Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Wiadomość od Dien Bien

Wraz z nadejściem maja słońce zaczyna rzucać złocisty odcień na liście, a jednocześnie to czas, gdy wspomnienia mojego dziadka budzą się niespokojnie. W tym roku kończy ponad dziewięćdziesiąt lat. Jego oczy ciemnieją, chude dłonie pokrywają się plamami starczymi, ale za każdym razem, gdy pada słowo „Dien Bien Phu”, jego zwyczajna znużona mina nagle znika, a on sam opowiada historie czystym, donośnym głosem, jakby stał pośrodku pola bitwy.

Báo An GiangBáo An Giang10/05/2026

Dla niego dni „kopania tuneli w górach, spania w bunkrach, znoszenia ulewnych deszczów i spożywania skromnych racji żywnościowych” w 1954 roku to nie tylko słowa drzemiące uśpione na kartach podręczników szkolnych; wciąż rezonują w jego starych ranach za każdym razem, gdy zmienia się pogoda, boląc, jakby to było wczoraj. To była jego młodość, ciało i krew, i towarzysze, którzy leżeli pogrzebani za mgłami północno-zachodniego Wietnamu – część jego życia, której, choć czas może ją przykryć kurzem, nigdy nie zapomni.

Opowiadał, że wtedy cały kraj pędził na front, a atmosfera była pełna entuzjazmu niczym na festiwalu. Napływały niezliczone zgłoszenia o wolontariat, a ludzie bez wahania podążali śladami swoich poprzedników. Są historie, których wnuk urodzony w czasie pokoju, taki jak ja, z trudem sobie wyobraża. Na przykład historia pana Trinh Dinh Bama z gminy Dinh Lien (dawniej dystrykt Yen Dinh, prowincja Thanh Hoa ), współmieszkańca mojego dziadka, który rozebrał ołtarz swoich przodków, aby wykorzystać drewno na taczki do transportu zapasów. Ołtarz jest miejscem najświętszym i najbardziej czczonym, ale kiedy kraj go potrzebował, ludzie byli gotowi poświęcić wszystko, nie zatrzymując niczego dla siebie.

Należał wtedy do jednostki transportu medycznego, zawsze blisko linii frontu. Wspominając deszczowe dni w Dien Bien Phu , lekko zadrżał. Błotniste okopy sięgały kolan, a on i jego towarzysze musieli wysoko podnosić ręce, niosąc nosze na głowach, aby ranni się nie pobrudzili. „Błoto zmieszane z krwią naszych towarzyszy spadało na nasze twarze i głowy; to było rozdzierające” – powiedział, wpatrując się w dal, jakby napotykał twarze przeszłości pośród dymu strzelaniny. Na zdradliwej Przełęczy Pha Din konwoje wozów podążały jeden za drugim przez wąwóz, wioząc setki kilogramów ryżu i soli na linię frontu – wyczyn, którego być może nawet wróg nie mógł sobie wyobrazić w najśmielszych snach.

Słuchając jego opowieści, uświadomiłem sobie, że w jego pamięci Dien Bien Phu to nie tylko odgłosy strzałów. Był też słony smak potu zmieszanego z krwią, ostry zapach wilgotnej ziemi po deszczu i delikatny aromat miski świeżo ugotowanego ryżu z zupą z manioku, którą żołnierze dzielili się przy wejściu do bunkra. Z jakiegoś powodu te proste rzeczy pamiętał najżywiej, nawet po ponad siedemdziesięciu latach.

7 maja tego roku, gdy tysiącfuntowy ładunek wybuchowy wstrząsnął wzgórzem A1, a czerwona flaga z żółtą gwiazdą załopotała na szczycie bunkra De Castries, mój dziadek i jego towarzysze objęli się i płakali jak dzieci. Płakali, bo wiedzieli, że wciąż żyją, bo pokój naprawdę nadszedł. I płakali za tymi, którzy na zawsze spoczną u stóp wzgórza Him Lam i wzgórza A1, zostawiając za sobą młodzieńcze życie w czerwonej ziemi północno-zachodniego Wietnamu.

Teraz, co roku w maju, widzę go, jak po cichu wyjmuje swoją starą manierkę lub zardzewiałą żeliwną miskę, żeby ją wyczyścić. To pamiątki z czasów wojny i on je pielęgnuje, jakby wciąż dawały mu ciepło. Potem zapala kadzidełko i odwraca twarz na północny zachód. W mglistym dymie zastanawiam się, co znowu widzi – może twarze poczerniałe od dymu prochowego, jasne uśmiechy młodości, które pozostały w połowie drogi na szczyt góry.

Patrząc na niego, zrozumiałem, że Dien Bien Phu nigdy nie odeszło w przeszłość. Wciąż tam było, wplecione w jego krew i ciało, nawet w starcze plamy na tych chudych, wychudłych dłoniach. To było miejsce, gdzie dawni żołnierze wciąż strzegli pokoju dzisiaj, i to właśnie tam znalazłem odpowiedź na pytanie, kim jestem i gdzie zaczynam.

Według gazety Dien Bien

Źródło: https://baoangiang.com.vn/loi-nhan-dien-bien-a485155.html


Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Dwóch przyjaciół

Dwóch przyjaciół

Nowa przestrzeń mieszkalna

Nowa przestrzeń mieszkalna

Żołnierz inżynierii

Żołnierz inżynierii