Obecnie, na swoim oddziale w Centralnym Szpitalu Dermatologicznym, pani Xong Y Chi z prowincji Nghe An ledwo może usiedzieć na miejscu z powodu uporczywego, piekącego bólu całego ciała. Jej skóra jest zaczerwieniona, łuszczy się i pokryta pęcherzami wypełnionymi ropą, co utrudnia nawet najmniejszy ruch. Wątła kobieta z plemienia Hmong może jedynie próbować znosić ból, a jej największym zmartwieniem pozostaje trójka małych dzieci oczekujących na powrót matki.
Według rodziny, choroba pani Chi rozpoczęła się ponad 5 lat temu. Początkowo były to jedynie czerwone, łuszczące się plamy na klatce piersiowej i brzuchu, którym towarzyszyły drobne krostki. Myśląc, że to częsta choroba skóry, rodzina kupiła leki, aby ją leczyć, ale stan się nie poprawił. Po krótkim czasie zmiany rozprzestrzeniły się po całym ciele, powodując silny ból, pieczenie i swędzenie.
Od tego czasu poddała się różnym terapiom i wielokrotnie była hospitalizowana z powodu ciężkich nawrotów. Po każdym leczeniu objawy ustępowały jedynie chwilowo, po czym szybko powracały z większym nasileniem. Szczególnie po porodzie choroba szybko postępowała, powodując znaczne pogorszenie stanu zdrowia.
Obecnie jej stan jest uważany za bardzo poważny. Często odczuwa wysoką gorączkę, zmęczenie i rozległe krosty na całym ciele, którym towarzyszy pieczenie i kłucie. Jedzenie i codzienne czynności sprawiają jej trudności. Czasami ból uniemożliwia jej samodzielne poruszanie się.
Lekarze twierdzą, że konwencjonalne metody leczenia nie są już skuteczne. Aby kontrolować chorobę i ograniczyć niebezpieczne powikłania, przepisano jej terapię biologiczną. Jest to nowoczesna metoda, która może pomóc pacjentom złagodzić objawy i wydłużyć okres stabilizacji choroby. Jednak koszty leczenia są bardzo wysokie i znacznie przekraczają możliwości finansowe rodziny.



Pani Xong Y Chi z Nghe An choruje na uogólnioną łuszczycę krostkową.
Oprócz zmagań z chorobą, pani Chi dźwiga również ciężar biednej rodziny z gór. Głównym źródłem dochodu rodziny jest uprawa kukurydzy i ryżu, co znacznie utrudnia jej życie. Przez lata koszty leków i leczenia zmuszały rodzinę do ciągłego zaciągania pożyczek.
Jeszcze bardziej bolesne jest to, że jej najstarszy syn, zaledwie 7-letni, cierpi na niepełnosprawność intelektualną, nie jest w stanie samodzielnie się o siebie troszczyć i wymaga codziennego przyjmowania leków. Potrzebuje pomocy osoby dorosłej przy wszystkich codziennych czynnościach. Tymczasem jej dwójka młodszych dzieci jest nadal w wieku szkolnym i rozpaczliwie potrzebuje opieki matki.
Krewni mówili, że byli zrozpaczeni, widząc, jak wielokrotnie cierpiała z powodu choroby, a mimo to wciąż próbowała wstać, by zająć się dziećmi. „Były dni, kiedy miała wysoką gorączkę i bolało ją ciało, ale mimo to pytała, czy dzieci coś zjadły i czy ktoś zawiózł je do szkoły. Bała się tylko, że jeśli zostanie w szpitalu zbyt długo, dzieciom zabraknie kogoś, kto by się nimi zaopiekował” – wyznała ze łzami w oczach jedna z krewnych.
W szpitalu lekarze, pielęgniarki i pracownicy socjalni wielokrotnie wspierali i zachęcali rodzinę. Jednak droga do leczenia jest wciąż bardzo długa i wiąże się ze znacznymi kosztami. Bez szybkiego leczenia choroba może się pogorszyć, poważnie zagrażając zdrowiu i życiu pacjenta.
Pośród przytłaczających trudności, pani Chi najbardziej pragnie możliwości kontynuowania leczenia, które złagodzi jej ból i pozwoli jej wrócić do opieki nad dziećmi. Dla tej biednej rodziny z górzystych terenów jest to niezwykle krucha nadzieja.
INFORMACJE O PRZYJMOWANIU DAROWIZN
Nazwa konta: Narodowy Szpital Dermatologiczny
Numer konta: 116000104012
+ Bank: VietinBank – oddział w Hoang Mai
+ Dane do przelewu: Support NB Xong Y Chi MBN 0030171694
Source: https://phunuvietnam.vn/nu-benh-nhan-dan-toc-mong-dau-don-vi-can-benh-vay-nen-mu-toan-than-238260528171628016.htm









Komentarz (0)