
Pan Phan Nhat Linh (w masce) wykonał uciski klatki piersiowej, aby szybko udzielić pierwszej pomocy ofierze – zdjęcie wycięte z klipu udostępnionego przez pasażera
30 listopada w mediach społecznościowych opublikowano nagranie, na którym widać, jak mężczyzna w autobusie jadącym z Dong Nai (dawniej Binh Phuoc ) do Ho Chi Minh City nagle dostał ataku padaczki, zrobił się fioletowy i podejrzewano u niego ostry zawał mięśnia sercowego. Niebezpieczna sytuacja została szybko opanowana dzięki opanowaniu i doświadczeniu pasażera z tego samego autobusu.
Do zdarzenia doszło wieczorem 28 listopada na drodze krajowej nr 13. W tym czasie samochód przejeżdżał przez dzielnicę Phu Loi w Ho Chi Minh (dawniej prowincja Binh Duong ). Mężczyzna w wieku około 40 lat nagle poczuł ból w klatce piersiowej, trudności z oddychaniem, a następnie dostał drgawek i upadł na siedzenie. Wielu pasażerów wpadło w panikę i wezwało pomoc.
W samochodzie znajdował się wówczas pan Phan Nhat Linh (30 lat, mieszkający w Ho Chi Minh, lekarz specjalizujący się w intensywnej terapii i ratownictwie medycznym w szpitalu w Ho Chi Minh). Zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa, pan Linh natychmiast pobiegł sprawdzić reakcję poszkodowanego.
Pan Linh sprawdził reakcję poszkodowanego, uszczypując go, a następnie mierząc puls na szyi i ramionach oraz przykładając ucho do nosa, aby nasłuchiwać oddechu. „Wszystkie te ruchy muszą być wykonane jednocześnie w ciągu 5 sekund, aby określić stan pacjenta” – dodał pan Linh.
Po badaniu stwierdzono, że tętno poszkodowanego stopniowo osłabło, a następnie całkowicie zanikło, a u pacjenta wystąpiły objawy zatrzymania krążenia. Stwierdzając podejrzenie ostrego zawału mięśnia sercowego prowadzącego do zatrzymania krążenia, pan Linh natychmiast wykonał zewnętrzne uciski klatki piersiowej.
„Położyłam obie ręce na jego klatce piersiowej i uciskałam ją nieprzerwanie przez około 45 sekund, aż poczułam, że jego serce wróciło” – powiedziała Linh.
Ponadto kierowca Mai Van Binh (37 lat, mieszkanka prowincji Dong Nai, kierowca autobusu pasażerskiego w Thanh Cong) szybko włączył sygnalizację świetlną i zatrąbił, prosząc o pierwszeństwo przejazdu, po czym przyspieszył, aby zabrać poszkodowanego do szpitala oddalonego o około 1 km.
Dzięki szybkiej koordynacji między kierowcą a panem Linhem, w ciągu zaledwie 15 minut od zdarzenia, poszkodowanego przewieziono na oddział ratunkowy, a jego stan poprawił się.
„Kiedy zmierzyłem puls i zobaczyłem, że serce mężczyzny znów bije, byłem tak szczęśliwy. Krzyknąłem: »Ten człowiek żyje, wszyscy!«. Cały wagon klaskał i gratulował mu. Ja również odetchnąłem z ulgą” – wspominał Linh moment, w którym przywrócił mężczyznę do życia.
Po przewiezieniu do najbliższego szpitala pacjent nadal otrzymywał intensywną opiekę doraźną i nie było już zagrożenia życia. Lekarze ocenili, że wczesna resuscytacja krążeniowo-oddechowa odegrała decydującą rolę w utrzymaniu krążenia i uratowaniu życia pacjenta.
„Kiedy przywieziono mnie do szpitala, lekarze pytali mnie o początkowy stan pacjenta i wyjaśniłam mu procedurę udzielania pierwszej pomocy. Po powrocie do domu ponownie skontaktowałam się ze szpitalem, aby dowiedzieć się o sytuacji i powiedziano mi, że mężczyzna czuje się dobrze” – dodała Linh.
Pan Linh powiedział, że ma ponad 10-letnie doświadczenie jako personel pogotowia ratunkowego i często spotyka się z tego typu szczególnymi sytuacjami, zarówno w szpitalu, jak i poza nim.
„Gdyby jechał trochę wolniej, wynik mógłby być inny. Na szczęście miejsce wypadku znajdowało się blisko szpitala, a także dzięki dobrej koordynacji wszystkich osób w autobusie, na przykład kierowcy pędzącego do szpitala, obsłudze autobusu otwierającej drzwi i krzyczącej do pasażerów, aby ustąpili mu miejsca, czy pasażerom, którzy go podtrzymywali, mocno trzymając, aby utrzymać równowagę i wykonując resuscytację krążeniowo-oddechową…” – podsumował pan Linh.
Source: https://tuoitre.vn/loi-ke-cua-nguoi-cuu-song-hanh-khach-nhoi-mau-co-tim-tren-xe-khach-2025113009491189.htm






Komentarz (0)