Wróciłem do domu w czerwcu, w okresie egzaminów.
Trzymając się za ręce, delikatne skrzydła feniksa opadają na boki.
Wiatr radośnie rzuca kartkami nieskazitelnie zielonego notesu.
Lśniący fioletowy atrament młodości
Wygląda jakby kurz unosił się dookoła.
Moje oczy napełniają się łzami, są pełne smutku.
Spójrz na biały mundurek szkolny
Gdzie się podziała ta postać z przeszłości?
Wracam w czerwcu, pieśni ludowe
Marzycielskie wersety wysyłane są w błękitne niebo.
Cykady nieustannie ćwierkają na gałęziach.
Opadłe kwiaty mirtu stają się wspomnieniem przeszłości.
Pewnego razu spacerowaliśmy w deszczu.
Pospiesznie wymieniane słowa czułości, wystarczające, by ukoić tęsknotę.
Jej oczy spuściły się, a w ich oczach pojawił się lekki dreszcz.
Tęcza namalowana przez kogoś na tle różowego nieba.
Wracam do bezkresu czerwca.
Słysząc odgłosy południa, pragnę zawołać Twoje imię...
Source: https://baodaklak.vn/van-hoa-du-lich-van-hoc-nghe-thuat/van-hoc-nghe-thuat/202506/thang-sau-toi-ve-98b0474/






Komentarz (0)