Ciemna strona tanich kamer bezpieczeństwa budzi strach wśród milionów rodzin.
Miliony niedrogich kamer Wi-Fi jest narażonych na zdalny monitoring ze strony hakerów z powodu poważnej luki w zabezpieczeniach, o której użytkownicy nie mają pojęcia.
Báo Khoa học và Đời sống•19/05/2026
Niedrogie kamery Wi-Fi stają się coraz powszechniejszym urządzeniem w wielu wietnamskich domach dzięki wygodnym możliwościom zdalnego monitorowania. Jednak za atrakcyjną ceną kryje się ryzyko wycieku danych osobowych, które niepokoi wielu ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Według śledztwa przeprowadzonego przez The Verge miliony kamer bezpieczeństwa i elektronicznych niań na całym świecie były narażone na nieautoryzowany dostęp z powodu poważnej luki w zabezpieczeniach związanej z Meari Technology, chińską firmą produkującą kamery „białej marki”.
Niepokojące jest to, że urządzenia Meari nie występują po prostu pod jedną marką; są odsprzedawane pod setkami różnych marek na Amazonie i innych platformach handlu elektronicznego, przez co wielu użytkowników nie zdaje sobie sprawy, że używane przez nich aparaty pochodzą tak naprawdę z tej samej platformy.
Ekspert ds. bezpieczeństwa Sammy Azdoufal powiedział, że odkrył współdzielony klucz dostępu do całego systemu, po prostu analizując aplikację na Androida, co oznacza, że teoretycznie hakerzy mogliby uzyskać dostęp do milionów kamer, gdyby udało im się złamać zabezpieczenia urządzenia.
Zgodnie z ujawnionymi informacjami, około 1,1 miliona kamer w 118 krajach jest narażonych na możliwość przeglądania obrazu na żywo, przesyłania wiadomości e-mail, udostępniania danych o lokalizacji, a nawet przechowywania dziesiątek tysięcy prywatnych zdjęć na serwerach bez podania ważnego hasła. Wiele urządzeń korzysta też z bardzo prostych domyślnych haseł, takich jak „admin” lub „public”, a dane obrazu są przechowywane na serwerach publicznych. Oznacza to, że każda osoba znająca odpowiedni adres URL może uzyskać dostęp do zawartości w czyimś domu i ją obejrzeć. Eksperci uważają, że największą wadą rynku tanich kamer jest fakt, że użytkownicy interesują się jedynie takimi funkcjami, jak obrót o 360 stopni, dwukierunkowa transmisja dźwięku czy wykrywanie ruchu za pomocą sztucznej inteligencji, a niemal całkowicie ignorują sposób szyfrowania i przechowywania danych.
Przypadek Meari staje się sygnałem ostrzegawczym dla globalnego rynku niedrogich urządzeń inteligentnych, ponieważ kamera pierwotnie zainstalowana w celu ochrony rodziny może z łatwością stać się narzędziem do monitorowania jej właściciela, jeśli bezpieczeństwo nie będzie przestrzegane przez dłuższy czas.
Komentarz (0)