódź od rafy koralowej, a następnie kontynuował bezpieczne sterowanie łodzią w kierunku wyspy. Ten skok spowodował, że jego noga została rozerwana przez ostry koral, ale w zamian cała delegacja postawiła stopę na wyspie w atmosferze ogromnego wzruszenia. „Widząc delegatów spotykających się i rozmawiających z oficerami i żołnierzami na wyspie, poczuliśmy ulgę i radość, ponieważ zakończyliśmy naszą misję” – wspominał.

Tego popołudnia rozpętała się nagła burza, z silnymi falami i porywistym wiatrem. Pomimo ulewnego deszczu, załoga łodzi musiała odwieźć grupę turystów z powrotem na statek zgodnie z planem. „Załoga traktuje zmagania z dużymi falami i silnym wiatrem jako codzienną rutynę. Wystarczy jeden błąd, a zarówno łódź, jak i pasażerowie mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie. Te doświadczenia dodały nam odwagi i dały bezcenne doświadczenie. Kiedy statek zacumował w porcie na lądzie, skorzystałem z okazji, aby odwiedzić żonę i dzieci na trzy dni, zanim ponownie wsiadłem na pokład i popłynąłem na wyspę” – powiedział porucznik Kien.