Jak już wcześniej ogłoszono, Lenovo oficjalnie wprowadziło na rynek nowy telefon gamingowy o nazwie Legion Y70 (2026).
Produkt ten nie tylko imponuje wysoką wydajnością, ale także może pochwalić się długim czasem pracy na baterii, skupiając się wyłącznie na wrażeniach z gier.

Lenovo Legion Y70 (2026) debiutuje z potężnymi parametrami sprzętowymi.
Legion Y70 (2026) został wyposażony w procesor Snapdragon 8 Gen 5, w połączeniu z 12 GB lub 16 GB pamięci RAM LPDDR5X o prędkości do 9600 Mb/s i wewnętrzną pamięcią masową UFS 4.1 o maksymalnej pojemności 1 TB.
Lenovo zainwestowało także znaczne środki w swój system chłodzenia, obejmujący komorę parową o powierzchni 5500 mm², która według firmy może obniżyć temperaturę procesora nawet o 7 stopni Celsjusza.
Przy powyższej konfiguracji nie dziwi mnie fakt, że Legion Y70 (2026) radzi sobie płynnie ze wszystkimi najbardziej wymagającymi grami mobilnymi, jakie są obecnie dostępne, praktycznie bez opóźnień czy zacięć.
Z przodu urządzenie wyróżnia się 6,8-calowym ekranem OLED z częstotliwością odświeżania 144 Hz, obsługą Dolby Vision i maksymalną jasnością do 7000 nitów.
Jeśli chodzi o możliwości fotograficzne, Lenovo Legion Y70 (2026) oferuje podwójny aparat z tyłu, obejmujący główny sensor 50 MP i ultraszerokokątny obiektyw 8 MP, umożliwiający robienie zdjęć makro z odległości 2,5 cm. Z przodu telefon posiada 32-megapikselowy aparat do selfie.

Model Legion Y70 (2026) można już zamawiać w przedsprzedaży, a jego cena zaczyna się od 3099 CNY (ok. 11,97 mln VND). Dostępne są wersje kolorystyczne Ice White i Carbon Black.
Podsumowując, osobiście uważam ten powrót za dość interesujący, ponieważ Lenovo powraca w momencie, gdy na rynku telefonów do gier potrzeba większej konkurencji.
Jeśli cena pozostanie atrakcyjna, a rzeczywiste wrażenia użytkownika będą zgodne ze specyfikacją, Legion Y70 (2026) ma duże szanse stać się poważnym konkurentem w tegorocznym segmencie telefonów do gier.
Źródło: https://khoahocdoisong.vn/lenovo-tro-lai-with-smartphone-gaming-legion-y70-post2149101691.html








Komentarz (0)