- W całej prowincji wciąż wiele rodzin, których członkowie padli ofiarą Agent Orange, zmaga się z licznymi trudnościami życiowymi. W tych okolicznościach matki, których dzieci padły ofiarą Agent Orange, wytrwale opiekują się nimi i wspierają je z całą miłością i siłą. Stanowią solidny fundament, dając swoim dzieciom pewność siebie potrzebną do pokonywania trudności, a jednocześnie szerząc głębokie wartości humanitarne w społeczności.
Rodzina pani Nguyen Thi Binh (ur. 1955), mieszkającej w Bloku 11, w okręgu Ky Lua, jest jednym z takich przypadków. Jej mąż, pan Nguyen Xuan Dinh (ur. 1954), oraz ich dwie córki, Nguyen Thi Lan Anh (ur. 1983) i Nguyen Thi Sao Mai (ur. 1991), padli ofiarą Agent Orange. Lan Anh cierpi na niepełnosprawność intelektualną i padaczkę, wymagając stałej opieki członków rodziny we wszystkich czynnościach osobistych, podczas gdy Sao Mai urodziła się z jedną nerką i jest w złym stanie zdrowia.

Przez wiele lat cały ciężar spoczywał na barkach matki, podczas gdy głównym źródłem dochodu była emerytura pana Dinha oraz zasiłki dla ojca i jego dwójki dzieci. Ponadto pani Binh cierpi na oponiaka; mimo że przeszła operację, nie może kontynuować leczenia zgodnie z zaleconym schematem z powodu ograniczonych środków finansowych . Pani Binh powiedziała: „Są chwile, kiedy jestem wyczerpana cierpieniem związanym z chorobą, ale patrząc na moje dzieci, nie mogę się poddać. Dopóki starczy mi sił, będę się o nie troszczyć, mając nadzieję złagodzić niektóre z ich niedoli. Przez lata rodzina zawsze otrzymywała opiekę i wsparcie od lokalnego komitetu partyjnego, władz i różnych organizacji. Chociaż nie są one w stanie złagodzić wszystkich trudności, jest to cenne źródło wsparcia, które dodaje nam wiary i pomaga nam wytrwać pomimo długotrwałych skutków wojny”.
Inną poruszającą historią jest przypadek pani La Thi Thang (urodzonej w 1956 roku) z wioski Po Muc w gminie Loc Binh. Jej mąż, pan Chu Van Su (urodzony w 1953 roku), zaciągnął się do wojska w 1971 roku i wrócił do rodzinnego miasta w 1975 roku. Urodziło im się troje dzieci, ale sam pan Su i ich trzecie dziecko, pan Chu Van Hop (urodzony w 1983 roku), cierpią z powodu działania środka Agent Orange. Pan Hop ma niepełnosprawność intelektualną, jest głuchoniemy i wymaga stałej opieki przy wszystkich codziennych czynnościach. W swoim małym domu ta 70-letnia kobieta spokojnie prowadzi gospodarstwo domowe, opiekując się mężem i dziećmi, jednocześnie z trudem wiążąc koniec z końcem, mając zaledwie kilka akrów upraw i skromne zasiłki rządowe. Wspominając minione lata, jej głos łagodnieje: „Były chwile, kiedy czułam się zmęczona i zniechęcona, ale myślałam, że dopóki będę silna, muszę dźwigać ten ciężar i opiekować się mężem i dziećmi”. Moje dziecko jest w trudnej sytuacji od urodzenia i jeśli się poddam, nie będę miała na kim polegać. Dlatego zrobię wszystko, co w mojej mocy, dopóki starczy mi sił, mając nadzieję, że choć trochę złagodzę cierpienie mojego dziecka.
Pani Binh i pani Thang to tylko dwie z setek żon i matek, które po cichu biorą na siebie odpowiedzialność opieki nad mężami i dziećmi dotkniętymi działaniem środka Agent Orange. Według statystyk, w prowincji żyje obecnie ponad 400 kobiet, których mężowie i dzieci padli ofiarą środka Agent Orange. Lata temu stanowiły one silny system wsparcia, odprowadzając swoich mężów na wojnę i po cichu pielęgnując rodziny, aby żołnierze mogli skupić się na polu bitwy. Po zakończeniu wojny żołnierze wrócili, niosąc ze sobą skutki chorób i narażenia na działanie środka Agent Orange, a te kobiety nadal były filarem wsparcia, pilnie opiekując się swoimi mężami i dziećmi podczas ich długiej i żmudnej podróży. Każda kobieta ma swoje własne okoliczności i smutki, ale wszystkie łączy wspólne ciche poświęcenie i niezmierzona miłość.
Pani Vu Thi Quyen, wiceprezes Prowincjonalnego Czerwonego Krzyża, oświadczyła: „Okazywanie wdzięczności i troski żonom i matkom, których mężowie i dzieci ucierpieli z powodu Agent Orange, jest zawsze uważane za regularne zadanie o głębokim znaczeniu humanitarnym. Każdego roku, w święta, a szczególnie w Dniu Katastrofy Agent Orange (10 sierpnia), stowarzyszenie organizuje spotkania, wizyty i wręczanie praktycznych prezentów, nie tylko po to, by zapewnić wsparcie materialne, ale także by wyrazić dzielenie się i wsparcie dla tych rodzin. Warto zauważyć, że od 2016 roku do chwili obecnej stowarzyszenie koordynowało wręczanie certyfikatów za zasługi ponad 200 wzorowym żonom i matkom, które opiekowały się ofiarami Agent Orange. Jest to wyraz uznania dla cichego poświęcenia tych kobiet i matek oraz dodatkowa motywacja do silniejszego wspierania i troski o swoich bliskich, przyczyniając się do złagodzenia bólu spowodowanego przez Agent Orange, który nadal jest obecny w życiu”.
Oczywiste jest, że za życiem osób cierpiących z powodu działania Agent Orange stoją ciche postaci matek. Są one nie tylko źródłem wsparcia, ale także solidnym fundamentem, pomagając swoim „wyjątkowym” dzieciom przezwyciężyć poczucie niższości i niepewności, by mogły nadal żyć normalnie. Ta podróż nigdy nie jest łatwa. Dlatego, za odpornością tych matek, niezbędne jest zbiorowe wsparcie i dzielenie się wiedzą społeczności i całego społeczeństwa, aby mogły one mieć więcej wiary, nadal być silnym wsparciem dla swoich rodzin i pomagać swoim bliskim przetrwać dni cierpienia spowodowanego przez Agent Orange.
Źródło: https://baolangson.vn/lang-tham-ben-noi-dau-da-cam-5090663.html






Komentarz (0)