V-League staje się coraz droższa.
Sezon 2024/25 właśnie się zakończył, a Ninh Binh FC zapewnił sobie bezpośredni awans, a Binh Phuoc FC wywalczył miejsce w barażach. Obie drużyny łączy wspólna cecha: znaczne inwestycje i gotowość do hojnego inwestowania, aby spełnić marzenie o awansie do V-League.
Dzięki silnemu wsparciu banku Ninh Binh przeprowadził gruntowną przebudowę, pozyskując szereg utalentowanych graczy z doświadczeniem w V-League, takich jak Hoang Duc, Dang Van Lam, Dinh Thanh Binh... aby osiągnąć cel, jakim jest awans.

Mając drużynę wartą dziesiątki milionów dolarów (wliczając opłaty transferowe), zwycięstwo w pierwszej lidze bez porażek było przesądzone, co świadczy o lepszej inwestycji.
Binh Phuoc również nie pozostaje w tyle. Choć nie ma tak ambitnych planów jak Ninh Binh, drużyna z regionu południowo-wschodniego również wykazała się ambicją, pozyskując znaczących i wartościowych zawodników, którzy wcześniej grali w reprezentacji Wietnamu, takich jak Cong Phuong, Tuan Tai i Phi Son…
Niedawno drużyna zaoferowała również nagrodę w wysokości do 10 miliardów VND za pokonanieSHB Da Nang w meczu barażowym o awans. Choć na pierwszy rzut oka kwota ta może nie wydawać się imponująca, warto pamiętać, że mistrz V-League otrzymuje jedynie 5 miliardów VND, co pokazuje, jak bardzo Binh Phuoc desperacko pragnie zagrać w najwyższej lidze wietnamskiej.
Przyglądając się Ninh Binh i Binh Phuoc, widać wyraźnie, że zapewnienie sobie miejsca w V-League wiąże się z wysoką ceną.
Czy można to "pociąć na kawałki"?
Jednak zapewnienie sobie awansu siłą pieniędzy to dopiero początek. Lekcje wyciągnięte z doświadczeń „debiutantów” V-League w ostatnich sezonach są wciąż świeże i stanowią kosztowne ostrzeżenie.
CAHN to rzadki przykład sukcesu, który zdobył mistrzostwo już w pierwszym sezonie po powrocie, ale to wyjątkowy model. Reszta w większości mierzy się z trudną rzeczywistością.

Historia Binh Dinh, niegdyś wschodzącej siły i wicemistrza V-League, który otrzymał ogromne inwestycje od First Division jeszcze przed awansem, jest tego bardzo jasnym przykładem.
Jednak zaledwie kilka lat po osiągnięciu szczytu formy drużyna Binh Dinh popadła w kryzys finansowy, gdy jej sponsor napotkał trudności. Doprowadziło to do masowego odpływu talentów i ostatecznie do spadku z ligi w sezonie 2024/25.
Ten przykład pokazuje, że V-League to długa i kosztowna gra. Wydawanie pieniędzy na awans to jedno, ale utrzymanie się w lidze, uczciwa rywalizacja i budowanie stabilnych fundamentów to zupełnie inna sprawa; wymaga to stabilnego źródła finansowania i długoterminowej, dobrze zaplanowanej strategii.
Miejmy nadzieję, że Ninh Binh i ewentualnie Binh Phuoc (jeśli wygrają) nie pójdą w ich ślady. Kibice oczekują, że ci dwaj debiutanci „zrobią sobie nazwisko”, nie tylko dzięki osiągnięciom, ale także budując klub o odrębnej i trwałej tożsamości, stając się prawdziwie wartościową częścią V-League, zamiast błyszczeć przez kilka sezonów, a potem znikać.
Source: https://vietnamnet.vn/v-league-dat-xat-ra-mieng-hay-chi-la-hien-tuong-roi-bien-mat-2415104.html







Komentarz (0)