![]() |
Jake Paul został znokautowany przez Anthony'ego Joshuę. |
Jake Paul przystąpił do walki z Anthonym Joshuą jako pretendent do miana pretendenta do miana boksera. Od youtubera do boksera, Paul wierzył, że może przeskoczyć do walki z prawdziwym byłym mistrzem wagi ciężkiej. Jego sześć rund w Miami rozstrzygnęło wszystkie spory.
Prawy cios Joshuy nie tylko znokautował Paula. Pozostawił go ze złamaną szczęką, czterema tytanowymi płytkami w ustach i bardzo długą zimą przed sobą. Ale najbardziej ucierpiała jego percepcja. Paul musiał przyznać, że nie był odpowiednio przygotowany do walki na tym poziomie.
Początkowo poruszał się nieustannie, unikając bezpośredniej konfrontacji i próbując przedłużyć walkę. Był to wybór wojownika, który doskonale wiedział, z kim ma do czynienia. Jednak taktyka krążenia i chwytów szybko przyniosła odwrotny skutek. Paulowi zabrakło sił w połowie walki. Kiedy Joshua przyparł go do muru, wszystko zakończyło się szybko i brutalnie.
Paulowi nie brakowało odwagi. Problem w tym, że nie docenił przepaści między gwiazdą mediów społecznościowych a byłym mistrzem wagi ciężkiej. Boks to nie sport, w którym doświadczenie można kupić pieniędzmi czy oglądalnością. Wymaga lat treningu, sprawności fizycznej, odporności i hartu ducha.
Największym błędem Paula, jak sam przyznaje, były przygotowania. Miał tylko trzy tygodnie na aklimatyzację do cięższej sylwetki i silniejszych przeciwników. Nie trenował na dużych wysokościach, aby zwiększyć swoją wytrzymałość. W wadze ciężkiej kondycja fizyczna nie jest czynnikiem drugorzędnym, lecz fundamentem. Kiedy fundament się wali, wszelka technika traci znaczenie.
![]() |
Joshua odniósł przekonujące zwycięstwo nad Jakiem Paulem. |
Kontrast w walce był rażący. Joshua nie musiał się spieszyć. Był cierpliwy, wyczuwał rytm i czekał na odpowiedni moment. Paul natomiast nieustannie unikał ciosów, ponieważ każdy celny cios pozostawiał wielki znak zapytania. W piątej rundzie Paul został powalony dwa razy. Na początku szóstej rundy decydujący cios nadszedł niczym ostrze kończące.
Ta porażka była punktem zwrotnym. Wcześniej Paul mówił o pokonaniu wielkich nazwisk, a nawet wyobrażał sobie ekstrawaganckie scenariusze. Ale cztery tytanowe płytki w jego szczęce przypominały mu, że ciało ma swoje ograniczenia. Nie każdy może od razu wspiąć się na szczyt w najtrudniejszej kategorii wagowej w boksie.
Przyszłość Paula jest zatem bardziej niepewna niż kiedykolwiek. Może wyzdrowieje, może wróci, ale nikt nie będzie oglądał jego walk tak samo jak wcześniej. Po raz pierwszy Paul nie jest już zjawiskiem budzącym ciekawość, ale wojownikiem, który zasmakował już dość surowej rzeczywistości.
Anthony Joshua nie wygrał tylko jednej walki. Sprowadził Jake'a Paula z powrotem na ziemię. I czasami właśnie tego najbardziej potrzeba marzycielowi, aby zrozumieć, że boks to nie scena, to pole bitwy.
Źródło: https://znews.vn/cu-tat-lam-tinh-mong-jake-paul-post1613883.html








Komentarz (0)