Giacomo Raspadori strzelił gola dającego Włochom zwycięstwo 5:4 nad Izraelem. |
9 września na stadionie Nagyerdei drużyna trenera Gennaro Gattuso strzeliła dwa gole samobójcze, przegrywała dwa razy, a w 89. minucie straciła nawet bramkę. Mimo to udało jej się odeprzeć atak i zapewnić sobie trzy punkty.
Po spektakularnym debiucie, zwycięstwie 5:0 nad Estonią, drugi mecz pod wodzą Gattuso nie był spokojny. „Azzurri” rozpoczęli mecz niefortunnie, Locatelli strzelił samobójczego gola w 16. minucie, a dopiero niski, mocny strzał Moise Keana pod koniec pierwszej połowy pozwolił wyrównać na 1:1.
Druga połowa to zapierający dech w piersiach pościg. Dor Peretz wyprowadził Izrael na prowadzenie, a Kean natychmiast odpowiedział spektakularnym wolejem. Retegui nadal zachwycał delikatnym podaniem piętką do Politano, zanim Raspadori wydawał się gotowy przypieczętować zwycięstwo golem w 81. minucie. Jednak Bastoni strzelił samobója, a Peretz skompletował dwa gole, doprowadzając do remisu 4:4 na kilka minut przed końcem spotkania.
To, co wydawało się tragicznym scenariuszem dla Włoch, niespodziewanie przybrało nowy obrót w doliczonym czasie gry, kiedy Sandro Tonali oddał potężny strzał z dystansu, zapewniając drużynie zapierające dech w piersiach zwycięstwo 5-4.
Z 9 punktami po 4 meczach Włochy awansowały na drugie miejsce w Grupie I, z taką samą liczbą punktów jak Izrael, ale lepszym bilansem bramkowym i rozegranym meczem mniej. Obecnie tracą 3 punkty do Norwegii, jedynej pozycji gwarantującej bezpośredni awans do Mistrzostw Świata. Choć ich defensywa wciąż budzi obawy, to zwycięstwo pokazuje ducha walki i determinację drużyny Gattuso w ich drodze powrotnej na największą arenę świata .
Źródło: https://znews.vn/italy-thang-israel-5-4-trong-tran-cau-dien-ro-post1583666.html








Komentarz (0)