CZY MU POZBYJE SIĘ SWOICH DZIWNYCH CECH?
Po pokonaniu silnego przeciwnika, Newcastle, MU zdołało zremisować jedynie u siebie z Wolverhampton – przeciwnikiem, który przegrał 11 kolejnych meczów i był uważany za „łatwy cel” dla każdej drużyny Premier League. W tamtym czasie, mając zaledwie 2 punkty po 18 kolejkach, Wolverhampton zbliżał się do rekordu drużyny z najmniejszą liczbą punktów w całej historii Premier League.

Czy tymczasowy menedżer Darren Fletcher (po lewej) pomoże Manchesterowi United pokonać Burnley?
Zdjęcie: AFP
Teraz przeciwnikiem MU jest Burnley, niezbyt wyróżniająca się wersja Wolverhampton, który znajduje się na końcu tabeli. A cecha „specjalizacji w trudnych zadaniach” prawdopodobnie znów dręczy kibiców MU. Ale na razie jest ogromna różnica: to pierwszy mecz MU po zwolnieniu trenera Rubena Amorima.
Mając za sobą doświadczenie w trenowaniu drużyny U-18 i nie mając gwarancji, ile meczów poprowadzi jako tymczasowy menedżer, Fletcher naturalnie nie będzie długoterminowym atutem dla MU. Jednak, mówiąc w nieco „duchowym” sensie, kibice MU mają powody, by liczyć na lepsze jutro pod wodzą Fletchera. W końcu Burnley nie jest dla nich równym rywalem, więc obserwatorzy nie powinni przywiązywać zbyt dużej wagi do aspektów technicznych i siły składu, analizując możliwości obu drużyn.
Z technicznego punktu widzenia, teoretycznie, zwolnienie Amorima mogłoby doprowadzić do dwóch zasadniczych zmian dla MU w tym meczu. Formacja 3-4-3, której obawiała się cała drużyna, nie będzie już domyślnym wyborem. Ponadto, w zależności od sytuacji, MU może dokonywać zmian skuteczniej niż dotychczas. Zmiany (lub ich brak) to główna cecha trenera Amorima – tak oczywista, że nawet przeciętni kibice z łatwością je rozpoznają.
PROBLEM V.ESKO
Najwyraźniejszym dowodem na słabe zmiany trenera Amorima jest jego ewidentna niezdolność do radzenia sobie z fatalną formą Benjamina Sesko – jednym z największych rozczarowań w Premier League w tym sezonie. Zbyt wolny w podejmowaniu decyzji o wykończeniu akcji, wybieranie złego momentu na strzał głową, niecelne strzały… Sam Sesko zmarnował niezliczone dobre okazje w meczu z Leeds w ostatniej kolejce. I to nic nowego.
Dzięki temu, że Bryan Mbeumo i Amad Diallo byli zajęci Pucharem Narodów Afryki, Sesko regularnie wychodził w pierwszym składzie w ostatnich czterech rundach. W tych czterech meczach oddał 12 strzałów na bramkę i jest jedynym zawodnikiem w całej lidze, który nie strzelił gola, mimo że oddał ich tak wiele. Wszyscy, którzy oddali tyle samo strzałów co Sesko, zdobyli co najmniej dwa gole. Spośród 12 zawodników z najwyższym xG (oczekiwanym wskaźnikiem bramek) w wyżej wymienionych meczach, Sesko jest jedynym, który nie strzelił gola.
Wysoki xG (xenial bramek) wskazuje, że Sesko nie brakowało wsparcia ze strony kolegów z drużyny. Wręcz przeciwnie. Sam Sesko oddał sześć strzałów na bramkę przeciwko Wolverhampton, ale żaden z nich nie sprawił kłopotów bramkarzowi drużyny przeciwnej. Problem w tym, że kiedy Sesko był tak niezdarny w obliczu okazji stworzonych przez kolegów z drużyny, sztab szkoleniowy MU nie zaproponował żadnego rozwiązania. To zadanie Fletchera i czy historia będzie inna?
Mając tyle samo punktów co piąta Chelsea i tylko trzy punkty straty do czwartego Liverpoolu (który w tej rundzie gra na wyjeździe z Arsenalem), Manchester United wciąż ma nadzieję w walce o miejsce w Lidze Mistrzów. W rzeczywistości MU mógłby znaleźć się w pierwszej czwórce, gdyby Sesko nie zmarnował okazji strzeleckich w dwóch rozczarowujących remisach (z Wolverhampton i Leeds). Zdolność Darrena Fletchera do „ustawienia” sezonu w tej rundzie to temat warty uwagi, ponieważ MU zmierzy się z Manchesterem City i Arsenalem w kolejnych dwóch rundach.
Źródło: https://thanhnien.vn/thoi-ky-moi-cua-mu-se-khac-185260106222527086.htm






Komentarz (0)