W szerszej perspektywie, cieszy fakt, że filmy wietnamskie nadal dominują nad filmami zagranicznymi. Od początku 2026 roku tylko zagraniczny film „Mały potwór z góry Lang Lang” utrzymywał się na szczycie listy przez dwa weekendy, ale jego łączne przychody nie osiągnęły nawet 45 miliardów VND. Tymczasem seria filmów wietnamskich, takich jak: „O rany, królik!”, „Diabeł opętał zwłoki 2”, „Spotkajmy się w dzień zaćmienia”, „Phi Phong: Krwawy demon ze świętego lasu” i „Świnia o pięciu palcach”, konsekwentnie awansowała na pierwsze miejsce i z łatwością przekroczyła granicę 100 miliardów VND. To pokazuje, że sukces komercyjny nie jest już zjawiskiem odosobnionym.
Jednak sam sukces kasowy nie wystarczy, aby stworzyć stabilny rynek. Jest oczywiste, że rynek pozostaje stosunkowo bezpieczny, zdominowany przez horrory – gatunek o umiarkowanych budżetach i łatwym zwrocie z inwestycji. Może to jednak wprowadzić kino wietnamskie w znany schemat, brak innowacji w narracji i języku filmowym. Tymczasem gatunki bardziej wymagające, takie jak dramaty historyczne, o wojnie o niepodległość czy kostiumowe, zyskują na popularności, ale nie stały się jeszcze stabilnym trendem. Równowaga między przychodami a wartością artystyczną pozostaje poważnym wyzwaniem. Co więcej, wiele filmów opiera się na strategiach marketingowych lub ciekawości, aby przyciągnąć publiczność, a nie na rzeczywistej jakości. Dlatego kwestia trwałości filmu po opuszczeniu kin, czy jego zdolności do wywarcia trwałego wpływu na kulturę popularną, pozostaje otwarta.
Przychody są warunkiem koniecznym, aby producenci mogli kontynuować reinwestowanie; jednak warunkiem wystarczającym dla długoterminowego rozwoju kina wietnamskiego są dzieła o własnej, unikalnej tożsamości, głębi charakteru i zdolności poruszania uniwersalnych problemów społecznych. Tylko wtedy filmy wietnamskie nie tylko odniosą sukces w box office, ale także będą miały siłę, by na długo zagościć w sercach widzów.
Źródło: https://www.sggp.org.vn/noi-lo-hau-tram-ty-post851580.html







Komentarz (0)