Po tygodniu ciągłej eskalacji, konsekwencje ataków USA i Izraela na Iran, wraz z odwetowymi działaniami Teheranu, doprowadziły do zakłóceń w ruchu przez Cieśninę Ormuz – strategiczny szlak żeglugowy, którym przewozi się około 20% światowego zużycia ropy naftowej – co wzbudziło obawy na rynku, że globalne dostawy mogą zostać ograniczone na dłuższy okres.
Zapierające dech w piersiach wahania

Ostatnie wahania cen ropy naftowej wykazały bezprecedensowy wzrost. W zeszłym tygodniu ceny amerykańskiej ropy naftowej wzrosły o około 35%, co stanowi największy tygodniowy wzrost od wprowadzenia kontraktów terminowych na ropę naftową w 1983 roku.
Ceny ropy naftowej nie tylko gwałtownie wzrosły, ale również podlegały bardzo szybkim wahaniom. Wczesnym rankiem 9 marca w Azji ceny ropy wzrosły o 10% w ciągu zaledwie minuty i kontynuowały wzrost o kolejne 10% w ciągu kolejnych 15 minut.
Bezpośrednią przyczyną wzrostu cen są zakłócenia w żegludze w Cieśninie Ormuz. Od wybuchu konfliktu wiele statków handlowych unikało przepływania przez ten obszar z obawy przed atakiem, co doprowadziło do niemal całkowitego paraliżu żeglugi.
Arabia Saudyjska zwiększyła dostawy ropy z Morza Czerwonego, aby utrzymać eksport, ale dane dotyczące żeglugi pokazują, że te wysiłki są nadal niewystarczające, aby zrekompensować straty ropy, która nie może przepłynąć przez cieśninę Ormuz. Zakłócenia w żegludze szybko wpłynęły na produkcję. Gdy tankowce nie były w stanie przetransportować ładunku, zapasy ropy w magazynach wzrosły, zmuszając wielu producentów do ograniczenia produkcji.
Irak został najbardziej dotknięty. Szacunki rynkowe wskazują, że jego produkcja ropy spadła o około 60%, z 4,3 miliona baryłek dziennie przed konfliktem do około 1,7–1,8 miliona baryłek dziennie. Z powodu braku możliwości lub niechęci tankowców do przepłynięcia Cieśniny Ormuz, wiele odwiertów zostało zmuszonych do zamknięcia.
Sytuacja ta rozprzestrzeniła się również na innych dużych producentów. Kuwejt ogłosił cięcia w produkcji ropy naftowej i mocy rafineryjnych z powodu zagrożeń dla żeglugi, podczas gdy Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) poinformowały o ostrożnym dostosowywaniu produkcji na morzu, aby uniknąć niedoboru miejsca w magazynach.
Zagrożenie dla infrastruktury energetycznej dodatkowo potęguje obawy rynku. Izrael zaatakował magazyn paliwa w pobliżu Teheranu, a Iran przeprowadził ataki dronów i rakiet w regionie. Wydarzenia te nasiliły obawy rynku, że infrastruktura energetyczna na Bliskim Wschodzie może nadal być celem ataków.
Silny nacisk

Zmienne ceny ropy naftowej wywierają znaczną presję na globalną gospodarkę , windując ceny benzyny, oleju napędowego i paliwa lotniczego. Wyższe koszty energii budzą obawy o powrót inflacji i zmuszenie konsumentów do ograniczenia wydatków. Jeśli ceny ropy naftowej utrzymają się powyżej 100 dolarów za baryłkę przez dłuższy czas, wielu analityków uważa, że globalny wzrost gospodarczy ucierpi. Według ostrzeżenia Dyrektor Zarządzającej Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), Kristaliny Georgiewej, 10% wzrost cen ropy naftowej w ciągu roku może zwiększyć globalną inflację o około 40 punktów bazowych, jednocześnie zmniejszając globalną produkcję gospodarczą o 0,1-0,2%.
Gospodarki silnie uzależnione od importu energii znajdują się pod największą presją. Japonia importuje około 90% ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz, Korea Południowa jest zależna od Bliskiego Wschodu w zakresie około 70% swojej ropy naftowej, podczas gdy około 60% tajwańskiej ropy naftowej i 30% tajwańskiego gazu ziemnego jest transportowane tą drogą.
Szok cenowy w sektorze energetycznym ma ogromny wpływ na Europę i Azję – regiony silnie uzależnione od dostaw z Bliskiego Wschodu. Według głównego ekonomisty Rystad Energy, Claudio Galimbertiego, ceny oleju napędowego w Europie wzrosły dwukrotnie, a ceny paliwa lotniczego w Azji o prawie 200%. Zakłócenia w dostawach zaczynają również wpływać na życie ludzi. W Korei Południowej średnia cena benzyny w Seulu przekroczyła 1900 wonów za litr – najwięcej od prawie czterech lat – z powodu podwyżek cen w rafineriach. Mjanma, która opiera się niemal wyłącznie na importowanym paliwie, ogłosiła 7 marca wprowadzenie ograniczeń w funkcjonowaniu pojazdów napędzanych benzyną w naprzemienne dni w zależności od numeru rejestracyjnego. W Tajlandii rząd zwiększył import ropy naftowej z Afryki Zachodniej i Stanów Zjednoczonych, aby zmniejszyć zależność od Bliskiego Wschodu, jednocześnie zobowiązując się do utrzymania stabilnych cen oleju napędowego przez 15 dni. Grupa Siedmiu (G7) uprzemysłowionych państw rozważa plan uwolnienia 400 milionów baryłek ropy ze swoich wspólnych rezerw w celu ustabilizowania rynku.
Zakłócenia w dostawach z Iranu mogą również pogorszyć sytuację. Iran eksportuje obecnie około 1,6 miliona baryłek ropy dziennie, głównie do Chin. Jeśli dostawy te zostaną przerwane, Chiny będą musiały znaleźć alternatywne źródła, co doprowadzi do wzrostu konkurencji na rynku energii i dalszego wzrostu cen.
Według Michaela Every'ego, globalnego stratega Rabobanku, to, co dzieje się obecnie na rynku energii, nosi znamiona kilku poważnych wstrząsów gospodarczych w historii. Every argumentuje, że obecna sytuacja łączy w sobie elementy szoku naftowego po wojnie na Bliskim Wschodzie w 1973 roku, szoku surowcowego po konflikcie rosyjsko-ukraińskim w 2022 roku oraz szoku w łańcuchach dostaw wywołanego pandemią COVID-19. Every ostrzega, że jeśli kryzys się utrzyma, szkody dla światowej gospodarki mogą wzrosnąć wykładniczo, wywołując efekt domina na wielu rynkach.
Perspektywy rynku ropy naftowej zależą obecnie w dużej mierze od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie. Sekretarz Energii USA Chris Wright zasugerował, że żegluga przez Cieśninę Ormuz może zostać przywrócona w najbliższej przyszłości, jeśli zagrożenia dla tankowców zostaną opanowane. W najgorszym przypadku zakłócenia mogą trwać kilka tygodni.
Wielu ekspertów ostrzega jednak, że ryzyko pozostaje wysokie. Według analityka ds. energii Saula Kavonica z MST Financial, rynek nadal oczekuje złagodzenia napięć w nadchodzących tygodniach. Jeśli jednak przepływy energii nie zostaną wkrótce przywrócone, ceny ropy mogą wzrosnąć do poziomu, który zmusi popyt do gwałtownego spadku. W takim scenariuszu ceny ropy przekraczające 150 dolarów za baryłkę są całkowicie możliwe. Eksperci uważają, że globalny rynek energii będzie nadal narażony na ryzyko znacznej zmienności w najbliższej przyszłości, ponieważ łańcuch dostaw ropy naftowej i gazu znajduje się pod bezprecedensową presją od czasu niedawnych wstrząsów energetycznych.
Według eksperta Adnana Mazarei z Peterson Institute for International Economics (USA), rynek stopniowo zaczyna zdawać sobie sprawę, że ten kryzys może nie zakończyć się w najbliższym czasie. Uważa on, że cele, jakie Stany Zjednoczone wyznaczyły sobie w celu szybkiej stabilizacji sytuacji, stają się coraz trudniejsze do osiągnięcia.
Z geopolitycznego punktu widzenia, obecny kryzys naftowy uwypukla, jak bardzo rynki energii są uzależnione od stabilności Bliskiego Wschodu. Przedłużający się konflikt może sprawić, że zmienna „czarnego złota” wywoła poważne wstrząsy kryzysowe. Nawet jeśli napięcia szybko ustaną, konsekwencje dla łańcucha dostaw energii mogą się utrzymywać, ponieważ naprawa uszkodzonej infrastruktury wymaga czasu, a operacje żeglugowe muszą dostosować się do wyższego poziomu ryzyka.
Źródło: https://baotintuc.vn/kinh-te/bien-so-vang-den-20260309174643739.htm






Komentarz (0)