
Rząd Australii ogłosił projekt ustawy 28 kwietnia, który ma zostać przedstawiony parlamentowi przed 2 lipca. Ustawa ta zobowiązałaby firmy mediów społecznościowych do zawierania umów z organizacjami informacyjnymi w celu opłacenia pracy dziennikarskiej.
Zaraz potem platformy te argumentowały, że propozycja jest w istocie „podatkiem od usług cyfrowych”, co świadczy o niezrozumieniu zmian zachodzących w branży reklamowej i niemożności wspierania stabilnego sektora dziennikarstwa.
W związku z tym posunięciem premier Australii Anthony Albanese podkreślił potrzebę powiązania wartości pieniężnej z pracą dziennikarzy.
„To niedopuszczalne, aby duża międzynarodowa korporacja po prostu przejęła te treści i wykorzystała je do generowania zysku, nie zapewniając przy tym odpowiedniego wynagrodzenia twórcom tych kreatywnych treści ” – powiedział Albanese.
Jest to już druga próba legislacyjna w Australii, mająca na celu zmuszenie platform do płacenia za australijskie treści informacyjne, zarówno pisemne, jak i wizualne, oglądane przez ich użytkowników.
Zgodnie z australijskim Kodeksem negocjacyjnym dotyczącym mediów platformy cyfrowe muszą zawierać umowy z australijskimi wydawcami wiadomości, aby płacić za pracę dziennikarską.
Później jednak unikali odnawiania tych umów, usuwając treści informacyjne z platformy.
Propozycja ta, nazwana „News Bargaining Incentive”, zakładałaby nałożenie 2,25% podatku na przychody w Australii na duże platformy, które nie zdecydują się na zawieranie umów komercyjnych z wydawcami wiadomości.
Rząd szacuje, że ten mechanizm zachęty będzie generował rocznie dochód rzędu 200–250 mln dolarów australijskich (równowartość 144–179 mln dolarów amerykańskich).
Kwota ta odpowiada kwocie, jaką platformy płaciły organizacjom informacyjnym, gdy Kodeks Negocjacji Medialnych był najskuteczniejszy.
Według australijskiej minister komunikacji Aniki Wells rząd będzie rozdzielał te przychody pomiędzy organizacje informacyjne na podstawie liczby dziennikarzy zatrudnionych w danej organizacji.
Podatek ten obejmie „gigantów technologicznych”, w tym Meta, Google i TikTok.
W odpowiedzi na ten ruch Meta oświadczyła, że organizacje informacyjne „dobrowolnie będą publikować treści na platformach, ponieważ czerpią z tego korzyści”.
„Pogląd, że zabieramy treści informacyjne z gazet, jest całkowicie błędny. Ta proponowana ustawa to w rzeczywistości nic innego jak podatek od usług cyfrowych” – podkreślił Meta w oświadczeniu.
Google również wypowiedział się przeciwko potrzebie wprowadzenia tego rodzaju podatku.
Tymczasem TikTok nie odpowiedział jeszcze.
Źródło: https://baovanhoa.vn/nhip-song-so/australia-danh-thue-gay-suc-ep-big-tech-tra-tien-cho-bao-chi-223589.html









Komentarz (0)