
Manchester United (po prawej) prezentował odmienne wyniki w rozgrywkach krajowych i kontynentalnych – zdjęcie: REUTERS
Są to Manchester United, Tottenham (Liga Europy) i Chelsea (Liga Konferencyjna). Jeśli nie wydarzy się żadna poważna niespodzianka, angielska piłka nożna zdominuje dwa niższe ligi kontynentu.
To prawdziwy paradoks, że mieli słaby sezon w Lidze Mistrzów. W najbardziej prestiżowych rozgrywkach europejskich, dwie czołowe drużyny Premier League, Man City i Liverpool, odpadły wcześnie. Aston Villa spisał się całkiem nieźle, docierając do ćwierćfinału, ale Arsenal był kompletnie bezradny w starciu z PSG.
Paradoks jest tym większy, że Manchester United i Tottenham należą do najsłabszych drużyn w Premier League. Przez prawie cały sezon utrzymywali się w dolnej połowie tabeli, momentami nawet ryzykując spadek. Jednak w Lidze Europy obie drużyny spisywały się wyjątkowo dobrze. Manchester United był niepokonany we wszystkich 14 meczach.
Droga Manchesteru United w Lidze Europy nie była łatwa. Musieli zmierzyć się z Realem Sociedad, Lyonem i Athletic Bilbao – czołowymi kandydatami do tytułu. Wszystkie te drużyny były w lepszej formie niż Manchester United w swoich ligach. Ale im silniejszy przeciwnik, tym lepiej grał Manchester United. Co niesamowite, Czerwone Diabły zdołały zmiażdżyć Bilbao, wygrywając w dwumeczu 7:1.
Właściwie to paradoks... łatwo zrozumiały. Manchester United i Tottenham spisują się bardzo słabo w swoich ligach krajowych, więc już dawno postanowili zrezygnować z tych rozgrywek i skupić się na Lidze Europy. W Premier League Manchester United wygrał tylko jedno z ostatnich ośmiu meczów. Mimo to zapewnił sobie utrzymanie prawie 10 kolejek przed końcem dzięki słabości Southampton, Leicester i Ipswich Town. Tottenham jest w niemal podobnej sytuacji, mając zaledwie 38 punktów po 35 kolejkach, zaledwie jeden punkt za Manchesterem United. To jedne z najgorszych sezonów w historii tych dwóch gigantów Premier League.
Aby dostrzec przewagę Manchesteru United, wystarczy spojrzeć na pozycje rywali. W La Liga Athletic Bilbao zajmuje 4. miejsce, wyprzedzając o 3 punkty drużynę znajdującą się niżej. W Ligue 1 Lyon zajmuje 7. miejsce, ale traci tylko 3 punkty do czołowej czwórki. Biorąc pod uwagę zaciętą rywalizację w ligach krajowych, zrozumiałe jest, dlaczego te drużyny mogą mieć problemy w dalszej walce o awans w Lidze Europy.
W tak wymagającej lidze jak Premier League, utrzymanie formy jest jeszcze ważniejsze. Żadna drużyna nie doznała tylu kontuzji w półfinałach co Arsenal. W obu meczach półfinałowych brakowało im co najmniej pięciu zawodników. Sytuacja Manchesteru United nie była dużo lepsza, ale przynajmniej grali w Lidze Europy, rozgrywkach o niższym poziomie.
Liverpool nie radził sobie lepiej, rozkładając swoje ambicje na kilka rozgrywek – problem, z którym boryka się niemal w każdym sezonie. Mimo to, wczesny odpad z Ligi Mistrzów pozwolił zespołowi Arne Slota skupić wszystkie siły na Premier League, co zaowocowało szybkim zdobyciem tytułu.
Ponieważ stan zdrowia zawodników pogarsza się z powodu napiętego harmonogramu, paradoksy takie jak ten w tym sezonie będą się prawdopodobnie zdarzać częściej w kolejnych latach.
Źródło: https://tuoitre.vn/nghich-ly-bong-da-anh-20250510002840748.htm






Komentarz (0)