
Tottenham wywołuje ogromne rozczarowanie wśród swoich kibiców - Zdjęcie: AFP
Upokarzająca porażka 0-3 na własnym boisku z bezpośrednim rywalem, Nottingham Forest, w 31. rundzie Premier League sezonu 2025-2026 zepchnęła Tottenham blisko strefy spadkowej.
Pełnowymiarowy kryzys
Przerażone miny piłkarzy i buczenie rozbrzmiewające na stadionie Tottenham Hotspur stały się w ostatnich tygodniach przeraźliwie znajomym obrazem.
Przegrana z Nottingham Forest, drużyną, która również walczy o utrzymanie się w lidze i która w tym sezonie zmieniła czterech trenerów, jest najwyraźniejszym dowodem na spadek formy Tottenhamu. Przegrali u siebie 0:3, co oznaczało czwartą z rzędu porażkę na stadionie Tottenham Hotspur w Premier League.
Tottenham nie odniósł zwycięstwa w Premier League od początku 2026 roku. Ostatnie zwycięstwo odniósł 28 grudnia ubiegłego roku, w ciężko wywalczonym meczu z Crystal Palace, zakończonym wynikiem 1:0.
Seria 13 kolejnych meczów bez zwycięstwa (5 remisów, 8 porażek) wyrównała drugi najgorszy wynik w historii klubu, ustanowiony w listopadzie 1912 r.
Przybycie tymczasowego trenera Igora Tudora okazało się całkowicie nieskuteczne. W siedmiu meczach, w których prowadził, zanotował tylko jedno zwycięstwo, jeden remis i pięć porażek.
Zbliżają się liczne negatywne konsekwencje.
Konsekwencje tej słabej serii wykraczają poza aspekt zawodowy. Porażka z Nottingham Forest sprawiła, że Tottenham spadł na 17. miejsce z zaledwie 30 punktami po 31 kolejkach, zaledwie o jeden punkt nad strefą spadkową.
Według superkomputera Opta, szanse klubu z północnego Londynu na spadek z ligi gwałtownie wzrosły do 22,33%. Jeśli ziści się najgorszy scenariusz, Tottenham czeka szok finansowy na niespotykaną dotąd skalę.
Według analizy BBC, spadek do angielskiej Championship może kosztować ich ponad 250 milionów funtów. Fundament finansowy, który utrzymywał ich w „Wielkiej Szóstce”, załamie się wraz ze spadkiem przychodów ze sprzedaży biletów, umów sponsorskich, a zwłaszcza praw telewizyjnych.

Porażka z Nottinghamem postawiła Tottenham (w białych koszulkach) na skraju katastrofy – zdjęcie: AFP
Ekspert finansowy Kieran Maguire uważa, że przychody Tottenhamu nie utrzymają się na poziomie 600 milionów funtów z poprzedniego sezonu. Oczekuje się, że same przychody z praw telewizyjnych spadną ze 190 milionów funtów do niecałych 45 milionów funtów.
Największą presję w tej chwili wywierają ogromne koszty klubu. Koszty wynagrodzeń Tottenhamu rosną obecnie o około 276 milionów funtów rocznie.
Według The Athletic , jeśli drużyna spadnie z ligi, większość zawodników pierwszego składu będzie zmuszona zgodzić się na obniżkę wynagrodzenia o 50% w oparciu o warunki kontraktu. Niewątpliwie doprowadziłoby to do masowego odejścia kluczowych zawodników, pogrążając drużynę w poważnym kryzysie kadrowym.
Co więcej, Tottenham ma również ogromny dług wynoszący ponad 300 milionów funtów z tytułu niezapłaconych opłat transferowych.
Pozostałe siedem meczów Tottenhamu jest uznawanych za finałowe, z niezwykle napiętym terminarzem. Będą musieli rozegrać na wyjeździe z Sunderlandem, Wolves, Aston Villą i Chelsea, a także u siebie z Brighton, Leeds i Evertonem.
Jeśli szybko się nie obudzą, „Koguty” ryzykują spadkiem do niższej ligi w przyszłym sezonie.
Źródło: https://tuoitre.vn/bao-dong-do-cho-tottenham-20260323144226907.htm






Komentarz (0)