Rewanżowy mecz Arsenalu z Atletico Madryt w Londynie (godz. 2:00, 6 maja) przyciągnie uwagę całej Europy, a na zwycięzcę czeka bilet do finału. Teoretycznie szanse na zwycięstwo wydają się być równo podzielone między obie drużyny.
Prezentując imponującą formę
Arsenal otworzył wynik spotkania, a Atletico Madryt wyrównało. Oba gole padły z rzutów karnych. Jednak pierwszy mecz półfinałowy naznaczony został kontrowersjami, zwłaszcza decyzją VAR o odrzuceniu kolejnego rzutu karnego przez Arsenal.
W tym sezonie Arsenal prezentuje imponującą formę w Lidze Mistrzów. Wygrali wszystkie osiem meczów fazy grupowej w nowym formacie, co jest bezprecedensowym osiągnięciem w historii. Następnie angielska drużyna kolejno pokonała Bayer Leverkusen i Sporting, awansując do półfinału, przedłużając serię meczów bez porażki i potencjalnie ustanawiając rekord 14 meczów bez porażki, jeśli dotrze do finału.

Arsenal jest zdeterminowany, by dotrzeć do finału po 20 latach oczekiwania. (Zdjęcie: UEFA)
Arsenal nie tylko świetnie radzi sobie w Europie, ale utrzymuje również regularność w lidze krajowej. Zwycięstwo 3:0 nad Fulham w zeszły weekend pozwoliło im umocnić przewagę w Premier League. Na własnym boisku Arsenal jest szczególnie groźny, przegrywając tylko jeden z ostatnich 15 meczów z hiszpańskimi drużynami, w tym trzy ostatnie bez straconego gola.
Historia bezpośrednich pojedynków również nieco sprzyja gospodarzom na Emirates Stadium. Arsenal pokonał już Atletico 4:0 w fazie grupowej tego sezonu i obecnie ma serię dziewięciu meczów bez porażki z drużynami La Liga.
Ich defensywa stanowi solidny fundament, gdyż w tym sezonie Ligi Mistrzów stracili zaledwie 6 bramek, co jest najlepszym wynikiem w rozgrywkach.
Czy zwycięży odwaga czy młodzieńcza energia?
Atletico Madryt nigdy nie było łatwym przeciwnikiem. Pomimo dotkliwej porażki w Londynie na początku sezonu, drużyna Diego Simeone szybko się otrząsnęła, notując imponującą serię meczów, eliminując Club Brugge, Tottenham i Barcelonę, udowadniając swoją skuteczność w ważnych meczach. Doświadczenie jest ich mocną stroną. Hiszpańska drużyna wielokrotnie zadawała ciosy angielskim klubom w fazie pucharowej i ma szczególnie dobre wyniki w półfinałach Pucharu Europy.
Mają również dobry bilans remisów w pierwszym meczu u siebie, awansując w 6 z 10 poprzednich spotkań. Jednak niedawna forma Atlético budzi obawy wśród kibiców. Zanim odzyskali zwycięską formę, przeżyli kryzys, przegrywając 7 z 8 meczów między połową marca a połową kwietnia. W rozgrywkach krajowych Atlético nie ma już żadnych celów po porażce w finale Pucharu Króla i porażce w La Liga, przez co Liga Mistrzów stała się dla nich ostatnią szansą na „uratowanie” sezonu.
Tymczasem Arsenal ma powody do optymizmu, biorąc pod uwagę siłę swojego składu. Bukayo Saka jest w pełni sprawny po tym, jak został zmieniony na początku meczu z Fulham, a Martin Odegaard i Kai Havertz prawdopodobnie z czasem wrócą do zdrowia. Regularna forma strzelecka ich ataku to pozytywny sygnał dla Kanonierów…
Atletico Madryt wciąż ma powody do obaw, mimo że Julian Alvarez jest w pełni gotowy do gry i pozostaje największą nadzieją zespołu w ataku, biorąc pod uwagę niedawną nierówną grę Antoine'a Griezmanna i Ademoli Lookmana.
Jednakże, biorąc pod uwagę atut własnego boiska, stabilną formę i atak w dobrej formie, „Kanonierzy” mają wiele powodów, by wierzyć w zdecydowane zwycięstwo, które skutecznie przekreśla marzenia reprezentanta Hiszpanii.
Mecz na Emirates zapowiada się jako pełna napięcia rywalizacja pomiędzy dwiema szkołami myślenia: zorientowanym na kontrolę gry i szybkie ataki Arsenalu oraz pragmatycznym i wyrachowanym podejściem Atletico.

Źródło: https://nld.com.vn/dinh-doat-giac-mo-champions-league-196260504201342509.htm






Komentarz (0)