W tym samym otoczeniu znajduje się zabytkowy dworzec kolejowy w Kuala Lumpur, arcydzieło brytyjskiego architekta Arthura Benisona Hubbacka, który urzekł mnie swoją atmosferą z czasów, gdy pociągi poruszały się leniwie.

Róg starego dworca kolejowego w Kuala Lumpur.
Architektura stacji w stylu arabskim, z delikatnymi łukami i kopułami, przenosi mnie w przeszłość i skłania do refleksji nad kulturą i historią. Po dotarciu na tę mniej zatłoczoną stację, spotkałem włoską artystkę szkicującą ołówkiem fasadę stacji. Wyjaśniła mi swoją pasję do takich arcydzieł architektury.
Potem rozstaliśmy się i wróciłem do Chinatown, niedaleko dworca kolejowego, jakieś 10 minut spacerem. Chinatown w Kuala Lumpur to tętniąca życiem dzielnica o silnym chińskim klimacie. Tradycja emanuje z kolorowych sklepów, świątyń i straganów z jedzeniem. To jak magnes przyciągający zarówno turystów , jak i mieszkańców.

Malowidła ścienne w Chinatown
Każda ulica opowiada inną historię. Tętniącą życiem główną ulicą tej dzielnicy jest Petaling Road. To właściwie targ, na którym można znaleźć wszystko, od mody , przez elektronikę, po uliczne jedzenie. Nawet słynny malezyjski durian, na którego szyldzie, zapytany, dlaczego ma wietnamski napis, jeden ze sprzedawców odpowiedział: „Bo Wietnamczycy go dużo kupują!”. Pamiętajcie, żeby się tu targować, z wyjątkiem duriana!

Durian na sprzedaż na targu Petaling w dzielnicy Chinatown w Malezji
Odkryłem też małą ukrytą głęboko w dzielnicy alejkę z kolorowymi muralami. To Kwai Chai Hong, muzeum sztuki ulicznej, które ukazuje część historii i kultury Chinatown w Kuala Lumpur. Chinatown to również kulinarny raj, oferujący różnorodną gamę smaków, od nasi lemak, char kway teow, pisang goreng po teh tarik.
Od godziny 18:00 całe osiedle tętni życiem, a wzdłuż chodników rozstawione są liczne stragany z jedzeniem. Delektowanie się lekką przekąską i butelką piwa, obserwując przechodniów, to prawdziwa przyjemność!
Malezyjska dzielnica Chinatown to nie tylko miejsce warte odwiedzenia, ale zaproszenie do zanurzenia się w jej tętniącej życiem atmosferze. Po podziwianiu zabytkowego dworca kolejowego w Kuala Lumpur i spacerze po dzielnicy Chinatown poczułem, że zakończyłem wartościową i przyjemną podróż. Nie tylko podziwiałem arcydzieło architektury, ale także doświadczyłem wyjątkowej kultury i delektowałem się pyszną malezyjską kuchnią chińską.
Źródło







Komentarz (0)