
Samsung, podobnie jak w ostatnich latach, organizuje zwięzłą konferencję Unpacked. Firma poświęca około 40 minut na szybkie przedstawienie informacji o swoich nowych telefonach, koncentrując się na funkcjach, które – zdaniem południowokoreańskiego giganta – zainteresują klientów. Z drugiej strony, szybkie zakończenie konferencji Unpacked może również wynikać z faktu, że produkty nie mają wystarczającej liczby nowych funkcji do zaprezentowania.
Nie dotyczy to tylko Samsunga; w podobnej sytuacji znajdują się także Apple i Google.
W zeszłym tygodniu recenzent Marques Brownlee opublikował krótki film prezentujący Pixela 10A pod sarkastycznym tytułem: ( Nigdy) tego nie widziałem. Powód wynika z faktu, że amerykańska firma po prostu zmieniła kolor i nadała nową nazwę urządzeniu, które wprowadziła na rynek w zeszłym roku.
![]() |
Marques Brownlee bez ogródek zauważył, że Google wprowadził na rynek urządzenie, które niczym nie różni się od swojego poprzednika. Zdjęcie: @MBKHD. |
Presja jest jeszcze większa w segmencie flagowym. iPhone'y i seria Galaxy S mają trudności z wyróżnieniem się na corocznych targach. Od czasu iPhone'a X i Galaxy S20, dwaj wiodący producenci stopniowo wprowadzali aktualizacje w małych krokach. Lata z dużymi zmianami w designie często nie przynoszą atrakcyjnych nowych funkcji i odwrotnie.
To stopniowo zmniejsza chęć użytkowników do modernizacji telefonów. W związku z tym coroczny cykl sprzedaży flagowych telefonów, który istnieje od prawie 20 lat, jest kwestionowany.
Dylemat Samsunga i Apple.
Branża smartfonów w ciągu ostatniej dekady przeszła z fazy innowacji do fazy optymalizacji. Wraz z nasyceniem globalnego rynku, wiodący producenci, tacy jak Samsung i Apple, stoją przed podwójną presją: utrzymaniem obecności marki poprzez coroczne premiery produktów, a jednocześnie zarządzaniem zasobami w ramach fizycznych ograniczeń ich sprzętu.
Od tego momentu strategia stopniowej aktualizacji stała się standardem. Istotne zmiany były strategicznie rozłożone na wiele generacji, zamiast koncentrować się w jednym cyklu życia produktu.
![]() |
Galaxy S26 Ultra. |
Smartfony składają się z setek komponentów. Firmy takie jak Apple i Samsung kontrolują większość z nich, ale i tak odbierają gotowy produkt na końcu procesu, gdzie jest on montowany w telefonie. Dlatego też ulepszenia każdej firmy w dużej mierze zależą od rozwoju technologii materiałowej, produkcji i innych powiązanych dziedzin.
Na przykład wydajność telefonów nie jest już przełomowa. Rzeczywiste różnice w mocy między generacjami układów, takimi jak Snapdragon 8 Elite i Gen 5, czy Apple A17 Pro i A19 Pro, koncentrują się głównie na zarządzaniu temperaturą i możliwościach przetwarzania AI, a nie na samej prędkości przetwarzania. Ogranicza to funkcje, które Apple lub Samsung mogą oferować w swoich telefonach.
Osiągnięcie pułapu technologicznego zmusza te firmy do większej skrupulatności przy dodawaniu funkcji. Na przykład, iPhone 16 został wprowadzony z mnóstwem atrakcyjnych rozwiązań AI, ale wyglądem praktycznie nie różnił się od swojego poprzednika. Przeprojektowana generacja iPhone'a 17 niemal całkowicie pozbawiona jest wyjątkowej funkcjonalności.
![]() ![]() ![]() ![]() |
Galaxy S26 Ultra ma nowy wygląd zewnętrzny, ale brakuje mu wyjątkowej funkcjonalności. Zdjęcie: Phuong Lam. |
Nowo wprowadzony na rynek Galaxy S26 Ultra charakteryzuje się nowymi materiałami, przeprojektowaną ramką i przeprojektowanym modułem aparatu. Jednak nowe funkcje sztucznej inteligencji (AI) zostały dodane oszczędnie, znacznie rzadziej niż w poprzednich dwóch generacjach. Technologia antyszpiegowska jest godna uwagi, ale nie na tyle, aby stać się przekonującym powodem do zakupu.
W obliczu mniej atrakcyjnych produktów producenci poszukiwali nowych rozwiązań sprzedażowych. Zintensyfikowano również strategie sprzedaży w rozliczeniu, aby dać klientom powód do zmiany, nawet jeśli ich iPhone'y lub Galaxy S nadal działały bez zarzutu.
Chińskie smartfony są ciekawsze.
W 2025 roku uczestniczyłem w dwóch targach z okazji premiery telefonów w Chinach. Były to wielogodzinne pokazy z mnóstwem zaprezentowanych i przetestowanych na miejscu funkcji, a tysiące widzów nieprzerwanie biły brawo. W porównaniu z wrześniowymi targami Apple czy wydarzeniem Unpacked Samsunga, które zakończyło się dziś rano, te były o wiele bardziej dynamiczne i interesujące.
Znajduje to również bezpośrednie odzwierciedlenie w produktach. Każdy flagowy produkt Xiaomi, Oppo, Vivo czy Honor wyraźnie różni się od swojego poprzednika. Niektóre nowe funkcje są kopią rozwiązań Apple, inne Samsunga, a nawet krajowych marek. Jednak ogólnie rzecz biorąc, dla użytkownika końcowego są to produkty innowacyjne.
![]() |
Chińskie firmy wykazują się większą odwagą w projektowaniu i wprowadzaniu produktów na rynek. |
Apple, Samsung i Google nie mogą przyjąć podejścia Xiaomi czy Oppo. Łączy je to, że nie pochodzą z Chin, a ich globalny charakter. Obsługują klientów w setkach krajów. W związku z tym, charakterystyka użytkowników, którym muszą służyć, jest znacznie bardziej zróżnicowana. Stanowi to obciążenie dla ich zespołów badawczo-rozwojowych.
Ogranicza to również możliwość aktualizacji funkcji i nowych technologii ze względu na zagrożenia bezpieczeństwa i kwestie prawne w wielu krajach.
Z kolei chińskie firmy mają ponad miliard krajowych klientów. Działy badawczo-rozwojowe Xiaomi, Oppo i Huawei, które odwiedziłem, znajdują się w Szanghaju, Shenzhen lub Pekinie, zamiast być rozproszone po wielu krajach. Inżynierowie w tych firmach muszą jedynie badać nawyki użytkowników chińskich i opracowywać produkty, które spełniają potrzeby tego segmentu klientów.
Nie wahają się też kopiować i wykorzystywać łańcucha dostaw. Xiaomi 17 Pro/Pro Max nie tylko przypomina iPhone'a 17 z nazwy. Interfejs użytkownika w Find X9 w znacznym stopniu opiera się na systemie iOS. Chińskie firmy nie zamierzają jednak zaprzestać naśladownictwa Apple, promując swoje produkty jako „uzupełniające” urządzenia do iPhone'a. Podczas premiery serii X300, Vivo poświęciło kilka minut na chwalenie się, że ich produkty są bezproblemowo kompatybilne z iPhone'em. Użytkownicy mogą z łatwością przesyłać zdjęcia przez AirDrop, odbierać powiadomienia za pośrednictwem Apple Watch czy sprawdzać stan baterii w AirPods.
Biorąc pod uwagę pozycję Samsunga, Google nie pozwala mu na afiszowanie się z takimi rozwiązaniami. To po części dlatego trudno im zaprezentować innowacyjne funkcje swoich produktów.
Źródło: https://znews.vn/samsung-apple-doi-dien-bai-toan-qua-suc-post1630361.html













Komentarz (0)