Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Zabieranie zachodnich turystów do wioski-sierocińca.

Po powrocie z podróży po wielu krajach Tran Thanh Ha wybrała wioskę „Sierociniec” w gminie Que Son Trung (miasto Da Nang, dawniej gmina Que My, dystrykt Que Son, prowincja Quang Nam), aby rozpocząć swoją przygodę z przedsiębiorczością.

Báo Đà NẵngBáo Đà Nẵng01/03/2026

Turyści chętnie poznają proces wzrostu różnych warzyw. Zdjęcie: HO QUAN

Na tej samej ziemi, która kiedyś była zaniedbana i początkowo doświadczała niepowodzeń, połączył rolnictwo , edukację i turystykę społeczną, tworząc model niezwykle atrakcyjny dla gości z Zachodu, którzy lubią podróże pełne wrażeń.

Z długich podróży…

Zatrzymując samochód przed bramą farmy, która była udekorowana dość prosto, w stylu domku ogrodowego, byłem pod wrażeniem ścieżki wykonanej z pieczołowicie ułożonych cegieł, przeplatanej bujnymi, zielonymi rzędami mirtu i palm daktylowych.

O tej porze poranna mgła jeszcze całkowicie się nie rozproszyła, ale zachodni goście już się obudzili. Przybyli z wielu różnych krajów, żyjąc i pracując razem niczym członkowie rodziny. Ci, którzy przybyli wcześniej, oprowadzali tych, którzy przybyli później, i wszyscy szybko wtopili się w powolny, spokojny rytm życia na farmie.

Sprawnie działający model, który zapewnia turystom autentyczne doświadczenia. Aby to osiągnąć, Tran Thanh Ha uczestniczył w szkoleniach i programach wolontariatu w rolnictwie za granicą oraz korzystał z możliwości intensywnego podróżowania, aby poznać różne style życia i kultury. Odwiedzając ponad 20 krajów, przekonał się, że nie każdy model sprawdza się w warunkach krajowych. Najważniejszym elementem, który przywiózł, było nowe podejście do zarządzania, działalności oraz integracji rolnictwa z edukacją i turystyką.

„Gdybyśmy po prostu przenieśli model rolnictwa z innego kraju do Wietnamu, z pewnością by się nie sprawdził z powodu różnic w warunkach produkcji, rynkach i zapotrzebowania na ogromny kapitał. To wciąż rolnictwo, ale największa wartość nie pochodzi z warzyw, owoców czy drobiu, ale z usług świadczonych w ramach działalności turystycznej . Odwiedzający farmę nie przyjeżdżają tu tylko po to, by zwiedzać; mieszkają z miejscowymi, pracują razem z nimi i dzielą się doświadczeniami. Farma Hygge podąża w tym kierunku” – powiedział pan Ha.

Wieś „Sierociniec” przyciąga turystów

Dzisiejsza farma została zbudowana w ogrodzie jego rodziny, położonym w odosobnionej wiosce, z dala od dzielnicy mieszkalnej, otoczonej rozległymi plantacjami akacji. Ponad 20 lat temu wioska liczyła siedem gospodarstw domowych. Jednak opustoszała i monotonna atmosfera nie mogła zatrzymać ludzi i rodziny stopniowo się wyprowadzały, w tym rodzina pana Ha. Wracały tylko na czas sadzenia fasoli lub zbiorów akacji. Nazwa wioski, „Sierotka”, wzięła się właśnie stąd.

W 2021 roku pan Ha wrócił do rodzinnego miasta, aby rozpocząć działalność gospodarczą, mimo sceptycyzmu sąsiadów. Wyciął wszystkie akacje, zagospodarował ziemię i stopniowo tworzył tereny pod sadzenie drzew, uprawę warzyw, hodowlę bydła, chów kur, kopanie stawów oraz budowę domów i przestrzeni do wypoczynku na świeżym powietrzu. Dochody z turystyki na przestrzeni lat zostały w całości reinwestowane w gospodarstwo.

„Naszymi pierwszymi gośćmi byli wolontariusze, którzy pomagali w budowie farmy. Po doświadczeniach i zadowoleniu z pobytu, pozostawili wiele pozytywnych recenzji na renomowanych portalach turystycznych i w mediach społecznościowych. Dzięki temu Farma Hygge stopniowo zyskiwała popularność. W ciągu ostatnich czterech lat odwiedziło ją ponad 1500 wolontariuszy, zarówno po to, by uczestniczyć w wymianie kulturalnej, jak i przyczynić się do budowy farmy” – powiedział pan Ha.

Gospodarstwo edukacyjne, które wyobraża sobie pan Ha, to miejsce, w którym odwiedzający żyją i pracują jak prawdziwi rolnicy. Nie tylko wzbogacają swoją wiedzę i zrozumienie lokalnej kultury poprzez praktyczną pracę w rolnictwie, hodowlę zwierząt i interakcje z lokalnymi rolnikami, ale także poszerzają swoje zrozumienie innych kultur poprzez interakcje z wolontariuszami i odwiedzającymi.

Kirsten Syme, turystka z Nowej Zelandii, powiedziała, że ​​podczas wyszukiwania informacji o turystyce w Wietnamie na stronach internetowych, była szczególnie pod wrażeniem recenzji edukacyjnego modelu farmy The Hygge Farm. Szybko zorganizowała tygodniowy pobyt, aby jej syn mógł podróżować i poszerzać swoją wiedzę w angażującym środowisku edukacyjnym.

„Obecny trend w turystyce nie polega już na rezerwowaniu wycieczek, zwiedzaniu słynnych zabytków, robieniu zdjęć i zatrzymywaniu się w hotelach, ale na doświadczaniu, pracy, cieszeniu się życiem i dawaniu czegoś od siebie. Farma Hygge naprawdę daje mi i mojej córce to uczucie. Tutaj łatwo nawiązujemy kontakt z lokalnymi mieszkańcami i przyjaciółmi z wielu krajów; dzielimy się i uczymy się dzięki środowisku farmy i wymianie kulturowej” – powiedziała Syme.

Gdy farma zaczęła sprawnie funkcjonować, pan Tran Thanh Ha zaczął dostrzegać wartość społeczności. Doświadczenie wykraczało poza teren farmy. Goście mogli wchodzić w interakcje i rozmawiać z rolnikami, uczestniczyć w sadzeniu ryżu, zbiorach fasoli, przyrządzaniu makaronu vermicelli i przygotowywaniu pho z manioku...

Widząc zadowolone uśmiechy zachodnich turystów, sąsiedzi stopniowo zaczęli postrzegać pracę pana Ha w innym świetle. Chętnie włączali się w sprzątanie wiejskich dróg, podwórek i zakładów produkcyjnych, a także ciepło witali gości, którzy życzliwie oferowali wizytę.

Kucharz, właściciel sklepu spożywczego, sprzedawca śniadań – osoby, które na co dzień stykają się z zachodnimi turystami – uczyli się „łamanej angielszczyzny” od pana Ha i wolontariuszy, aby ułatwić komunikację. Kilka prostych zwrotów związanych z codzienną pracą, takich jak powitania, prezentacje produktów i ceny, początkowo było trudnych do wymówienia i zapamiętania, ale z czasem i praktyką stali się płynni. Dzięki tej „łamanej angielszczyźnie” turyści mają lepsze doświadczenia, chętniej wracają na zakupy i pomagają miejscowej ludności w zdobywaniu dodatkowych dochodów.

Dziś wioska „Sierociniec” nie budzi już smutku. Ludzie powrócili, odwiedzili ją zachodni turyści, a historie opowiadane są z uśmiechem i prostym, potocznym językiem wietnamskim. Pośród niegdyś zapomnianych wzgórz cicho rosną zielone pędy, niczym podróż do domu młodego Tran Thanh Ha.

Źródło: https://baodanang.vn/dua-khach-tay-ve-xom-mo-coi-3326119.html


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Wystawa Narodowa

Wystawa Narodowa

Młoda kobieta trzymająca wietnamską flagę stoi przed budynkiem Wietnamskiego Zgromadzenia Narodowego.

Młoda kobieta trzymająca wietnamską flagę stoi przed budynkiem Wietnamskiego Zgromadzenia Narodowego.

Pielgrzymka

Pielgrzymka