Pokolenie, które odłożyło pióra i poszło na wojnę.
W 1972 roku pole bitwy w Quang Tri zaostrzało się z dnia na dzień. Pod hasłem „Wszystko na froncie, wszystko, by pokonać nacierającego amerykańskiego wroga” wielu młodych ludzi z ojczyzny „Dwóch Doskonałości” zgłosiło się na ochotnika, by porzucić naukę i udać się na front.
Minęło prawie 54 lata, ale wspomnienia dni, kiedy opuścił szkołę, by iść na wojnę, pozostają żywe dla weterana Phan Mau Thiepa z gminy Quang Ninh . „Zaledwie kilka dni po rozpoczęciu dziewiątej klasy zostałem wysłany na 3-miesięczne szkolenie podstawowe. Następnie przydzielono mi naukę rozpoznania wojskowego. Zgodnie z regulaminem szkolenie powinno trwać 9 miesięcy, ale sytuacja na froncie południowym gwałtownie się zaostrzała. Po zaledwie 6 miesiącach szkolenia otrzymałem rozkaz wymarszu na południe, by walczyć. W tym czasie, aby zapewnić terminowe wsparcie na polu bitwy na południu, szkolenie nowych rekrutów musiało zostać skrócone. Wielu młodych rekrutów musiało odłożyć naukę, aby być gotowymi do walki”.
![]() |
| Ci żołnierze brali udział w Bitwie o Cytadelę w 1972 r. - Zdjęcie: D.N. |
Weteran Le Chien Dich z gminy Quang Ninh z rozrzewnieniem wspominał: „Tego lata, gdy byłem w liceum, dotarła do mnie wiadomość o powszechnej mobilizacji. W wieku 18 lat opuściłem ukochaną szkołę, aby zaciągnąć się do wojska. Po miesiącu intensywnego szkolenia w Hoan Lao, właśnie zapoznałem się z celami stałymi, gdy otrzymałem pilny rozkaz wysłania na południe, by walczyć. Wydano nam sprzęt wojskowy, w tym kapelusze rybackie, mundury, namioty, hamaki… oraz pojazdy z abordażem pokryte liśćmi maskującymi, które miały maszerować drogą krajową nr 15 na południe. Następnej nocy otrzymaliśmy rozkaz przejścia na marsz przez las i nakaz maszerowania w odległości 2 metrów od siebie, nie rozmawiania i niepalenia”.
Żołnierze maszerowali w milczeniu, unikając wrogiego zrzucania tropikalnej roślinności. Ciszę marszu od czasu do czasu przerywały ogłuszające eksplozje bomb, które wstrząsały górami i lasami. Późną nocą wszyscy byli wyczerpani dźwiganiem ciężarów i pokonywaniem długich dystansów, ale wszyscy byli zdeterminowani, by zachować dyscyplinę i ducha walki. Po odpoczynku i zjedzeniu kulek ryżowych, grupa otrzymała rozkaz przygotowania się do przeprawy przez rzekę Ben Hai.
Weteran Le Chien Dich wspominał: „W tamtym momencie byłem naprawdę zdenerwowany, ponieważ po przekroczeniu 17. równoleżnika, przez rzekę Ben Hai, musieliśmy chwycić za broń i stawić czoła wrogowi. Wśród błysków bomb i kul rzeka ukazała się przed naszymi oczami. Rzeka, która była jednocześnie poetycka i smutna z powodu bólu rozstania. Rzeka była szeroka; początkowo myśleliśmy, że przepłyniemy łodzią, ale potem kazano nam przejść przez nią o laskach, gdzie woda sięgała zaledwie do kolan. Po przekroczeniu rzeki kazano nam odpocząć na miejscu. Wszyscy skorzystali z okazji, by rozwiesić hamaki i zasnąć wśród wciąż gryzącego zapachu bomb i kul. Nasz sen był niespokojny, przerywany odgłosami bomb i ostrzału artyleryjskiego”.
Minęło ponad pół wieku od zakończenia wojny, ale wspomnienia bitwy o obronę cytadeli Quang Tri z 1972 roku, z nocnym przekroczeniem rzeki Thach Han, pozostają żywe w umysłach żołnierzy. Kiedy opowiadał o bitwach, oczy weterana Ha Dinha poczerwieniały, nie mogąc ukryć wzruszenia, a jego głos załamał się ze wzruszenia: „Wróciliśmy i przetrwaliśmy do dziś dzięki ofierze krwi niezliczonych towarzyszy, którzy zginęli w cytadeli Quang Tri. Zginęli, abyśmy mogli żyć dzisiaj”.
Wspomnienia „ognistego lata”
Bohaterska, trwająca 81 dni i 81 nocy bitwa o obronę cytadeli Quang Tri (od 28 czerwca do 16 września 1972 roku) była niezwykle zacięta. Wróg za wszelką cenę skoncentrował wszystkie swoje siły, aby zaatakować i jak najszybciej zdobyć cytadelę. Jednak pomimo zaciętego oporu i walki naszych żołnierzy, nie udało im się zdobyć miasta zgodnie z planem i strategicznymi założeniami. Bitwa ta jest uważana za najbrutalniejszą w historii wojny w Wietnamie i znana jest jako „Czerwone Lato”.
![]() |
| Wspomnienia dni spędzonych na bitwie - Zdjęcie: D.N. |
Weteran Nguyen Mau Kien, który bezpośrednio walczył w bitwie o Cytadelę Quang Tri, wspominał: „Wyraźnie pamiętam bitwę z 11 sierpnia 1972 roku. Tego dnia prażyło słońce, wiał silny wiatr laotański, a kurz wirował wszędzie. Otrzymaliśmy rozkaz zaatakowania wroga w domu na północny wschód od Cytadeli Quang Tri. Wykorzystując ciemność, dotarliśmy do wyznaczonego miejsca. Dokładnie o wyznaczonej porze wydano rozkaz otwarcia ognia i wszystkie jednostki jednocześnie otworzyły ogień. Szybko zdobyliśmy bunkier wroga. Zaskoczeni, wpadli w panikę, opuścili pozycje i wycofali się. Po zdobyciu pozycji wroga otrzymaliśmy rozkaz wzmocnienia pozycji i przygotowania się do kontrataku i odbicia wroga”.
Około 6:30 następnego dnia wróg użył lotnictwa i artylerii dalekiego zasięgu z morza, aby zbombardować nasze pozycje. Bomby, pociski artyleryjskie i wszelkiego rodzaju amunicja eksplodowały z ogłuszającym hukiem, wstrząsając ziemią i niebem. Nasz posterunek został rozerwany na kawałki. Trzydzieści minut później, gdy siła ognia wroga osłabła, około 100 metrów przed nami, żołnierze wroga w mundurach maskujących, z karabinami w dłoniach, bezczelnie czołgali się poziomą linią. Myśleli, że zostaliśmy zniszczeni bombami i kulami, ale się mylili. Cała kompania jednocześnie przypuściła zaciekły kontratak, zmuszając ich do ucieczki.
Walki nasiliły się, a nasi żołnierze walczyli w ekstremalnie trudnych warunkach, żyjąc na suchych racjach żywnościowych i pijąc wodę ściekową, która cuchnęła błotem i gnijącym mięsem. Pomimo konieczności życia i walki w tak trudnych warunkach, nasze oddziały pozostały nieustępliwe, kontratakując i walcząc z wrogiem o każdy centymetr ziemi, każdy zawalony mur, każdy metr okopów.
Weteran Ha Dinh, który walczył w „Czerwonym Lacie” w Cytadeli Quang Tri, wspominał: „Normalne było dla nas przetrwanie kilku dni na polu bitwy z zaledwie litrową manierką. Koncepcje suchej kąpieli, suchego mycia i suchego mycia rąk mogą wydawać się dziwne, ale przeżyliśmy te dni. Walki były zacięte; widzieliśmy obrazy poległych żołnierzy leżących na polu bitwy przez całe dnie. Bez wody musieliśmy zanurzać ręce w kurzu i brudzie, a następnie je strzepywać. Z powodu braku wody nosiliśmy ubrania przez 7-8 dni bez prania. Ubrania, poplamione potem i brudem, robiły się grube i sztywne. Musieliśmy je zdejmować, suszyć na słońcu, a następnie szorować do sucha, zanim znów je założymy. Wojna była trudna i pełna niedoborów, ale pozostaliśmy optymistami i wierzyliśmy, że wojna w końcu zakończy się zwycięstwem”.
Można powiedzieć, że bitwa o cytadelę Quang Tri była zaciętą walką między siłą bomb i pocisków z jednej strony a siłą woli z drugiej. Nawet dysponując ogromnym arsenałem zaawansowanej broni wroga, nie udało mu się pokonać woli, patriotyzmu i odwagi naszej armii i narodu. Zwycięstwo na polu bitwy pod Quang Tri w 1972 roku, wraz z odniesionym pod koniec 1972 roku zwycięstwem w bitwie pod Hanoi – Dien Bien Phu, zmusiło Stany Zjednoczone do podpisania porozumienia paryskiego.
Doan Nguyet
Źródło: https://baoquangtri.vn/xa-hoi/202604/nhung-nguoi-linh-thanh-co-3fd4aba/








Komentarz (0)