![]() |
Liverpool szybko na nowo odkrył smak zwycięstwa. |
Liverpool zapewnił sobie zwycięstwo 3:1 nad Wolves w piątej rundzie Pucharu Anglii rano 7 marca. Ten wynik zapewnił Liverpoolowi awans do kolejnej rundy i wymazał z pamięci porażkę 1:2 na Molineux w Premier League na początku tygodnia.
Pierwsza połowa meczu przebiegała raczej bez większych wydarzeń. Wolves nie oddali ani jednego strzału w ciągu pierwszych 45 minut. Liverpool również nie stworzył wielu klarownych sytuacji. Najbardziej pamiętna była akcja Cody'ego Gakpo, którego strzał trafił w słupek, ale zagrywka została uznana za spaloną.
Obraz gry zmienił się po przerwie. W 51. minucie Andy Robertson otrzymał piłkę około 25 metrów od bramki i oddał potężny strzał w prawy dolny róg bramki. Bramkarz Sam Johnstone nie miał szans na obronę. Był to również pierwszy gol szkockiego obrońcy dla Liverpoolu z dystansu pola karnego.
Liverpool podwoił prowadzenie zaledwie dwie minuty później. Robertson dośrodkował z lewego skrzydła do Mohameda Salaha, który z bliskiej odległości strzelił gola. Sędzia asystent początkowo uniósł chorągiewkę za spalonego, ale po konsultacji z VAR, bramka została uznana.
Wolves próbowali znaleźć bramkę, ale mieli problemy z obroną gości. W 74. minucie Liverpool niemal przypieczętował zwycięstwo. Curtis Jones minął zwodem dwóch obrońców i posłał lewą nogą strzał do siatki, ustalając wynik na 3:0.
Gospodarzom udało się zdobyć honorowego gola w doliczonym czasie gry dzięki uderzeniu Hwang Hee-chana.
Robertson był wyróżniającym się zawodnikiem meczu. Szkocki obrońca strzelił gola i zaliczył asystę, a także stworzył cztery okazje. Był również liderem w liczbie kontaktów z piłką, celnych podań i odzyskań.
Według statystyk, Liverpool oddał 20 strzałów ze wskaźnikiem oczekiwanej liczby bramek (xG) wynoszącym 1,8. Tymczasem Wolves oddali tylko cztery strzały i osiągnęli xG na poziomie 0,44. Te liczby dowodzą przewagi gości na Molineux.
Źródło: https://znews.vn/liverpool-doi-no-thanh-cong-wolves-post1632686.html







Komentarz (0)