Menedżer Liverpoolu, Jurgen Klopp, uważa, że jego oświadczenie o żądaniu powtórzenia meczu z Tottenhamem zostało błędnie zinterpretowane, a Liverpool ma już za sobą błędy systemu VAR.
Na konferencji prasowej przed meczem drugiej rundy Ligi Europy w grupie E z Union SG Klopp zapewnił, że nie martwi go nagrana rozmowa sędziów. Stwierdził, że jedynym sposobem na naprawienie decyzji o nieuznaniu prawomocnego gola Luiza Diaza jest powtórzenie meczu siódmej kolejki Premier League pomiędzy Liverpoolem a Tottenhamem.
To oświadczenie niemieckiego trenera natychmiast przyciągnęło uwagę i wywołało ogromną kontrowersję. Były obrońca Gary Neville wyśmiał Kloppa, a angielskie media obejrzały powtórkę, gdyby do niej doszło, ponieważ stanowiłoby to zły precedens, ponieważ inne kluby Premier League prawdopodobnie zażądałyby podobnych powtórek w obliczu niekorzystnych decyzji sędziów. Angielskie media przypomniały również o doświadczeniu Liverpoolu z początku tego roku, kiedy VAR, nieuznając odpowiedniego kąta, nie uznał gola wyrównującego dla Wolves w zremisowanym 2:2 meczu trzeciej rundy Pucharu Anglii.
Na konferencji prasowej po meczu Union SG Klopp zasugerował, że jego komentarze zostały błędnie zinterpretowane. „Wiedziałem, że będzie trudno, kiedy mówiłem wczoraj o meczu z Tottenhamem” – stwierdził niemiecki trener. „A reakcje, które nastąpiły później, pokazały mi, jaki jest ten świat . Myślę, że wszyscy tutaj słyszeli, co powiedziałem, ale zrozumieli coś innego”.
Klopp bije brawo kibicom na Anfield po zwycięstwie 2:0 nad Union SG w drugiej kolejce grupy E Ligi Europy 5 października. Zdjęcie: liverpoolfc.com
Klopp podkreślił, że cały zespół Liverpoolu odłożył na bok błędy VAR w przegranym meczu z Tottenhamem i nie chce już rozmawiać o tym problemie. Powiedział: „Jeśli wczorajsze wypowiedzi sprawiły, że ludzie myśleli, że nadal jestem rozgoryczony meczem z Tottenhamem, to wcale tak nie jest. Poszliśmy dalej. Nie jesteśmy dziećmi. Zespół miał tylko kilka pytań do odpowiedzi i zrobiliśmy to”.
Wczoraj na Anfield Liverpool zdominował posiadanie piłki, zdobywając 74% punktów, oddając 19 strzałów, z czego 9 celnych – w porównaniu do odpowiednio 6 i 2 strzałów Union SG. Jednak „Czerwoni” zmarnowali swoje szanse i strzelili tylko dwa gole pod koniec każdej połowy, dzięki dobitce Ryana Gravenbercha i strzałowi po przekątnej Diogo Joty.
Według Kloppa, Liverpool nie grał dobrze w pierwszej połowie i musiał wykorzystać okazje, by wygrać z większą przewagą, ale był zadowolony z ważnych trzech punktów. 56-letni trener postrzegał mecze fazy grupowej Ligi Europy jako okazję do rotacji w składzie, wprowadzając dziewięć zmian w porównaniu z wyjściowym składem przeciwko Tottenhamowi, w tym dając szanse młodym i rezerwowym zawodnikom, takim jak Jarell Quansah, Kostas Tsimikas, Wataru Endo i Harvey Elliott.
Tymczasem Gravenberch był zachwycony, strzelając swojego pierwszego gola dla Liverpoolu i otrzymał owację na stojąco od kibiców Anfield, gdy opuścił boisko w 79. minucie, robiąc miejsce Dominikowi Szoboszlaiowi. Zapytany, co się zmieniło w Liverpoolu, holenderski pomocnik odpowiedział: „Myślę, że to czas gry. Kiedy jesteś na boisku, czujesz się pewniej. Liverpool ma silny skład z wieloma obiecującymi młodymi zawodnikami. Podoba mi się to. Myślę, że Liverpool bardzo dobrze zrobił, kupując tak dobrych piłkarzy”.
Hong Duy
Link źródłowy






Komentarz (0)