Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Przełomowy telefon z Rzeki Tysiąca Ulic

GD&TĐ - Tuż przed rozpoczęciem wakacji letnich, w wyniku wywrócenia się łodzi na rzece Ngan Pho zginęły cztery osoby, a ludzie ogarnął niewyobrażalny smutek.

Báo Giáo dục và Thời đạiBáo Giáo dục và Thời đại03/06/2026

Niezakończone wakacje nad rzeką w moim rodzinnym mieście.

Późnym popołudniem 2 czerwca wieś Vũng Tròn w gminie Sơn Kim 1 ( prowincja Hà Tĩnh ) pogrążyła się w żałobie, gdy władze kolejno wydobywały ciała czterech osób, które utonęły na rzece Ngàn Phố. Wśród ofiar była pani Phạm Thị Hồng N., jej córka Nguyễn Thùy D. (urodzona w 2021 r.) oraz jej dwie siostrzenice, Phạm Quỳnh A. (urodzona w 2014 r.) i Phạm Minh T. (urodzona w 2016 r.).

Do zdarzenia doszło tuż przed zakończeniem roku szkolnego, kiedy dzieci z niecierpliwością oczekiwały letnich wakacji. Pani N. wyszła za mąż za mężczyznę z gminy Duc Tho, a jej rodzina przeprowadziła się do Ninh Binh, aby pracować i mieszkać. 31 maja pani N. zabrała dwójkę dzieci do gminy Son Kim 1 (prowincja Ha Tinh), aby odwiedzić dom dziadków ze strony matki. Dom jej matki w wiosce Vung Tron znajduje się zaledwie kilkaset metrów od miejsca wypadku.

2aoboqapte8hoktmvmqrq0gpcg5vhsm5wwa8cj5u.jpg
Władze i mieszkańcy odnaleźli ciała ofiar w nocy.

W międzyczasie siostry Quynh A. i Minh T. z gminy Son Kim 2 również zostały wysłane przez rodzinę do dziadków latem. Te dni spotkania na początku okresu świątecznego, które zdawały się być przepełnione radością z bycia razem, zostały niespodziewanie i tragicznie przerwane.

Według relacji krewnych, po południu 2 czerwca pani N. wraz z dwiema córkami i trójką dzieci brata udała się w górny bieg rzeki Ngan Pho, aby popływać i pobawić się. Przed wypadkiem transmitowała nawet na żywo w mediach społecznościowych sceny zabawy swoich dzieci i wnuków na piaszczystym brzegu rzeki.

W tym krótkim filmie matka wielokrotnie ostrzegała swoje dzieci, aby nie wychodziły za daleko z wody i nie wchodziły na głęboką wodę. Jej pełne troski przypomnienia teraz wzruszają wiele osób, gdy oglądają je ponownie.

Według wstępnych informacji lokalnych władz, podczas zabawy pani N. i jej trójka małych dzieci weszli na pokład aluminiowej łodzi jednego z mieszkańców, zakotwiczonej niedaleko brzegu. Wkrótce potem łódź nagle się wywróciła, w wyniku czego wszystkie cztery osoby wpadły do ​​wody.

2aoboqasyswcghc9ljpt2rvuk0um2irmyjiifouk.jpg
Mąż pani N. po tragicznej rozmowie telefonicznej pośpieszył do rodzinnego miasta, aby wziąć udział w pogrzebie żony i dziecka.

Dwoje małych dzieci, które im towarzyszyły, cudem uniknęło wypadku i w panice pobiegło z powrotem do dzielnicy mieszkalnej, aby wezwać pomoc. Krewni i okoliczni mieszkańcy natychmiast ruszyli na miejsce zdarzenia, aby ich szukać. Jednak teren wypadku był głęboki i miał trudny do przewiezienia prąd, więc wszelkie próby ratunkowe zakończyły się niepowodzeniem.

Według przywódców Komitetu Ludowego gminy Son Kim 1, miejsce zdarzenia znajdowało się około 300 metrów od domu matki pani N. Jest to głęboki obszar wodny, a znaki ostrzegawcze informujące o niebezpieczeństwie zostały wcześniej umieszczone.

„Możliwe, że z powodu braku wiedzy na temat przepływu lokalnej rzeki i topografii, podczas wakacji letnich w domu, ona i jej dzieci poszły w to miejsce, żeby się pobawić i niestety doszło do wypadku” – podzielił się lokalny lider.

Płacz na dwóch dachach

Od wieczora 2 do rana 3 czerwca droga prowadząca do wioski Dai Dong w gminie Duc Tho (prowincja Ha Tinh) pogrążona była w żałobie. W małym domu rodziny pani N. nieprzerwanie rozbrzmiewały rozdzierające szlochy.

Na ołtarzu, spowitym dymem kadzidła, ustawiono obok siebie zdjęcia młodej matki i jej córeczki. Sala była pokryta białymi wieńcami – widok, który wyciskał łzy w oczach każdego, kto przychodził oddać hołd.

2aoboqasyswmojf0veot5gizfpz2dg6fvnaxq968.jpg
Śmierć żony, dzieci i wnuków sprawiła Namowi ogromny ból.

Wśród tłumu składającego kondolencje, Nguyen Hoai Nam (ur. 1988), mąż pani N., był niemal całkowicie załamany. Mężczyzna wielokrotnie wybuchał płaczem, wspominając swoją niedawno zmarłą żonę i córkę.

Opowiadał, że tego lata rodzina planowała, aby ich dwójka dzieci odwiedziła kolejno dziadków ze strony ojca i matki. Te proste letnie plany dopiero się zaczęły, gdy wydarzył się wypadek.

Jego głos załamał się ze wzruszenia, gdy żywo przypomniał sobie tragiczny telefon około godziny 18:00 2 czerwca. Po drugiej stronie linii była jego najstarsza córka, szlochając. „Tata, mama, moja siostra i moi dwaj kuzyni utonęli…”

„Wysłuchanie historii mojego syna odebrało mi mowę. Nie mogłem uwierzyć, że to prawda. Jeszcze kilka dni temu rozmawialiśmy z żoną, planując, że za kilka dni wrócę do Ha Tinh i oboje wrócimy do pracy jak zwykle” – powiedział pan Nam głosem zdławionym emocją.

Siedząc w milczeniu przed portretami matki i młodszej siostry, mała TL, ze łzami w oczach, nieustannie kurczowo trzymała się bliskich. Strach wciąż wyraźnie malował się na twarzy dziecka, które właśnie było świadkiem najstraszniejszego momentu w swoim życiu.

Ponad 50 km dalej, w wiosce Che Bien, w gminie Son Kim 2, atmosfera żałoby ogarnęła również dom pana Phama Van Tuyena i pani Nguyen Thi Cuc.

W ich niedawno ukończonym domu, będącym efektem wieloletnich starań, portrety sióstr Quynh A. i Minh T. umieszczono obok siebie, pośród stłumionych szlochów ich krewnych.

Rodzina pana Tuyena ma troje dzieci. Quynh A. jest najstarsza, Minh T. druga, a najmłodsze ma zaledwie 6 lat. Tego lata pan Tuyen i jego żona zabrali dzieci do domu dziadków ze strony ojca, aby się pobawić i spotkać z krewnymi, którzy wrócili do rodzinnego miasta z daleka. Nikt nie przypuszczał, że to wczesnoletnie spotkanie przerodzi się w bolesne rozstanie.

2aoboqauhnvdo83yvaiftbacnugxiqxphvppxtqq.jpg
Krewni i mieszkańcy wsi zorganizowali pogrzeb dwóch sióstr, córek pana Tuyena.

Ojciec kilkakrotnie rozpłakał się, mówiąc o swoich dzieciach. W ciągu jednego popołudnia stracił dwoje własnych dzieci, siostrę i siostrzeńca.

„Dzieci właśnie skończyły rok szkolny, a cała rodzina przygotowywała się do wakacji. Ale teraz wszystko zniknęło. Ten ból jest zbyt wielki; moja rodzina nie wie, jak go pokonać” – powiedział pan Tuyen głosem zdławionym emocją.

Rankiem 3 czerwca przedstawiciele różnych departamentów, agencji i organizacji, a także władze lokalne, odwiedzili i złożyli kondolencje obu rodzinom. Liczni mieszkańcy również dobrowolnie zaangażowali się w pomoc w organizacji pogrzebu ofiar, angażując siły i zasoby.

Cztery osoby straciły życie na zawsze pod rzeką Ngàn Phố. Za tym wypadkiem kryją się niedokończone wakacje, niezrealizowane plany i ogromny żal po stracie bliskich. Wśród żałobnych pożegnań z dwóch domów, wspomnienie spokojnego popołudnia nad rzeką w ich rodzinnym mieście wciąż powraca niczym rozdzierający serce fragment, przypominając o niebezpieczeństwach, które zawsze czyhają latem.

Źródło: https://giaoducthoidai.vn/cuoc-goi-dinh-menh-tu-dong-ngan-pho-post780338.html


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Stara maszyna do szycia z boku

Stara maszyna do szycia z boku

Radość żołnierza wyspy

Radość żołnierza wyspy

Pod księżycem

Pod księżycem