Para spacerowała z psem bez kagańca po deptaku, gdy ochroniarz zwrócił im uwagę, żeby zachowali ostrożność. Doszło do kłótni, w wyniku której ochroniarz został dotkliwie pobity, odnosząc poważne obrażenia głowy i tracąc przytomność na miejscu.
Do zdarzenia doszło rankiem 27 lutego na deptaku Nguyen Hue, w dzielnicy Ben Nghe, w Dzielnicy 1, w Ho Chi Minh City. Natychmiast po tym lokalna policja wezwała TCH (26 lat, zamieszkałego w Dzielnicy 8) i inne osoby z nim związane na przesłuchanie.
Ochroniarz pobity do nieprzytomności na deptaku Nguyen Hue. Zdjęcie: LA
Tego ranka H i pewna dziewczyna zatrzymali samochód na poboczu drogi i wyprowadzili psa do parku na deptaku.
Widząc, że dwie osoby wyprowadzają swoje psy bez kagańców i smyczy, pozwalając im swobodnie biegać, pan NXC (58 lat), ochroniarz, podszedł, aby im o tym przypomnieć. H podniósł kawałek metalu i zaatakował pana C, powodując utratę przytomności i poważne urazy głowy.
Wiadomo, że w tym rejonie znajdują się znaki zakazujące wyprowadzania i wypuszczania zwierząt domowych z domu.
Młody mężczyzna wyprowadzał psa bez kagańca, pozwalając mu swobodnie biegać po deptaku, i zaatakował kogoś (zdjęcie pochodzi z nagrania wideo).
Zachowanie H. z pewnością spotka się z surową karą, biorąc pod uwagę jego agresywny charakter w miejscu publicznym. Jednak ten incydent po raz kolejny pokazuje, że agresywne zachowania wynikające z drobnych konfliktów wciąż mają miejsce, pomimo licznych niedawnych incydentów i wysokiej ceny, jaką wiele osób za nie zapłaciło.
W przeszłości Wietnamczycy nie byli zwolennikami przemocy i nie lubili walk, z wyjątkiem sytuacji, gdy byli nadmiernie uciskani lub represjonowani.
W przeszłości przemoc była używana wyłącznie w odniesieniu do wrogów i tylko przeciwko nim. Ale dlaczego przemoc jest tak powszechna we współczesnym społeczeństwie?
Przemoc uliczna, której przyczyną są wypadki samochodowe prowadzące do bójek, jest powszechna, ale nawet mężowie i żony, zazwyczaj w bliskich relacjach, mogą uciekać się do użycia noży i młotków; dzieci, rozgniewane na rodziców, mogą ich bić kijami. W przeszłości takie czyny uznawano za „dziesięć odrażających zbrodni”, a najłagodniejszą karą było wygnanie, a najsurowszą – poćwiartowanie czterema końmi.
Po każdym incydencie, który wywołał publiczne oburzenie, socjologowie, kryminolodzy i psychologowie analizowali, wyjaśniali i odradzali takie zachowanie... Ale akty chuligaństwa nadal się zdarzają.
Bandyckie zachowanie prowadzi do przestępstwa. Liczne morderstwa miały miejsce z powodu błahych konfliktów. Wiele żyć potoczyło się inaczej z powodu impulsywnych działań. Niezliczone wyrazy żalu i spóźnione łzy zostały wylane, ale wydaje się to niewystarczające, by stanowić dla wielu przestrogę.
Dlatego oprócz podjęcia zdecydowanych działań prawnych, opinia publiczna powinna również stanowczo potępiać takie incydenty, aby zapobiegać podobnym zdarzeniom.
W miarę rozwoju społeczeństwa i wzrostu dobrobytu materialnego, życie nie ogranicza się wyłącznie do wartości materialnych. Ma ono prawdziwy sens tylko wtedy, gdy ludzie potrafią dzielić się, troszczyć się o innych i pomagać innym oraz swojej społeczności.
Co najmniej, w cywilizowanym społeczeństwie, w którym przestrzega się zasad praworządności, nie powinno być tolerowane nieprzemyślane, bezprawne zachowanie, które nie szanuje życia i zdrowia innych.
Źródło: https://www.baogiaothong.vn/ngan-mam-mong-cua-toi-ac-192250227215849834.htm







Komentarz (0)