Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Wioska Cau Kieu pomaga w poszukiwaniach ofiar utonięć.

VnExpressVnExpress30/05/2023

[reklama_1]

W prowincji Quang Nam, ponad 15 gospodarstw domowych w gminie Binh Hai, w dystrykcie Thang Binh, utrzymuje się z połowu ryb na długie haki. Gdy ktoś utonie, używają haczyków do bezpłatnego poszukiwania ciała.

Pod koniec maja pan Ho Van Chuong, 67-latek, mieszkaniec wioski An Tran w gminie Binh Hai, przyniósł 10 uchwytów na haczyki wędkarskie, aby je naprawić. Naostrzył każdy haczyk i starannie umieścił go w bambusowym uchwycie.

„Cau kieu”, znane również jako „cau vuong”, polega na wrzuceniu haczyka do wody bez przynęty. Haczyk wykonany jest z giętej stali nierdzewnej, która nie rdzewieje po zanurzeniu w wodzie morskiej. Żyłkę umieszcza się w bambusowej rurce i mocno zaciska – proces ten nazywa się „cau kieu”.

Każda żyłka ma 45 metrów długości, a haczyk jest przymocowany co 25 cm. Do długiej żyłki przymocowany jest spławik, który po opuszczeniu unosi się 20-30 cm nad dnem. Ryby przepływające obok przeszkody zawracają lub machają ogonami i łapią się na haczyk. Ta metoda sprawdza się głównie przy połowach płaszczek.

Pan Ho Van Chuong pracuje jako rzemieślnik budujący mosty od ponad 40 lat. Zdjęcie: Dac Thanh

Pan Ho Van Chuong pracuje jako rybak łowiący na długie linki od prawie 40 lat. Zdjęcie: Dac Thanh

Praktyka łowienia ryb bez przynęty została wprowadzona w wiosce An Tran w połowie lat 80. XX wieku. Obecnie ponad 45 gospodarstw domowych w wiosce praktykuje ten proceder, stając się znaną wioską w prowincji Quang Nam, znaną z połowów bez przynęty. „Ten zawód pomógł rybakom budować domy i zapewnić edukację swoim dzieciom” – powiedział pan Chuong.

Wioska rybacka w szczególności pomogła również wielu rodzinom, których członkowie utonęli. W ciągu prawie 40 lat praktyki pan Chuong trzykrotnie zarzucił wędkę, aby szukać ofiar tonięcia na morzu. Ofiarami byli zarówno krewni, jak i obcy. Zginęli podczas połowu ryb w pobliżu brzegu.

Nosił ze sobą każdą linkę wędkarską, aby określić miejsce i czas zatonięcia ciała, przewidując przypływ i odpływ, a następnie zarzucał linkę. Jeden koniec linki był przymocowany do brzegu, a następnie on i inni rybacy wiosłowali do miejsca, w którym zatonęło ciało. Każda 45-metrowa linka miała 110 haczyków, które były opuszczane na długą linę blisko dna morskiego.

Proces wydobycia musi przebiegać powoli; jeśli ciało zostanie znalezione, haczyk zaczepi się o ubranie. Jeśli ofiara tonięcia jest nadal zanurzona i nie odpłynęła daleko, większość ciał można wydobyć metodą połowu na długą linkę. Jeśli jednak utonięcie nastąpiło ponad trzy dni temu, ciało wypłynie na powierzchnię, co zmniejsza prawdopodobieństwo jego znalezienia, wyjaśnił pan Chuong.

Improwizowane mosty, zbudowane w odległości 25 cm między sobą, są opuszczane do wody. Zdjęcie: Dac Thanh

Rybacy spuszczają żyłkę do morza, aby złowić ryby. Zdjęcie: Dac Thanh

Po znalezieniu ciała właściciel żyłki informuje o tym rodzinę, ale jej nie dotyka. Żyłka, którą posłużyła do wyciągnięcia ciała, zostaje następnie wyrzucona. Chociaż wydał pieniądze na jej zakup, pan Chuong nie żąda niczego w zamian. „Nie tylko ja, ale wszyscy mieszkańcy wioski robią to samo. Pomagamy dzielić ból z rodziną ofiary” – powiedział, dodając, że za każdym razem, gdy wyławia ciało, wyrzuca około czterech żyłek. Każda żyłka kosztuje 160 000 dongów.

Pan Tran Van Binh, mieszkający 200 metrów od domu pana Chuonga, łowi ryby na długą linkę od ponad 35 lat, produkując również haczyki. Zawód ten pomógł mu utrzymać dwójkę dzieci na studiach i pomógł wielu osobom odnaleźć ciała utoniętych.

Krewni wielu ofiar wciąż przychodzą do jego domu, prosząc go o pomoc w odnalezieniu ciał. Daje im wędki i instruuje, jak ich używać, nie pobierając za to żadnych opłat. Niektóre rodziny, które znalazły ciała, przyszły później, aby mu podziękować. „Zaoferowali pieniądze, ale ich nie przyjąłem. W potrzebie jestem gotów pomóc im w każdy możliwy sposób, nie oczekując niczego w zamian” – powiedział 63-letni rybak.

Pan Binh zarabia na życie, ustawiając i łowiąc wędki, więc daje wędki wielu ludziom, aby zabrali je do domu i poszukali utonięć. Zdjęcie: Dac Thanh

Pan Binh pożyczył swoją wędkę wielu osobom, aby mogły ją zabrać do domu i wykorzystać w poszukiwaniach ofiar utonięć. Zdjęcie: Dac Thanh

Według pana Trana Van Nama, sekretarza wsi An Tran, wcześniej w wiosce było 45 gospodarstw domowych zajmujących się tym zawodem, ale obecnie tylko ponad 15 z nich utrzymuje praktykę połowu ryb na długą linkę. Za każdym razem, gdy w Quang Nam dochodzi do utonięcia, rząd i placówka straży granicznej mobilizują rybaków do pomocy.

„Praktyka używania żyłek wędkarskich do wydobywania ciał jest bardzo skuteczna, szczególnie w niedawnych wypadkach. Rybacy inwestują swój czas i pieniądze, mając nadzieję na odnalezienie ciał i dzielenie się żalem z rodzinami ofiar” – powiedział pan Tran.

Dac Thanh



Link źródłowy

Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Szczęśliwy

Szczęśliwy

Mój przyjaciel

Mój przyjaciel

zawsze noś promienny uśmiech

zawsze noś promienny uśmiech