Vietnam.vn - Nền tảng quảng bá Việt Nam

„Starszy wiejski” w Bach Long Vi

Mieszkańcy wyspy Bach Long Vi (Hai Phong) nazywają pana Tran Van Hiena „starszym wioski”, ponieważ od ponad 30 lat wytrwale przebywa na wyspie i dokonał rzeczy, które wydają się istnieć tylko w bajkach.

Báo Thanh niênBáo Thanh niên01/02/2025


„Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego jestem taki dobry”.

W 1992 roku Tran Van Hien (wówczas 22-letni, pochodzący z Tien Hai w prowincji Thai Binh ) zaciągnął się do wojska i udał się na Bach Long Vi, najbardziej oddaloną wyspę-placówkę w Zatoce Tonkińskiej. „W tamtym czasie wyspa była zamieszkana tylko przez żołnierzy i była bardzo odludna, pełna piasku, kamieni i kaktusów, bez ani jednego zielonego drzewa” – wspominał pan Hien. Kiedy po raz pierwszy postawił stopę na wyspie, skrycie myślał, że po prostu wypełni swój obowiązek i wróci do domu, ale ten żołnierz przywiązał się do wyspy i był najdłużej służącym żołnierzem na placówce. W marcu 1993 roku, po utworzeniu dystryktu Bach Long Vi, przeniósł się do Młodzieżowej Brygady Ochotniczej, gdzie pracował z 62 młodymi wolontariuszami z kontynentu przy budowie wyspy.

Sekretarz GeneralnyTo Lam i delegacja Komitetu Centralnego odwiedzili mieszkańców dystryktu wyspy Bach Long Vi w listopadzie 2024 r.

ZDJĘCIE: VNA

„Musieliśmy natychmiast zacząć budować domy, żeby mieć gdzie mieszkać i zwiększyć produkcję. Praca była wykonywana wyłącznie przez ludzi, ponieważ nie było prądu ani wody. Byłem w zespole wylewającym beton na dachy i każdego dnia musieliśmy nosić do 90 koszy z materiałami, wspinając się i schodząc około 180 razy. Pracowaliśmy prawie całą noc, czasami do 2 lub 3 nad ranem, a potem znowu wstawaliśmy do pracy. Teraz nie rozumiem, jak nam się to udawało, jak byliśmy tak dobrzy!” – wspominał.

Praca była ciężka, ale jeszcze większym problemem był brak czystej wody. On i jego towarzysze musieli golić głowy, aby oszczędzać wodę, zachowując ją dla kobiet. Żywność była skromna, ponieważ w początkowych latach statek z zaopatrzeniem przypływał tylko co trzy miesiące, więc brakowało warzyw. „Mieliśmy takie powiedzenie: »ryż z ryżem«. Po ugotowaniu ryżu gotowaliśmy makaron instant w bulionie, którym polewaliśmy ryż, nazywając to zupą” – wspominał.

Pan Tran Van Hien, który poświęcił całą swoją młodość wyspie Bach Long Vi.

ZDJĘCIE: XUAN TUNG

Nie tylko borykali się z trudnościami materialnymi, ale brakowało im również wsparcia duchowego. Na wyspie nie było telewizji ani telefonu, a mimo to panowało tam niebezpieczeństwo. „Czasami setki zagranicznych łodzi rybackich otaczały wyspę, żeby nas zastraszyć. Młodzi wolontariusze byli początkowo zdezorientowani” – wspominał. Ostatecznie jednak młodzi wolontariusze, wraz z armią, stali się żywymi symbolami wyspy na froncie i stworzyli z Bach Long Vi pierwszą Wyspę Młodzieży w kraju.

Wyjątkowy ślub

Kiedy pan Hien zdecydował się zostać i rozwijać wyspę, jego rodzina na kontynencie się z tym nie zgodziła, ale on był zdecydowany zostać. „Po prostu myślałem, że odkąd byłem młody, chciałem sprawdzić się w walce z żywiołami, pielęgnować ambicje związane z budową wyspy i zdecydowanie chronić naszą suwerenność ” – zwierzył się. Następnie zbudował dom na wyspie. Jego żona była jedną z pierwszych 62 młodych wolontariuszy, którzy pojechali i rozwijali wyspę. W tamtym czasie sprzeciwili się jej rodzice, martwiąc się, że ich córka będzie musiała długo mieszkać pośród rozległego oceanu. Powiedział swojej dziewczynie: „Jeśli nie możemy się pobrać, nadal możemy być przyjaciółmi. Kiedy tylko zechcesz, pozwól mi wrócić i porozmawiać z twoimi rodzicami”. Podczas podróży powrotnej na kontynent postanowił odwiedzić rodzinę swojej dziewczyny, obiecując, że zamieszka z nimi, a oni się zgodzili.

W dniu ślubu żadna z rodzin nie mogła być obecna. Wojsko reprezentowało stronę pana młodego, a młodzieżowy korpus ochotniczy – stronę panny młodej. „Wesele było wypełnione jedynie śpiewem, zagłuszającym szum fal. Ale cała wyspa była bardzo szczęśliwa, ponieważ byliśmy drugą parą, która zbudowała dom na wyspie” – wspominał pan Hien, dodając, że on i jego żona pokonali niezliczone trudności, gdy ich rodzice chorowali, ale nie mogli ich odwiedzić. Kiedy zmarła jego matka, nie mógł nawet wrócić do domu, by pożegnać się po raz ostatni.

"Traktuj wyspę jak swój własny dom."

Ponad 30 lat poświęcenia wyspie to dla pana Hiena proces nieustannej ciężkiej pracy , nauki i dążenia do doskonałości. Obecnie jest liderem zespołu wolontariuszy młodzieżowych Bach Long Vi (zwanego dalej Młodzieżowym Zespołem Wolontariuszy Miasta Hai Phong ) i uczestniczył w licznych projektach z innymi młodymi wolontariuszami.

Po przybyciu na wyspę wszyscy zachwycają się nowoczesną i dobrze wyposażoną infrastrukturą, w tym siecią elektryczną, drogami, szkołami i placówkami medycznymi, nieodróżnialną od tej na kontynencie. Bach Long Vi stała się piękną wyspą z wyjątkowymi możliwościami fotograficznymi, takimi jak port mogący pomieścić setki pojazdów, pagoda Bach Long Tu, latarnia morska Bach Long Vi i turbina wiatrowa z napisem „Kocham moją ojczyznę”. Na szczególną uwagę zasługuje maszt flagowy poświęcony Młodym Wolontariuszom, potwierdzający suwerenność Wietnamu nad wyspami… Każdy projekt nosi ślad wysiłków Młodych Wolontariuszy .

Pan Hien powiedział, że jego najbardziej pamiętnym doświadczeniem był udział w budowie masztu flagowego dla młodych wolontariuszy w 1998 roku, upamiętniającego pięć lat działalności młodych wolontariuszy na wyspie. W tym czasie wiceprezydent Truong My Hoa uczestniczył w ceremonii inauguracji i przedstawił projekt. Od momentu ustanowienia znaku suwerenności wyspa stała się ważnym celem podróży dla każdej delegacji. Każdy może uczestniczyć w świętej ceremonii podniesienia flagi na tym maszcie. „To jeden ze znaczących projektów, zarówno symbol młodych wolontariuszy, jak i dowód głębokiej troski Partii i Państwa o suwerenność morską. Niedawno Sekretarz Generalny To Lam odwiedził wyspę i pracował na niej. To wielki zaszczyt i powód do dumy dla Wyspy Bach Long Vi i pokoleń młodych wolontariuszy” – powiedział pan Hien.

Dziś wyspa Bach Long Vi Youth Island jest pełna zieleni i nowoczesnych budowli.

ZDJĘCIE: NGUYEN NGAN

Według pana Hiena, dzięki zaangażowaniu Partii, Państwa, Związku Młodzieży i wysiłkom Młodych Wolontariuszy, Wyspa Młodzieży Bach Long Vi zmieniała się z dnia na dzień. „Brygada Młodych Wolontariuszy zasadziła 68 hektarów nowego lasu i ochroniła ponad 390 hektarów lasu, przyczyniając się do zazielenienia Bach Long Vi, ochrony cennych zasobów słodkiej wody i poprawy ekosystemu wyspy…”.

Pan Hien z dumą stwierdził również, że w ciągu ostatnich 30 lat z Bach Long Vi wyrosło wiele pokoleń młodych wolontariuszy, z których 55 zostało zrekrutowanych i przeniesionych do różnych departamentów i agencji w dystrykcie. Osiedle dla młodych wolontariuszy liczy obecnie 38 gospodarstw domowych, w których urodziło się 45 dzieci. 100% rodzin młodych wolontariuszy zdecydowało się na długoterminowe życie na wyspie i uznało ją za swój drugi dom. Spośród nich rodzina pana Hiena pozostała tu najdłużej, a on sam, po 32 latach pobytu na wyspie, został „starszym wioski”.

Zapytany, dlaczego został na wyspie tak długo, uśmiechnął się i odpowiedział: „Wiele osób zadawało mi to pytanie, ale nie potrafię na nie odpowiedzieć. Może to dlatego, że zacząłem postrzegać tę wyspę jako swój dom”.

Pani Nguyen Bich Hop, liderka zespołu wolontariuszy młodzieżowych w Hai Phong, powiedziała: „Pan Hien darzy morze i wyspy wielką miłością i od dawna, z oddaniem, angażuje się w działalność na wyspie Bach Long Vi. W swojej pracy jest bardzo energiczny i odpowiedzialny, zawsze dowodząc zespołem wolontariuszy młodzieżowych w Bach Long Vi, aby z powodzeniem realizować powierzone mu zadania”.



Komentarz (0)

Zostaw komentarz, aby podzielić się swoimi odczuciami!

W tym samym temacie

W tej samej kategorii

Od tego samego autora

Dziedzictwo

Postać

Firmy

Sprawy bieżące

System polityczny

Lokalny

Produkt

Happy Vietnam
BOISKO SZKOLNE 30 KWIETNIA

BOISKO SZKOLNE 30 KWIETNIA

RADOŚĆ FESTIWALU NARODOWEGO

RADOŚĆ FESTIWALU NARODOWEGO

Nowi studenci ze swoimi przekonaniami i marzeniami.

Nowi studenci ze swoimi przekonaniami i marzeniami.