Trener Inzaghi i jego zespół przeżyli katastrofalne 90 minut w meczu z PSG. |
Koszmar trenera Simeone Inzaghiego i jego zespołu trwa. Po porażce 0:5 z PSG w Monachium 1 czerwca, Inter Mediolan nadal zmaga się z falą ostrej krytyki ze strony krajowych mediów.
Tuttosport żartobliwie grał słowami, nazywając włoską drużynę „Disintegrated”, nawiązując do rozpadu Interu. Tymczasem La Stampa złożyła hołd mistrzom, PSG, pod francuskim tytułem „La débâcle”, oznaczającym „katastrofa”.
Żadna drużyna nigdy nie przegrała finału Ligi Mistrzów różnicą pięciu bramek tak jak Inter. Był to najgorszy wynik sezonu, w którym marzyli o powtórzeniu legendarnej potrójnej korony Jose Mourinho. Inter zaliczył porażkę w końcówce, przegrywając z AC Milan w Pucharze Włoch i tracąc zaledwie jeden punkt do Napoli, stracił tytuł mistrza Serie A.
Franco Vanni, reporter La Repubblica, napisał: „Można to uznać za moment całkowitej porażki, zupełne przeciwieństwo wspaniałej radości z 2010 roku, kiedy Inter zdobył potrójną koronę – ostatnie wspaniałe osiągnięcie włoskiej piłki nożnej w tych rozgrywkach”.
Wszyscy doceniają wysoką klasę PSG i znakomite umiejętności trenerskie Luisa Enrique, który zbudował młody, dynamiczny i niezwykle agresywny zespół. Jednak rozczarowanie włoskich kibiców było nieuniknione, gdy zobaczyli słabą grę reprezentanta Serie A.
Były komentator Paolo Conde argumentował, że PSG było zdecydowanie lepsze, ale przynajmniej w finale drużyna powinna walczyć do końca, zamiast się poddawać. Trener Inzaghi był ostro krytykowany za to, że dał się taktycznie wymanewrować Enrique i nie wprowadził żadnych sensownych zmian w trakcie meczu.
La Gazzetta dello Sport przyznała Inzaghiemu ocenę 3/10, niższą nawet od najgorzej grającego zawodnika, Federico Dimarco. Gazeta skomentowała: „Zupełnie nie rozumiał rotacji i taktyki pressingu PSG. Jego zmiany były bardzo kontrowersyjne. Być może Inzaghi powinien poszukać możliwości gry w Pucharze Azji, aby się odrodzić”.
Inter został całkowicie pokonany przez PSG w finale. |
Obecnie Inzaghi podobno otrzymuje atrakcyjną ofertę zarządzania klubem Al-Hilal w Arabii Saudyjskiej. Chociaż wcześniej zapowiadał spotkanie z zarządem Interu w celu omówienia planów na przyszłość, ten fatalny wynik niewątpliwie będzie miał znaczący wpływ na jego pozycję.
Dziennikarz Maurizio Crosetti zadał poważne pytanie: „Czy Inzaghi był tym, który najbliżej doprowadził Inter do chwały, czy trenerem, który stracił dwa Scudetto i dwa finały Ligi Mistrzów w ciągu czterech lat? Gdyby wygrał w tym sezonie, być może mógłby odejść jak Mourinho. Ale co teraz?”
Niektóre opinie bronią Inzaghiego. Dziennikarz Alberto dalla Palma z Il Messaggero podkreśla, że włoski trener pomógł Interowi utrzymać konkurencyjność w Lidze Mistrzów, mając kadrę złożoną głównie z wolnych agentów. Co więcej, oczekuje się, że Inter zakończy sezon ze znacznym zyskiem po odrobieniu wcześniejszych strat.
Jednak dla kibiców wyniki finansowe nie są w stanie zrekompensować bólu na boisku. Dziennikarz Luigi Garlando ujął to tak: „Monachium jest teraz krajem hańby. Nie ma bardziej odpowiednich słów, by opisać to upokarzające przedstawienie. To hańba nie tylko dla Interu, ale i dla włoskiej piłki nożnej”.
Porównał tę porażkę do wielkich katastrof piłkarskich w historii, takich jak „Korea” (przegrana z Koreą Południową na Mistrzostwach Świata w 2002 roku) czy „Mineirazo” (rozgromienie Brazylii przez Niemcy w 2014 roku). „Na szczęście Inter grał na żółto, więc tradycyjne czarno-niebieskie barwy nie zostały splamione, ale chwalebna historia klubu w europejskich rozgrywkach została teraz przyćmiona”.
Noc w Monachium zamknęła tragiczny rozdział w historii Interu Mediolan, stając się bolesnym sygnałem ostrzegawczym dla ambicji i ducha walki drużyny. Teraz pytanie brzmi, czy Inter zdoła odrodzić się z popiołów?
Źródło: https://znews.vn/tham-hoa-inter-milan-post1557578.html






Komentarz (0)