W Hai Duong co roku 10-hektarowa farma, na której hodowanych jest 600 strusi, przynosi pani Nguyen Thi Binh miliardy dongów z dostaw materiału hodowlanego, jaj, mięsa, kiełbas i szynki.
Pani Nguyen Thi Binh, 61 lat (gmina Minh Tan, miasto Kinh Mon), jest jedną z dwóch osób w prowincji Hai Duong, które w 2023 roku Centralny Komitet Stowarzyszenia Rolników Wietnamskich uhonorował tytułem „Wybitnego Wietnamskiego Rolnika”.
Urodzona w rodzinie rolniczej, w wieku 18 lat, pani Binh wstąpiła do uzbrojonej policji, a po zwolnieniu ze służby pracowała jako robotnica w fabryce cementu Hoang Thach. Kierowana pragnieniem wzbogacenia się, w 1994 roku zrezygnowała z pracy, aby założyć z mężem firmę zajmującą się materiałami budowlanymi. Dzięki ciężkiej pracy i odrobinie szczęścia parze udało się zgromadzić pewien majątek.
Pod koniec 2005 roku pani Binh uczestniczyła w targach rolniczych w Hajfong i otrzymała broszury prezentujące modele hodowli strusi. Widząc, jak hoduje się te duże, dzikie zwierzęta, takie jak kury i kaczki, pani Binh zainteresowała się nimi i postanowiła pójść w ich ślady. Jednak dopiero cztery lata później zdecydowała się na przekształcenie rodzinnego modelu produkcji na hodowlę strusi.
Pani Binh jest właścicielką farmy strusi wartej dziesiątki miliardów VND. Zdjęcie: udostępnione przez właścicielkę.
Po kilku dniach zwiedzania i poznawania technik hodowli strusi w ośrodku badawczym Thuy Phuong Poultry Research Center ( Hanoi ), pani Binh zmobilizowała fundusze rodzinne i pożyczyła dodatkowe pieniądze, aby zainwestować 5 miliardów VND w budowę farmy, w której będzie przebywać 60 strusi w wieku ponad trzech miesięcy.
Na początku pani Binh spotkała się z zaciekłym sprzeciwem męża. Uważał on, że inwestowanie miliardów dongów w hodowlę dzikich zwierząt pochodzących z Afryki jest zbyt ryzykowne. „Próbowałem wszystkiego, żeby ją powstrzymać, ale nie udało mi się złamać jej determinacji” – wspominał pan Bui Van Hien, mąż pani Binh.
Hodowla strusi nie jest łatwa; pracownicy farmy nie znają się na tym, jak się z nimi obchodzić i jak się nimi opiekować, przez co często dochodzi do kopania lub wywoływania u strusi dzikich zachowań, skutkujących złamaniami nóg. Podczas Tet (wietnamskiego Nowego Roku) w 2010 roku, odgłos fajerwerków w Sylwestra przestraszył nawet strusie, które wyskakiwały z klatek i biegały dookoła. Cała rodzina i pracownicy farmy musieli się rozdzielić, aby je znaleźć i zaprowadzić z powrotem do klatek.
Dzięki wytrwałym wysiłkom pani Binh i pracownicy farmy stopniowo oswoili te gigantyczne ptaki. „Teraz, gdy tylko zobaczą niebieskie uniformy pracowników, całe stado unosi głowy w poszukiwaniu pożywienia, zamiast zachowywać się agresywnie lub uciekać jak wcześniej” – powiedziała pani Vu Thi Huyen, która pracuje na farmie od ponad 10 lat.
Obecnie na fermie hodowanych jest około 200 strusi w wieku rozpłodowym i 400 strusi handlowych, hodowanych w 20 zagrodach, każda o powierzchni około 200 m2.
Aby dać strusiom przestrzeń do biegania i skakania, pani Binh umieściła 30 ptaków w jednym wybiegu, rozkładając podłogę z żółtego piasku, a z przodu wybiegu ustawiła karmniki i poidła. Codziennie pracownicy muszą dokładnie czyścić wybieg, aby strusie nie zjadły przypadkowo obcych przedmiotów.
Pomimo dzikiego pochodzenia, strusie są łatwe w hodowli, dobrze adaptują się do klimatu północnego Wietnamu, są mniej podatne na choroby i mogą zjadać wiele rodzajów chwastów oraz paszę z mąki ryżowej i kukurydzy. Aby obniżyć koszty i chronić środowisko, pani Binh stworzyła model hodowli w obiegu zamkniętym. Odchody strusi służą do nawożenia traw, ryb i roślin wodnych, które następnie stają się pożywieniem dla strusi. Struś zjada dziennie 1,5 kg paszy, 1 kg trawy i wypija 4 litry wody; w okresie lęgowym zjada ich jeszcze więcej.
Pisklęta strusie sprzedawane są za 1,5 miliona VND za sztukę. Zdjęcie: Le Tan
Oprócz dostarczania strusiego materiału hodowlanego, jaj i mięsa, pani Binh przetwarza również kiełbasy i szynki strusie na produkty spełniające standardy jakości OCOP 4. Otworzyła nawet własną restaurację w mieście Hai Duong, aby serwować dania ze strusiego mięsa.
Pani Binh zawsze pracuje na farmie do późnych godzin nocnych, sprawdzając każdy kojec i inkubator jaj. „Utrzymywałam ten zwyczaj od samego początku, kiedy zakładałam farmę. W przypadku cennego inwentarza żywy, drobny błąd może spowodować, że setki milionów, a nawet miliardy dongów znikną z dnia na dzień” – wyjaśniła.
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy pani Binh zaczęła budować swoją farmę, ktoś w Hai Duong również hodował strusie, ale zbankrutował. „Poszedłem tam, żeby zadać pytania i skorzystać z ich doświadczenia, aby uniknąć tych samych błędów” – powiedział właściciel farmy.
W 2020 roku farma strusi pani Binh osiągnęła zysk w wysokości ponad 1,3 miliarda VND, a w latach 2021 i 2022 przekroczyła 2 miliardy VND. Farma, warta dziesiątki miliardów VND, zapewnia również zatrudnienie dziesiątkom pracowników, których pensje wahają się od 6 do 15 milionów VND.
„Moim marzeniem jest stworzenie ośrodka hodowli wartościowych ekonomicznie zwierząt gospodarskich, do którego ludzie mogliby przyjeżdżać, uczyć się i importować zwierzęta hodowlane po niskich kosztach” – powiedziała pani Binh, dodając, że planuje w najbliższej przyszłości rozszerzyć farmę do 2000 zwierząt.
Pan Hoang Minh Coi, przewodniczący Stowarzyszenia Rolników z miasta Kinh Mon, skomentował, że pani Binh jest „wybitną rolniczką, która odznacza się śmiałością w myśleniu i działaniu”. Oprócz tego, że jest odnoszącą sukcesy bizneswoman, aktywnie angażuje się w działalność charytatywną, rozwój obszarów wiejskich i lokalne inicjatywy.
Le Tan
Link źródłowy








Komentarz (0)