DZIWNY UPADEK
Od początku ery Premier League tylko kilka drużyn regularnie występowało w tych rozgrywkach: Liverpool, Manchester United, Arsenal, Everton, Chelsea i Tottenham. Nawet Newcastle, jeden z najbogatszych klubów na świecie , Manchester City, który od dekady jest w świetnej formie, czy byli zdobywcy Pucharu Europy, tacy jak Nottingham Forest i Aston Villa, nie dostąpili tego zaszczytu.
Mimo to, nie wystarczy powiedzieć, że spadek Tottenhamu byłby największą niespodzianką w historii Premier League. W tym sezonie Tottenham nadal uchodzi za wielką drużynę. Przez pierwsze siedem kolejek konsekwentnie plasowali się w pierwszej czwórce i z łatwością awansowali do fazy grupowej Ligi Mistrzów na czwartym miejscu – wyprzedzając wiele superklubów, takich jak Real Madryt, Barcelona, Manchester City, PSG… Już w pierwszej rundzie Premier League nominacje do nagrody sezonu były ogłaszane: Richarlison (Tottenham) został okrzyknięty autorem najładniejszej bramki sezonu. W kolejnej rundzie Tottenham pokonał Manchester City 2:0, zmuszając obserwatorów do dyskusji o szansach Tottenhamu na zdobycie mistrzostwa.

Obraz bezradności Xaviego Simonsa (po prawej) odzwierciedla smutną rzeczywistość Tottenhamu.
Zdjęcie: AFP
Przenieśmy się do teraźniejszości, a prawie nikt z obserwatorów nie dyskutuje już o szansach Tottenhamu na uniknięcie spadku. Głównym tematem ostatnich tygodni była skala konsekwencji ewentualnego spadku Tottenhamu. Jeden z najpiękniejszych stadionów świata zostałby wykorzystany w drugiej lidze. Dochód drużyny za cały sezon (prawie 11 milionów funtów) wystarczyłby jedynie na opłacenie rocznej pensji jednego zawodnika, takiego jak Xavi Simons czy Cristian Romero. Kiedy duży klub spada z ligi, ludzie od razu myślą o ryzyku dalszego kryzysu, a nawet bankructwa, ponieważ różnica między dochodami a wydatkami nie jest taka, jak w przypadku normalnego zespołu.
Z drugiego miejsca w tabeli Tottenham stopniowo spadał, zajmując obecnie 18. pozycję. Tylko w 2026 roku Tottenham nie wygrał ani jednego meczu Premier League, zdobywając zaledwie 6 punktów na 45. W pewnym momencie 70% pierwszego składu Tottenhamu było niedostępnych z powodu kontuzji lub zawieszenia. Mathys Tel jest jedynym zawodnikiem, który nie doznał kontuzji w tym sezonie (niestety, 20-letni napastnik nie jest kluczowym zawodnikiem). To główny powód, obok takich czynników jak forma, morale i taktyka… Krótko mówiąc, czy Tottenham zdoła wyjść z tego kryzysu?
Sytuacja zaczyna się poprawiać, ale czy jest to nadal możliwe?
Po Thomasie Franku i Igorze Tudorze, Roberto De Zerbi został trzecim trenerem Tottenhamu w tym sezonie. De Zerbi to znakomita postać, zarówno pod względem reputacji, jak i faktycznych umiejętności. Jedynym minusem jest jego późne przybycie, gdyż objął stanowisko dopiero 12 kwietnia.
W debiutanckim meczu menedżera De Zerbiego, Tottenham przegrał 0:1 na wyjeździe z Sunderlandem, spadając na 18. miejsce w tabeli ligowej, tuż poniżej strefy spadkowej (po raz pierwszy od 1977 roku Tottenham znalazł się tak nisko w tabeli angielskiej ligi). W ostatniej kolejce Tottenham pozostał w stagnacji, remisując 2:2 z Brighton.
Podczas gdy Tottenham zdołał zremisować u siebie, ich rywal, West Ham, zremisował na wyjeździe z Crystal Palace. Pozwoliło to West Hamowi utrzymać prowadzenie, a walka o utrzymanie zbliżała się do mety o rundę. Dwaj pozostali rywale w walce o utrzymanie, Nottingham Forest i Leeds, wygrali swoje mecze w zeszły weekend, zapewniając sobie tym samym bezpieczeństwo. Sytuacja stała się jasna: Tottenham i West Ham będą walczyć o ostatnie miejsce w strefie spadkowej, mając do rozegrania pięć meczów. Tottenham traci obecnie dwa punkty. Opta podaje 57,17% prawdopodobieństwo spadku Tottenhamu.
Pozytywnym aspektem jest to, że Tottenham dawno nie pokazał tak obiecującej formy, jak w remisie z Brighton w zeszły weekend. Dwukrotnie objęli prowadzenie, ale w piątej minucie doliczonego czasu gry zmniejszyli je do wyniku 2:2. Tylko w jednym meczu w tym sezonie Tottenham dwukrotnie objął prowadzenie, i to jeszcze w górnej połowie tabeli. Wygląda na to, że trener De Zerbi zdołał odwrócić losy Tottenhamu na lepsze, ale czy nie jest za późno, skoro do końca sezonu pozostało tylko pięć kolejek?
Źródło: https://thanhnien.vn/tottenham-truc-tham-hoa-lich-su-185260421171923714.htm






Komentarz (0)