Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Hodowla mieszańców dzikich zwierząt na terenach pagórkowatych jest bardzo efektywna.

QUANG NGAI - Pan Huynh Than w Quang Ngai hoduje hybrydowe dziki w systemie wolnowybiegowym, wykorzystując produkty uboczne rolnictwa, eksportując 2-5 ton mięsa rocznie i zapewniając sobie stabilny dochód.

Báo Nông nghiệp Việt NamBáo Nông nghiệp Việt Nam14/11/2025

W pagórkowatym terenie Khanh Giang (gmina Thien Tin, prowincja Quang Ngai ), każdego ranka i wieczora dźwięk gongu z farmy weterana Huynh Thana sprawia, że ​​całe stado mieszańców dzikich świń wybiega z krzaków i trawiastych terenów i kłusem wraca do swoich zagród.

Cựu chiến binh Huỳnh Thân thành công với mô hình nuôi heo thả rông. Ảnh: V.H.

Weteran Huynh Than odniósł sukces dzięki swojemu modelowi hodowli trzody chlewnej na wolnym wybiegu. Zdjęcie: VH

Na rozległej działce otoczonej bujnymi drzewami owocowymi pan Than podszedł do gongu wiszącego na pniu drzewa i uderzył w niego z całej siły kilka razy. W mgnieniu oka dziesiątki świń różnej wielkości pobiegły w jego stronę. Wysypał na folię mieszaninę posiekanych łodyg bananów, cienko pokrojonego jackfruita lub suchej mąki zmieszanej z wodą, tworząc gęstą pastę... Świnie, o długim, czarnym futrze i zdrowych ciałach, rzuciły się do jedzenia.

„Wcześniej używałem bambusowych klekotek, żeby je przywołać. Po prostu stukałem w nie wielokrotnie… Później przeszedłem na gongi i szybko się zaadaptowały. Wiedziały, że są karmione, kiedy słyszały wołanie, więc pospiesznie wracały” – powiedział pan Than z delikatnym uśmiechem.

Opowiadając o swojej „kontakcie” z hybrydowymi dzikami, powiedział, że model ten narodził się po obejrzeniu programu rolniczego w telewizji. Widząc, że rasa ta jest łatwa w hodowli i dobrze nadaje się do klimatu pagórkowatego regionu, udał się aż w okolice przełęczy Violac, aby kupić samca rozpłodowego, którego złapali miejscowi, i przywiózł go z powrotem, aby skrzyżować go ze świniami domowymi.

„Po pewnym czasie hodowli mam własne stado hodowlane. Maciory rozmnażają się naturalnie, więc nie ma potrzeby ich importowania z zewnątrz. W ten sposób udało mi się zgromadzić i utrzymać jeden miot za drugim” – opowiadał pan Than.

Ông Huỳnh Thân gõ kẻng gọi đàn heo về. Ảnh: V.H.

Pan Huynh Than dzwoni gongiem, by zawołać świnie do domu. Zdjęcie: VH

Zamiast przemysłowych metod hodowli, pan Huynh Than wybrał system wolnego wybiegu, pozwalając swoim świniom swobodnie paść się w ogrodzie. Ich dieta składa się głównie z pni bananowców, opadłych dojrzałych owoców jackfruit, liści, dzikich warzyw i produktów ubocznych rolnictwa. Karmi je tylko dwoma posiłkami dziennie, składającymi się z rozcieńczonej mąki pszennej lub otrębów ryżowych, które dostarczają im odpowiedniej ilości składników odżywczych.

„Jeśli hodujesz je w niewoli, mięso będzie zbyt tłuste i ludzie będą narzekać. Jeśli pozwolisz im swobodnie wędrować, mięso będzie jędrne, aromatyczne i słodkie. Wystarczy karmić je na czas; wystarczy zadzwonić dzwonkiem, a dadzą znać, że mają wrócić” – powiedział pan Than.

Wykorzystując łatwo dostępne źródła pożywienia w okolicy, jego świnie rzadziej chorują, co przekłada się na niskie koszty i wysoką wydajność. Średnio sprzedaje 2-3 tony wieprzowiny rocznie, osiągając zysk ponad 40 milionów VND po odliczeniu kosztów. W dobrych latach wydajność sięga 4-5 ton, a cena sprzedaży wynosi około 150 000 VND/kg.

„Ten hybrydowy dzik jest hodowany w sposób naturalny, jego mięso jest pyszne, a stali klienci składają zamówienia z wyprzedzeniem, więc nie ma obaw o sprzedaż” – dodał.

Ten model nie tylko zapewnia stabilny dochód, ale także pomaga mu wykorzystać wolne tereny, utrzymać środowisko w czystości i ograniczyć ilość odpadów rolniczych. Żartobliwie powiedział: „Drzewa bananowe i jackfruit w ogrodzie nigdy się nie marnują; wszystko może stać się paszą dla świń”.

Ngoài nuôi heo rừng lai, ông Thân còn phát triển mạnh các loại cây ăn quả. Ảnh: V.H.

Oprócz hodowli hybrydowych dzikich świń, pan Than z powodzeniem uprawia również różne gatunki drzew owocowych. Zdjęcie: VH

Niewielu wie, że ten mężczyzna o srebrnych włosach i łagodnym uśmiechu był niegdyś odważnym żołnierzem zwiadowczym podczas wojny ruchu oporu. W 1971 roku, mając niespełna 20 lat, Huynh Than zaciągnął się do wojska, dołączając do jednostki zwiadowczej w dystrykcie Nghia Hanh (dawniej). Po 1975 roku został zwolniony ze służby i wrócił do rodzinnego miasta, zabierając ze sobą ducha żołnierza, aby rozpocząć swoją podróż rekultywacji gruntów i znalezienia źródła utrzymania.

W tamtych czasach pagórkowaty teren Khánh Giang był wciąż dziki i pełen skał. Z determinacją i pomysłowością, śmiało karczował dziesiątki hektarów ziemi pod uprawę trzciny cukrowej. Dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości, w ciągu zaledwie kilku lat stał się „królem trzciny cukrowej” regionu. Gdy jego sytuacja finansowa się poprawiła, podzielił ziemię między krewnych i towarzyszy broni, którzy wciąż borykali się z problemami. Z początkowych 50 hektarów zachował dla siebie zaledwie 10 hektarów.

Następnie, gdy rynek trzciny cukrowej stał się niestabilny, zaczął sadzić akacje. Kiedy rząd rozpoczął kampanię mającą na celu odnowę nieproduktywnych sadów i uprawę drzew owocowych, był pionierem w reagowaniu na te wyzwania. Systematycznie zaplanował pięć hektarów pagórkowatego terenu, obsadzając je setkami zielonych pomelo, durianów, tajskich jackfruitów, pomarańczy i mandarynek… Produkty uboczne z jego rolnictwa stały się obfitym źródłem pożywienia dla jego stada hybrydowych dzikich świń.

Jako inwalida wojenny i członek Stowarzyszenia Weteranów, pan Huynh Than od wielu lat cieszy się uznaniem jako wybitny i wzorowy rolnik w okolicy. Władze gminy wysoko cenią go za umiejętność stosowania nauki i technologii w hodowli zwierząt i uprawie roślin oraz gotowość do dzielenia się doświadczeniem z innymi mieszkańcami wsi.

Wspominając swoją życiową podróż, uśmiechnął się tylko delikatnie: „Jestem przyzwyczajony do trudności. Dopóki starczy mi sił, będę pracował. Czerpię radość z dzwonienia dzwonkiem, by przywołać świnie, dbania o rośliny i codziennego ogrodnictwa”.

Na wzgórzach Thien Tin dźwięk gongu weteranów wciąż rozbrzmiewa regularnie każdego ranka i wieczora - nie tylko po to, by przywołać dzikie świnie do zagród na posiłek, ale także jako prosta melodia pracowitego życia i niezłomnego ducha żołnierzy dawnych lat.

Źródło: https://nonngnghiepmoitruong.vn/nuoi-heo-rung-lai-บน-dat-doi-cho-hieu-qua-cao-d784062.html


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Tradycyjny konkurs tłuczenia ryżu w ramach festiwalu kulturalnego.

Tradycyjny konkurs tłuczenia ryżu w ramach festiwalu kulturalnego.

Jadę na TET (Księżycowy Nowy Rok) do domu mojej babci.

Jadę na TET (Księżycowy Nowy Rok) do domu mojej babci.

Gry dla dzieci

Gry dla dzieci