
Zazielenianie wielu gór i wzgórz
Wróciłem w góry i lasy Chi Linh w ponury, mżący dzień w połowie kwietnia. Podróż do domu pana Ba była zatem trudna, ponieważ jego dom znajdował się w połowie wysokości góry Ho Danh, całkowicie odizolowany od pobliskiej dzielnicy mieszkalnej. Jego dom otaczały góry i bujne, zielone lasy.
Pan Ba zajęty był naprawą kosiarek do trawy przed swoim domem. Mężczyzna w średnim wieku powitał mnie serdecznie, wyciągając szorstkie dłonie do uścisku mojej dłoni, uśmiechając się ciepło jak dawno niewidziani krewni. Być może dzięki wieloletniemu życiu w górach i lasach, każdy gest i słowo pana Ba były proste i przyziemne, niczym sama natura.

„Słysząc, że tu przyjeżdżasz, z niecierpliwością czekałem i po prostu siedziałem w domu. Normalnie o tej porze byłbym w lesie z kolegami. Od kilku dni pada deszcz, więc musieliśmy przyspieszyć proces wycinki i ponownego zalesiania dla mieszkańców wioski” – powiedział pan Ba.
Ponieważ pan Ba spędza całe dnie w lesie, miejscowi nazywają go „człowiekiem lasu”.
Wspominał, że od prawie 20 lat zajmuje się sadzeniem i pielęgnacją lasów. Jego głównym zajęciem było sadzenie i pielęgnacja drzew leśnych dla różnych organizacji i gospodarstw domowych prowadzących lasy produkcyjne. W Hai Duong pozostawił po sobie ślad w większości lasów produkcyjnych w dystryktach Chi Linh i Kinh Mon. Dla pana Ba to nie tylko sposób na utrzymanie rodziny, ale także sposób na wyrażenie miłości do Matki Natury.
Pan Ba tak bardzo kochał las, że znał każdą ścieżkę i szlak, a także wyczuwał charakterystyczny zapach niektórych drzew i dzikich kwiatów unoszący się w lesie. Dlatego też, jeśli nie chodził do lasu codziennie, pan Ba czuł nostalgię i niepokój.
Na podwórku pana Ba stało prawie 10 kosiarek i pił łańcuchowych oraz 11 motocykli. Liczba motyk i łopat była niezliczona. Kiedy go o to zapytałem, odwrócił się i odpowiedział: „Gdybym pracował sam, nie potrzebowałbym tylu narzędzi. Mam profesjonalny zespół do zalesiania, składający się z kilkudziesięciu osób, w tym mojej żony i dwóch synów. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o ich pracy, chodź za mną”.

Poszedłem za panem Ba do lasu produkcyjnego w rejonie Mieu Ba, we wsi Co Menh (w tej samej gminie Bac An), kilka kilometrów od jego domu. Droga do tego obszaru była dość stroma, kręta i kamienista. Mimo to pan Ba szedł energicznie. Szedłem za nim, kompletnie wyczerpany.
Jeszcze przed dotarciem na miejsce, dźwięki pił łańcuchowych i kosiarek do trawy, przeplatane ożywionym gwarem i śmiechem ludzi, zaatakowały moje uszy. Spoglądając w górę u podnóża góry, dziesiątki robotników, w tym pani Nguyen Thi Hue (żona pana Ba), pracowicie usuwały chwasty i winorośle, przygotowując grunt pod sadzenie wysokoplennych eukaliptusów. Prawie 6 hektarów lasu produkcyjnego należącego do gospodarstwa domowego, zniszczonego przez tajfun nr 3 we wrześniu ubiegłego roku, było teraz karczowanych i ponownie obsadzanych przez ekipę pana Ba.
Las był zasłany powalonymi drzewami, nie wspominając o splątanych pnączach. Praca była mozolna i ciągła, pozostawiając wszystkich zlanych potem. Pan Ba nieustannie zachęcał ich do wytrwałości. „Zespół pracuje profesjonalnie i szybko. Są gotowi zjeść lunch i odpocząć w lesie, aby zapewnić postępy. Wciąż czeka na nas wiele obszarów leśnych należących do mieszkańców wioski. Teraz może to wyglądać chaotycznie, ale za kilka dni to miejsce zostanie oczyszczone, a gdy ulewny deszcz nawilży glebę, będziemy mogli sadzić drzewa” – poinformował pan Ba.
Zapytałem go o jego życie i o to, jak trafił do tego zawodu. Pan Ba milczał, zapalił fajkę, zaciągnął się głęboko i wypuścił gęstą chmurę białego dymu.
Opowiadał, że od młodości wędrował do Dong Trieu ( prowincja Quang Ninh ), aby zarobić na życie. Początkowo pracował jako hodowca bydła i najemny ogrodnik, a później został pracownikiem Stacji Leśnej Dong Trieu. Jako osoba dynamiczna i pracowita, pan Ba cieszył się sympatią kierownictwa stacji, które często dzieliło się z nim swoim doświadczeniem w sadzeniu, zarządzaniu i pielęgnacji lasu. Jego miłość do zawodu, miłość do lasu i szacunek dla natury stale rosły.
W 2009 roku w Quang Ninh brakowało siły roboczej do zalesiania. Pan Ba wykorzystał tę szansę i utworzył zespół specjalizujący się w zalesianiu. Zrekrutował i przeszkolił prawie 40 pracowników z prowincji Thanh Hoa i Bac Giang . W ciągu pierwszych pięciu lat zespół ds. zalesiania pod kierownictwem pana Ba z powodzeniem sadził i pielęgnował średnio 100 hektarów lasu rocznie. Podpisał również umowę ze Stacją Leśną Dong Trieu na utrzymanie ponad 70 kilometrów pasów przeciwpożarowych.

Wspominając Bac Giang i swoje rodzinne miasto Hai Duong, zauważył, że ruch na rzecz sadzenia lasów produkcyjnych również zaczyna się rozwijać. W 2013 roku przeniósł część swojego zespołu do miasta Chi Linh i dystryktu Luc Nam (Bac Giang), aby pracować na rzecz organizacji i osób potrzebujących. Jego zespół zajmujący się sadzeniem lasów pracował profesjonalnie, stopniowo zyskując zaufanie wielu organizacji i właścicieli lasów w różnych miejscach.
Jak co roku, w tym roku zespół pana Ba ma za zadanie zasadzić około 50-60 hektarów lasu produkcyjnego na potrzeby lokalnych gospodarstw domowych. Zespół dba również o 130 hektarów lasu należącego do trzech firm w dystryktach Soc Son (Hanoi), Tien Yen, Ba Che (Quang Ninh), Kinh Mon i Chi Linh City. Z uwagi na ogrom pracy pan Ba rekrutuje dodatkowych pracowników z prowincji górskich.
Oddany i odpowiedzialny

Naszą rozmowę przerwał lekki deszcz pod koniec dnia. Spoglądając w niebo, pan Ba zwierzył się: „W tym zawodzie deszcz jest cenny jak złoto. Deszcz jest niezbędny, aby rośliny mogły przetrwać i dobrze rosnąć. W dni bezdeszczowe po prostu karczujemy ziemię i dbamy o posadzone drzewa”.
Przeszedłem z panem Ba przez lasy, które wciąż były opustoszałe i jałowe po tajfunie numer 3. Jego oczy były pełne smutku, gdy wykrzyknął: „To rozdziera serce. Prawdopodobnie minie jeszcze wiele lat, zanim te płuca natury się zregenerują”.
Od końca ubiegłego roku w gminie Bac An i okręgu Van Duc doszło do kilku pożarów lasów. Za każdym razem, gdy słyszy o pożarze lasu, nawet w nocy, mobilizuje cały swój zespół pracowników i członków rodziny do pomocy w gaszeniu płomieni. Dla pana Ba to nie tylko obywatelski obowiązek, ale także dowód jego miłości do natury i pragnienia zapobiegania dalszym zniszczeniom lasu.
Po drodze pan Ba odwiedził kilka gospodarstw domowych przygotowujących się do zasadzenia lasów produkcyjnych. Pan Nguyen Dinh Phong z wioski Co Menh, który przygotowywał się do zasadzenia kilku hektarów wysokowydajnych eukaliptusów, powiedział: „Zespół pana Ba sadzi lasy bardzo szybko i jest bardzo zaangażowany. Od prawie 10 lat moja rodzina ufa jego zespołowi i co roku go zatrudnia”.
Pomijając szkody wyrządzone przez tajfun nr 3, pan Ba jest bardzo zadowolony, ponieważ jego wieloletnia praca przyniosła wiele radości rodzinom posiadającym lasy produkcyjne. Szacuje, że każdy hektar lasu, po 3,5 do 5 latach sadzenia, przynosi mieszkańcom wsi około 150 milionów VND, a po odliczeniu kosztów – 100 milionów VND zysku. Wszyscy robotnicy, którzy z nim pracują, mają pracę i stabilne dochody, pozwalające im utrzymać się.

Aby osiągnąć te rezultaty, pan Ba poświęcił również dużo czasu na badanie i sprowadzanie odpowiednich odmian roślin do górskich i leśnych obszarów swojej ojczyzny, takich jak wysokoplenne eukaliptusy C39, C3329, mieszańce akacji z nasion, szczepione akacje itp. Prowadził również skrupulatne badania i uczył najlepszych technik sadzenia i pielęgnacji, aby pomóc drzewom rosnąć silnym i odpornym na upadki podczas ulewnych deszczy i silnych wiatrów.
Pan Ba podkreślił: „Bezpieczeństwo zawsze stawiam na pierwszym miejscu. Od wycinki lasu, przez sadzenie, pielęgnację i zbiórkę, nadzoruję i instruuję pracowników, a także edukuję i doradzam mieszkańcom wsi w zakresie tworzenia pasów przeciwpożarowych. Tylko wtedy możemy zminimalizować szkody w przypadku pożaru”.

Po powrocie do domu pan Ba i jego drugi syn, Ngo Van Hung, zabrali mnie na wycieczkę do rodzinnego lasu. Obecnie zarządza on 5 hektarami lasu ochronnego i 3 hektarami lasu produkcyjnego w ramach umowy. Wszystkie te lasy praktycznie przetrwały tajfun nr 3 i teraz świetnie prosperują.
Ngo Van Hung, syn pana Ba, powiedział: „Zawsze pamiętamy to, co często powtarzał nam nasz ojciec: las jest naszym domem, las jest naszą ojczyzną”.
TIEN MANH - VAN TUANŹródło: https://baohaiduong.vn/nguoi-rung-o-bai-thao-409448.html






Komentarz (0)