Każdy z nas z niecierpliwością wyczekiwał, czego będą uczyć nauczyciele, jak będzie wyglądała sala lekcyjna i czy pojawi się wielu nowych kolegów. Radość i oczekiwanie rozprzestrzeniały się, rozpraszając nawet nocny chłód. Roziskrzone nocne niebo zdawało się odliczać razem z nami do momentu naszego pierwszego dnia w szkole, kiedy po raz pierwszy zostaniemy nazwani uczniami.
Wczesnym rankiem, gdy powietrze było jeszcze chłodne, a w powietrzu unosił się zapach wilgotnej ziemi po jesiennym deszczu, mała uliczka tętniła życiem bardziej niż zwykle. Sięgnąłem po mój nowiutki plecak i gdy tylko wyszedłem za bramę, zobaczyłem, że cała okolica tętni życiem. Śmiech, stukot rowerów z książkami, pospieszne kroki… wszystko to zlewało się w jedno, malując żywy i barwny obraz powrotu do szkoły.
Mama dawała mi niezliczone instrukcje: miałam być grzeczna, nie płakać i zaprzyjaźnić się ze wszystkimi. Jednak pomimo całego przygotowania, nie mogłam ukryć zdenerwowania, gdy po raz pierwszy weszłam do klasy; czułam się, jakbym wkroczyła do zupełnie innego świata .
Budynki szkolne były jaskrawo udekorowane transparentami i kolorowymi papierowymi kwiatami. Stary budynek szkoły, ocieniony zielonymi drzewami, powitał nową grupę uczniów. Dźwięk szkolnego dzwonka rozbrzmiewał echem, mieszając się z oklaskami rodziców i wiwatami uczniów… wszystko to tworzyło symfonię pełną radości i nadziei.
Stałam tam, czując, że wkraczam w nowy świat pełen niespodzianek. Teraz, patrząc na moją córkę w nowym mundurku, z ogromnym plecakiem na plecach, nieco nieśmiałą, ale z oczami błyszczącymi radością, czuję, jakby te dni były wczoraj, przypominając sobie niepokój i lekką niezręczność związaną z przygotowaniami do powitania nowego początku.
Moja mama często mawiała, że dzień, w którym poszłam do pierwszej klasy, był dla nas obojga przełomowym momentem. To wtedy zaczęłam uczyć się samodzielności, podążać własną drogą. Nie zawsze mogła trzymać mnie za rękę i chronić na każdym kroku, ale zawsze była przy mnie, czuwając nade mną na każdym kroku.
Spoglądając z klasy, zobaczyłem moją mamę wciąż stojącą na szkolnym boisku i machającą na pożegnanie. W tym momencie wiedziałem, że jest jednocześnie zmartwiona i dumna. Zrozumiałem też, że bez względu na to, co przyniesie przyszłość, miłość mojej mamy zawsze będzie moim największym wsparciem.
Moja córeczka również jest gotowa, by wyruszyć w świat. Czy będzie tak jak ja, zdezorientowana i niespokojna, spotykając nauczycieli i przyjaciół po raz pierwszy? Zdaję sobie sprawę, że wszystkie te emocje to kontynuacja podróży, którą przeżyłyśmy z mamą, sama stając się matką, stojąc u progu dorosłości i obserwując, jak moja córka wyrusza w nową podróż.
Bez względu na to, ile lat minie, okres powrotu do szkoły na pewno zawsze będzie w sercu każdego z nas szczególnym czasem, przywołującym najczystsze wspomnienia czasu spędzonego w białych mundurkach i przynoszącym niezapomniane emocje!
Linh Chau
Źródło: https://baolongan.vn/ky-uc-mua-tuu-truong-a201135.html






Komentarz (0)