Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

Reporter opowiada historię.

Công LuậnCông Luận13/01/2025

(CLO) Wally Skalij, doświadczony reporter „Los Angeles Times” z 25-letnim doświadczeniem w relacjonowaniu pożarów lasów, przeczuwał coś złego, gdy usłyszał prognozę silnej wichury w tym tygodniu. Natychmiast poinformował swojego redaktora: „Jeśli to się stanie, sytuacja będzie bardzo poważna”. Nikt jednak nie spodziewał się, że katastrofa będzie aż tak niszczycielska.


W ciągu ostatnich kilku dni pożary lasów spustoszyły wiele społeczności w Los Angeles, spalając prawie 35 000 akrów i ponad 10 000 domów. W katastrofie zginęło co najmniej 10 osób. Całe dzielnice, w tym zamożne obszary, takie jak Altadena i Pacific Palisades, zostały obrócone w popiół.

Skalij spędził 15 godzin, dokumentując niszczycielskie skutki pożaru. W rozmowie z CJR powiedział: „Pożary lasów to bardzo nieprzewidywalne potwory. Nie można sobie wyobrazić ich niszczycielskiej siły, dopóki nie zobaczy się ich na własne oczy”.

Reporterzy opowiadają o niszczycielskich pożarach lasów w Los Angeles (zdjęcie 1).

Skalij powiedział, że nigdy nie relacjonował tak niszczycielskiego pożaru. (Zdjęcie: Christina House / Sipa USA via AP)

Podróż samochodem z domu do Pacific Palisades zajmuje około 35-40 minut. Kiedy Skalij dotarł do Sunset Boulevard, droga była całkowicie zablokowana. Samochody stały zderzak w zderzak, wszyscy próbowali uciec przed pożarem. Zajęli wszystkie pasy ruchu, uniemożliwiając przejazd wozom strażackim. Po pewnym czasie chaosu kilka osób ustąpiło miejsca, tworząc wąski pas ruchu.

Skalij powiedział, że gdyby nie termin oddania artykułu, chciałby tam zostać, aby udokumentować chaos panujący w czasie pożaru. Zatrzymał się, aby zrobić kilka zdjęć ludzi wyprowadzających psy i ciągnących walizki, wychodzących z domów. Musiał jednak wrócić na miejsce pożaru przed godziną 15:00, więc musiał kontynuować podróż.

„W tym momencie ogień wciąż szalał na górze, ale zaczął rozprzestrzeniać się na tereny mieszkalne. Zbliżając się, zobaczyłem trzy domy w płomieniach. Nie było widać ani jednej duszy, nie pojawił się ani jeden wóz strażacki. Widok płonących domów zawsze łamie mi serce, ale najbardziej pragnąłem uchwycić moment, w którym dzielni strażacy walczą z pożarem. Chciałem sfotografować ich zmagania z wężami strażackimi, z twarzami pełnymi troski i determinacji. W tych chwilach czułem nagłą potrzebę, potężną energię” – powiedział Skalij.

Przez cały czas próbował kontaktować się z redakcją w celu uzyskania aktualizacji. Jednak sieci komórkowe na obszarach dotkniętych pożarami były często bardzo zawodne. Skalij znalazł sposób na połączenie się w pobliskim barze, gdzie sygnał telefoniczny był bardziej stabilny.

Właśnie wtedy redaktorzy zaczęli do niego pisać z pytaniem: „Hej, Getty Villa może się palić!”. W końcu postanowił pojechać na Pacific Coast Highway w Malibu. Tam Skalij uchwycił niezwykle poruszające zdjęcia płonących domów nad morzem. Scena była naprawdę przejmująca.

Skalij opowiadał, że był już świadkiem wielu pożarów lasów w Malibu i zazwyczaj ogień powoli rozprzestrzeniał się w dół zbocza, a żar roznosił się na wiele kilometrów. Czasami zniszczeniu ulegał tylko jeden lub dwa domy nadbrzeżne. Ale tym razem było zupełnie inaczej. Pożar wybuchł z przerażającą siłą, a wiatr był silniejszy niż cokolwiek, co kiedykolwiek widział.

„Był taki moment, gdy stojąc obok remizy strażackiej, wyraźnie poczułem silny podmuch wiatru. Nie przesadzam, mówiąc, że prędkość wiatru mogła sięgać nawet stu kilometrów na godzinę. Wiatr zdawał się porywać wszystko; musiałem się odwrócić i znaleźć schronienie. To było niewiarygodne! Widziałem wiele pożarów, ale nigdy nie doświadczyłem tak silnego i długotrwałego wiatru. Byłem naprawdę w szoku” – powiedział.

Podczas pracy Skalij dowiedział się, że jego kolega fotograf właśnie stracił dom w pożarze. To go głęboko zasmuciło. Trudno wyobrazić sobie ból tych, którzy stracili wszystko. Starał się wczuć w ich sytuację, podchodząc do tej historii z wrażliwością i szacunkiem.

Skalij zwierzył się: „W najtrudniejszych chwilach my, dziennikarze, jesteśmy po to, by je dokumentować. To trudna praca, wymagająca równowagi między przekazywaniem informacji a poszanowaniem prywatności innych”.

„Zawsze jednak staram się patrzeć na rzeczy z pozytywnej strony. Być może dzięki tym historiom możemy wyciągnąć wiele cennych lekcji. Dlatego zawsze chcę być obecny na miejscu zdarzenia, aby opowiadać te wzruszające i ważne historie” – dodał.

Hoang Anh (według CIR)



Source: https://www.congluan.vn/phong-vien-ke-ve-bien-lua-trong-tham-hoa-chay-rung-los-angeles-post330177.html

Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
Nie ma nic cenniejszego niż niezależność i wolność.

Nie ma nic cenniejszego niż niezależność i wolność.

Zabawne doświadczenie

Zabawne doświadczenie

Jesienią Hanoi świętuje 80. rocznicę uzyskania niepodległości.

Jesienią Hanoi świętuje 80. rocznicę uzyskania niepodległości.