Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Człowiek, który tchnął życie w drewno.

W rześkim, suchym powietrzu dni poprzedzających Tet (Księżycowy Nowy Rok), betonowa droga prowadząca do wioski Tan Do (gmina Van Lang) przypomina miękką jedwabną wstęgę rozciągniętą na bujnych zielonych plantacjach herbaty. Tan Do urzeka podróżnych kojącym pięknem stuletnich domów na palach, ukrytych w cieniu drzew. W tej przestrzeni regularnie rozbrzmiewają dźwięki dłutowania i piłowania z domu pana Trieu Van Kiena, tworząc znajomą melodię, wtapiającą się w spokojny rytm wioski. Pan Kien nie uważa się za rzemieślnika, a jedynie za stolarza, ale jego dokonania budzą szacunek.

Báo Thái NguyênBáo Thái Nguyên28/01/2026

Spokojne piękno wioski Tan Do widziane z góry.
Spokojne piękno wioski Tan Do widziane z góry.

„Sprzedaję swoją duszę, a nie kawałek drewna”.

Tan Do powitało nas charakterystycznym chłodem, ziemistym zapachem roślin i unoszącym się dymem drzewnym z dachówek yin-yang. Ta mała osada od dawna uważana jest za „żywe muzeum” ludu Nung. Według starszyzny, Nung osiedlili się tu w latach 30. XX wieku, przywożąc ze sobą swój styl życia, zwyczaje, a nawet namiętne sli i melodie z ojczyzny w Lang Son .

Pomimo wielu wzlotów i upadków, a także pomimo wszechobecnego, nowoczesnego stylu życia, który przeniknął każdy zakątek, oferując nowe udogodnienia, Tan Do wciąż zachowuje swoje dziewicze piękno. Ponad 95% populacji stanowią przedstawiciele plemienia Nung, którzy, co najważniejsze, niemal w całości zachowali tradycyjne domy na palach.

Dom na palach pana Kiena stoi skromnie we wsi, zbudowany w 1975 roku na solidnych filarach. Urodził się w 1962 roku, w roku Tygrysa, być może dlatego jego osobowość jest silna i zdecydowana, a jednocześnie cechuje go subtelność i spokój doświadczonego człowieka.

Chwila triumfu dla artysty-rolnika w zestawieniu z jego dziełem przedstawiającym orła rozpościerającego skrzydła.
Chwila triumfu dla artysty-rolnika w zestawieniu z jego dziełem przedstawiającym orła rozpościerającego skrzydła.

Siedząc przy prostym drewnianym stole i krzesłach, nalewając gościom filiżankę gorącej herbaty, pan Kien powoli opowiadał historię swojego życia. Wywodził się z ciesielstwa, zawodu, który, jak sam mówił, „wykonywał od młodości, w czasach subsydiowania”. W tamtych czasach jego zręczne ręce zbudowały niezliczone młocarnie ryżu i liczne domy na palach dla mieszkańców regionu. Jednak tytuł „cieśli” wydawał się „zbyt ciasny” jak na jego twórcze aspiracje.

Przełom w życiu pana Kiena nastąpił podczas podróży do wioski rzemieślniczej Dong Ky (prowincja Bac Ninh ). W sercu najwspanialszej wioski rzeźbiarskiej w drewnie w północnym Wietnamie młody Nung Tan Do był całkowicie zafascynowany tą dziedziną. Nie otrzymał żadnego formalnego szkolenia ani nie miał nauczyciela, który by go poprowadził. „Po prostu obserwowałem pracę innych i wyobrażałem sobie, co sam mógłbym stworzyć” – wspominał pan Kien. W domu kupił drewno, nabył maszyny i sam nauczył się rzeźbić. Z martwych kawałków drewna, dzięki jego dłoniom i bogatej wyobraźni, narodziły się dzieła sztuki.

W przeciwieństwie do innych rzemieślników, którzy zarabiają na życie, pan Kien podchodzi do obróbki drewna z nastawieniem konesera, doceniającego piękno. Może to być misternie rzeźbiony zegar wahadłowy, majestatyczny orzeł w locie, poetycki obraz pasterza jadącego na bawole i grającego na flecie, czy psotna mysz wspinająca się na papaję lub dynię…

Pan Kien wierzy, że rzeźbienie w drewnie nie polega na mechanicznym kopiowaniu, lecz na sublimacji myśli. „Czasami, kiedy ludzie kupują ode mnie, mówią: »Kupuję twój pomysł i twoją duszę, a nie tylko kawałek drewna«” – powiedział pan Kien. To stwierdzenie stanowi jego artystyczny manifest.

Wykwalifikowane ręce precyzyjnie pracują nad każdym szczegółem, przemieniając surowe kawałki drewna w dzieła sztuki.
Wykwalifikowane ręce precyzyjnie pracują nad każdym szczegółem, przemieniając surowe kawałki drewna w dzieła sztuki.

Jego skrupulatność była widoczna w najdrobniejszych szczegółach. Pokazał mi posąg żółwia (Quy) i szczegółowo wyjaśnił: „Ten pancerz żółwia, łuski muszą być ułożone jedna na drugiej jak dachówki, górne łuski naciskają na dolne, aby woda mogła płynąć. Takie jest prawo natury; zrobienie tego źle zniszczy go, będzie nielogiczne”. Albo, rzeźbiąc 12 zwierząt zodiaku, powiedział, że najtrudniejsze są tygrys i smok: „Tygrys jest królem dżungli; jego majestat i duch są bardzo trudne do przedstawienia. Jeśli nie rzeźbi się umiejętnie, jeśli nie uchwycono mocy tygrysa, ludzie spojrzą na niego i pomyślą, że to kot albo lampart, i że jest bezwartościowy” – zaśmiał się.

Choć twierdzi, że kieruje się intuicją, pan Kien z ogromnym szacunkiem odnosi się do zasad feng shui i tradycyjnej kultury. Twierdzi, że są rzeczy, w których może wykazać się kreatywnością, na przykład wykorzystując resztki drewna do rzeźbienia kwiatów i gałęzi, aby dodać im życia. Są jednak rzeczy, które rządzą się odwiecznymi konwencjami, jak na przykład cztery mityczne stworzenia: Smok – Kylin – Żółw – Feniks, i absolutnie żadnych innych zwierząt nie należy dodawać arbitralnie, aby nie umniejszać powagi i duchowego znaczenia.

Te chwile, kiedy „zapominasz jeść, zapominasz spać”.

Kiedy artyści są zanurzeni w swoim twórczym świecie, często zapominają o rzeczywistości, a pan Kien nie jest wyjątkiem. Wspomina, że ​​za każdym razem, gdy zaczyna nowe dzieło, spędza godziny po prostu… obserwując kawałek drewna. Musi obliczyć, gdzie znajduje się głowa i ogon, w którą stronę biegnie słoje i jak układają się wzory, aby wybrać odpowiednią technikę rzeźbienia. Czasami, gdy jest tak skupiony na swoich myślach, może nie odpowiadać na pytania innych, a nawet ignorować wołania żony i dzieci na obiad – przyznaje. To właśnie w takich momentach komunikuje się z drewnem.

Pan Trieu Van Kien z entuzjazmem zaprezentował rzeźbę Żółwia (Quy), dzieło, które ceni za logikę i naturalne wzory w każdej skali.
Pan Trieu Van Kien z entuzjazmem zaprezentował rzeźbę żółwia (Quy), dzieło, które ceni za logikę i naturalne wzory w każdej warstwie łusek.

Oprócz umiejętności rzeźbiarskich, pan Kien jest również głęboko oddany swojej kulturze etnicznej. Samodzielnie prowadził badania i ręcznie wykonywał lutnie Tinh, „duchowy” instrument muzyczny ludów Tay i Nung. Rozumie strukturę i prawa muzyczne instrumentu, aby tworzyć najdokładniejsze dźwięki.

Późnym popołudniem słońce stopniowo zachodzi nad wzgórzami herbacianymi, a wieczorny dym zaczyna wirować wokół domów na palach. Żegnając pana Trieu Van Kiena, miałem wrażenie, że jestem prostym mężczyzną z plemienia Nung, a jednak żywiącym płomienną miłość do piękna. Tan Do zmienia się każdego dnia dzięki projektowi mającemu na celu zachowanie tradycyjnej wioski etnicznej Nung i rozwój turystyki lokalnej. Ludzie tacy jak pan Kien to „czerwone cegły” budujące solidne fundamenty kulturowe tej ziemi.

Wierzę, że każdy, kto weźmie w ręce prace pana Kiena, poczuje ciepło jego kunsztownych dłoni i otwartą, autentyczną „duszę” tego wiejskiego rzemieślnika. I, jak sam powiedział, nie kupują kawałka drewna; zabierają do domu historię, cząstkę duszy Tan Do.

Źródło: https://baothainguyen.vn/van-hoa/202601/nguoi-thoi-hon-cho-go-fcb3fdd/


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt