Impreza piłkarska
Światowa stolica futbolu przeniosła się do serca Europy, wahając się między Paryżem a Monachium. PSG i Bayern są katalizatorami. Dwie superdrużyny. Dwie potężne siły zmierzą się na Parc des Princes w pierwszym meczu półfinałowym, który ma posmak finału.
Niekończąca się uczta prowadzona przez wielu najlepszych piłkarzy świata, znanych i nieznanych, zaangażowanych w marketing i nie tylko, ale wszystkich będących absolutnymi mistrzami sztuki gry w piłkę nożną.

Bez wątpienia był to najlepszy mecz sezonu. Przed finałem w środę w Monachium, PSG prowadzi 5:4. Nigdy wcześniej półfinał Ligi Mistrzów nie przyniósł tylu bramek.
„To jest mecz, o jakim marzyliśmy od dzieciństwa” – powiedział Marquinhos przed wejściem do szatni. Wynik odzwierciedla tylko część jego wielkości. W ciągu pierwszych 45 minut padło pięć bramek.
„Oszałamiający” to za mało, by opisać falę emocji, która porwała zawodników. PSG narzuciło tempo, które zmieniło Luisa Enrique w trenera innego rodzaju.
Obrońcy tytułu zaatakowali Bayern Monachium z charakterystyczną dla siebie pewnością siebie i siłą, podczas gdy świeżo koronowani mistrzowie Bundesligi odpowiadali długimi piłkami, rozpoczynając od Manuela Neuera.
Harry Kane odegrał kluczową rolę w kontrolowaniu gry, jednocześnie dając szansę Luisowi Diazowi i Michaelowi Olise – dwóm znakomitym skrzydłowym.
Nie są tylko artystami dryblującymi, ale także kompletnymi graczami, rywalizującymi z płonącą dumą i stającymi się coraz bardziej buntowniczymi, im bardziej są zmuszani do gry.
W koszmarnym dla przeciwników otoczeniu, ofensywny tercet Bayernu osiągnął niezwykłe rezultaty. Nigdy wcześniej Achraf Hakimi i Nuno Mendes nie byli pod tak ogromną presją.

PSG zaczęło kontrolować akcje, gdy atak prowadzony przez Khvichę Kvaratskhelię zakończył się odbiciem piłki pod nogi Diaza. Kolumbijczyk przejął piłkę na własnej połowie i uniknął intensywnego pressingu.
Połączona akcja Diaza, Kane'a i Kimicha doprowadziła do faulu na Willianie Pacho, co skutkowało rzutem karnym. VAR podtrzymał decyzję, pomimo dowodów wskazujących na to, że obrońca znajdował się w prawidłowej pozycji. Angielski zawodnik skutecznie wykorzystał rzut karny.
Eksplozja
Matvey Safonov obronił akcję sam na sam Olisego, a mecz, który początkowo był 0-2, zmienił się na gorszy z powodu błędów Aleksandara Pavlovicia, który był pod presją PSG.

Pomoc Bayernu Monachium ujawniła swoje słabości, gdy Warren Zaire-Emery stworzył okazję Ousmane'owi Dembele do spotkania sam na sam z Neuerem – ale jego strzał poszybował nad poprzeczką. To był sygnał ostrzegawczy przed wyrównaniem.
Kwarackhelia, gwiazda Ligi Mistrzów, która niegdyś rozgromiła Chelsea i Liverpool, błyszczała na lewym skrzydle. Stanisić został łatwo pokonany, zanim gruziński piłkarz oddał potężny strzał, wyrównując na 1:1. Arcydzieło, coś więcej niż gol, to był sygnał do ataku.
Problemy Jamala Musiali w obronie podczas rzutu rożnego przeciwko Nevesowi, który doprowadził do gola na 2:1, pokazują, że zawodnik nie wyzdrowiał jeszcze w pełni po kontuzji.
PSG stopniowo zyskiwało przewagę, kontrolując każdy centymetr boiska, aż do momentu, gdy Olise wkroczył do akcji. Spokojnie przedarł się przez środek boiska i oddał strzał lewą nogą, którego Safonow nie zdołał obronić, wyrównując wynik na 2:2. PSG pokazało oznaki osłabienia na pozycji bramkarza w porównaniu z poprzednią sytuacją.
VAR przyznał PSG rzut karny za zagranie ręką przez Alphonso Daviesa, a Dembele podwyższył prowadzenie PSG na 3:2 jeszcze przed przerwą. Druga połowa nadal była emocjonująca.

Bayern grał z kontrataku, podczas gdy PSG kontrolowało grę dzięki pressingowi. Wybicie Neuera stworzyło Vitinhi okazję do podania do Hakimiego, który następnie podał do Kvaratskhelii, która strzeliła gola, ustalając wynik na 4:2.
Gruzińscy piłkarze świętowali, jakby mecz się skończył. Kiedy Dembele strzelił obok Upamecano, ustalając wynik na 5:2, paryskie trybuny oszalały.
Mecz wydawał się rozstrzygnięty, ale Bayern Monachium odrobił straty, a Musiala stopniowo odzyskiwał formę. Dzięki wsparciu Laimera, Bayern zwiększył presję i kontynuował zdobywanie bramek za sprawą Upamecano i Diaza, zmniejszając stratę.
„To był najlepszy mecz, jaki kiedykolwiek poprowadziłem” – powiedział Luis Enrique. „Nigdy nie widziałem takiej intensywności i szybkości. Zaczęli dobrze z dwoma skrzydłowymi. Skąd wzięli się Luis Diaz i Olise? ”
Luis Enrique spodziewa się tego samego na Allianz Arenie: „ Rewanż w Monachium będzie kolejnym świętem. Nie mógłbym prosić o nic więcej”.
Source: https://vietnamnet.vn/psg-ha-bayern-munich-5-4-cup-c1-dai-tiec-bong-da-2511017.html








Komentarz (0)