![]() |
MU nie ma już miejsca dla Mainoo |
Gromkie brawa, gdy Kobbie Mainoo wszedł na boisko w meczu z Bournemouth, były momentem symbolicznym. To było potwierdzenie z trybun, że kibice Manchesteru United nigdy nie odwrócili się od pomocnika, który przeszedł przez akademię. Ale współczesny futbol nie opiera się na emocjach. Dla Mainoo te brawa jedynie uwypukliły paradoks: kochany, ale nieufny.
Co się stało
Relacje między Mainoo a Manchesterem United chwieją się na krawędzi załamania. Liczby ujawniają brutalną rzeczywistość: 212 minut w Premier League, ani jednego meczu w wyjściowym składzie. W tym kontekście zrozumiałe jest, że czuje się pomijany. Zwłaszcza dla 20-letniego zawodnika, który wyszedł w pierwszym składzie w finale EURO 2024, jego obecny status to po prostu bolesny krok wstecz.
Czas nie sprzyja Mainoo. Mistrzostwa Świata 2026 zbliżają się wielkimi krokami. Anglia rozpocznie rozgrywki meczem z Chorwacją w czerwcu, a szanse Thomasa Tuchela na powrót do kadry są praktycznie zerowe, jeśli nadal będzie pauzował w klubie. Młody talent nie może rozwijać się na sali treningowej. Potrzebuje rytmu rywalizacji, poczucia zaufania w każdy weekend.
Zeszłego lata Mainoo aktywnie szukał wyjścia z sytuacji. Napoli wyłoniło się jako logiczna opcja, ale MU zablokowało go z powodu braku czasu na wzmocnienie składu. Wtedy zarząd prawdopodobnie wierzył, że czas wszystko uleczy. Minęły jednak cztery miesiące, co tylko uwydatniło różnicę między Mainoo a nowym projektem. Nadal pilnie trenuje i zachowuje profesjonalne podejście, ale jego rola pozostaje niezmieniona.
Nie chodzi tylko o liczbę rozegranych minut. Chodzi o poczucie wykluczenia z długoterminowych planów. Mainoo nadal zarabia około 40 000 funtów tygodniowo, co nie odzwierciedla jego wartości rynkowej ani wkładu, jaki wniósł. Nie ma oferty przedłużenia kontraktu. Nic nie wskazuje na to, że będzie kluczowym zawodnikiem w przyszłości. Dla młodego zawodnika to niebezpieczny sygnał ostrzegawczy.
![]() |
Relacje pomiędzy Mainoo i Manchesterem United są na skraju rozpadu. |
Z technicznego punktu widzenia Ruben Amorim ma swoje powody. Formacja 3-4-2-1, którą preferuje, wymaga bardzo specyficznych ról. Mainoo musi bezpośrednio konkurować z Bruno Fernandesem o pozycję ofensywnego pomocnika.
W głębi pomocy nie był uważany za odpowiedniego zawodnika w porównaniu z Casemiro czy Manuelem Ugarte. Na pozycjach ofensywnych było już tłoczno z Bryanem Mbeumo, Matheusem Cunhą, Amadem Diallo i Masonem Mountem. Z idealnego łącznika w systemie 4-2-3-1, Mainoo stał się zawodnikiem „nie na swoim miejscu” w nowej formacji.
Amorim powiedział kiedyś szczerze: nie wybiera składu, żeby zadowolić publiczność. To stwierdzenie jest zgodne z filozofią współczesnego trenera. Ale to również jasny sygnał dla Mainoo: jeśli nie będzie pasował, będzie musiał pogodzić się z czekaniem albo znaleźć inną drogę.
Szansa dla Mainoo
W tym kontekście Napoli jawiło się jako najbardziej realistyczny cel. W Neapolu wierzono, że trener Antonio Conte może dać Mainoo to, czego najbardziej mu w tej chwili brakowało: jasną rolę i absolutne zaufanie.
Perspektywa ponownego spotkania ze Scottem McTominayem i Rasmusem Hojlundem tylko podniosła atrakcyjność historii. Koszulka z napisem „Uwolnić Kobbiego Mainoo”, którą jego brat Jordan miał na sobie na trybunach Old Trafford, była nie tylko gestem przyciągającym uwagę, ale także odzwierciedlała frustrację rodziny.
![]() |
Mainoo nadal zarabia około 40 000 funtów tygodniowo, co nie odzwierciedla jego wartości rynkowej ani wkładu, jaki wniósł. |
Oczywiście, na papierze MU wciąż ma przewagę. Kontrakt Mainoo obowiązuje do 2027 roku, z opcją przedłużenia o kolejny rok. Jednak prawo nie może ukryć jednego faktu: zatrzymanie zawodnika, który stracił pewność siebie, rzadko przynosi dobre rezultaty.
Jeśli pojawi się odpowiednio duża oferta i jeśli MU znajdzie kogoś bardziej odpowiadającego filozofii Amorima, rozstanie może być logicznym rozwiązaniem dla wszystkich.
Największym pytaniem w tej chwili nie jest to, czy Mainoo jest utalentowany, czy nie. To zostało udowodnione zarówno na poziomie klubowym, jak i w reprezentacji. Pytanie brzmi, czy powinien dalej czekać w systemie, który mu nie odpowiada, czy też proaktywnie odejść, aby ratować karierę.
Dla 20-letniego piłkarza czas jest najcenniejszym zasobem. A czasami odejście z Old Trafford nie jest zdradą, ale jedynym sposobem, by nie stracić siebie.
Źródło: https://znews.vn/mu-khong-con-cho-cho-mainoo-post1613509.html










Komentarz (0)